Muzyką zmienię świat - zapowiada Piotr Rubik [wywiad]

Konrad Wojciechowski
10.01.2016 15:05
Piotr Rubik

Piotr Rubik (TVN/X-News)

Piotr Rubik nie wstydzi się, że jest romantykiem i optymistą. Jego najnowsze ?Pieśni szczęścia? mają pomóc ludziom uśmiechnąć się do siebie.
Z Piotrem Rubikiem rozmawia Konrad Wojciechowski:

Często nagrywa pan wielkie formy muzyczne, czy to na okoliczność urodzin papieskich, czy z okazji jubileuszu Krakowa. A co było impulsem do napisania "Pieśni szczęścia"?

Chęć zrobienia czegoś na przekór smutnej rzeczywistości. Jestem urodzonym optymistą. Niezależnie od tego, co dzieje się dookoła, przekonuję sam siebie, że tak naprawdę jest super - mam kogo kochać, jestem kochany, moje dzieci spokojnie dorastają. Od pewnego czasu przestałem prenumerować gazety, żeby nie zaczynać dnia od złych wiadomości. O wiele przyjemniej mi się wstaje! (śmiech ). Doszliśmy do wspólnego wniosku z autorem tekstów Zbyszkiem Książkiem, że warto podzielić się z innymi naszym optymizmem i dobrą energią. Tak powstała płyta "Pieśni szczęścia".

Zorganizowaliście burzę mózgów w sprawie koncepcji płyty?

To wyszło naturalnie. Pracujemy ze Zbyszkiem już od ponad 10 lat. Do jego tekstów bardzo dobrze się komponuje. Jego krótkie wersy dają mi okazję do zabawy muzyką. Lubię wiedzieć, o czym mówi utwór, bo wtedy łatwiej jest ułożyć album w całość.

Dawniej w naszej muzyce rozrywkowej popularne były śpiewogry, musicale, rock-opery. Interesował się pan tym?

To nie były moje czasy, ale znam sporo tych utworów. Zawsze ciągnęło mnie do większych form. Kiedyś z Ernestem Bryllem popełniliśmy musical "Cyrano". Bardzo lubię musicale i ten rodzaj ekspresji scenicznej, kiedy gra orkiestra i można sobie pozwolić na żonglowanie stylami muzycznymi. Tak właśnie jest w "Pieśniach szczęścia". "Zdrada" czy "Uśmiechem dni ozdobić" są typowo romantycznymi utworami. Z kolei "Bukolika ze skowronkiem" dotyka lekko muzyki ludowej, a w "Sprawach ważnych" bawię się czardaszem. Kompozycja "Gdy góry przeskoczyć chcę", która pięknie brzmiałaby w wykonaniu Jana Kiepury, jest ukłonem w stronę Giuseppe Verdiego.

Regularnie wymienia pan solistów, na tej płycie też słychać nowe głosy. To celowe działanie?

Bardzo lubię zapraszać do współpracy młodych, zdolnych wykonawców, tak jak reżyser zaprasza aktorów do filmu. Na "Pieśniach szczęścia" słychać aktorkę musicalową Agnieszkę Przekupień, Ewę Prus, z którą nagrywałem już "Opisanie świata", świetnego Marcina Januszkiewicza, który występował w "The Voice Of Poland", oraz Mateusza Bieryta o barytonowym, lekko jazzującym głosie w stylu Andrzeja Zauchy. To są młode, świeże głosy, ludzie którzy nie boją się wyzwań. Mam cichą satysfakcję, że udaje mi się odkrywać utalentowanych wokalistów. Polecają mi ich znajomi muzycy, niektórych znalazłem w internecie.

Internet jest najważniejszym medium w promowaniu pana muzyki?

W dzisiejszych czasach internet jest niezbędny do promowania i odbioru muzyki. Moja muzyka nie wpisuje się w formaty współczesnego radia, ale doczekałem się dużego grona wiernych fanów. To oni mobilizują mnie do nowych kompozycji.

Przyświeca panu poczucie misji?

Przeciętny słuchacz odczuwa obawę, że muzyka symfoniczna będzie nudna, za długa, do słuchania w absolutnej ciszy, bez możliwości ucięcia sobie drzemki (śmiech ). Jako kompozytor staram się przełamać ten stereotyp. Wiem, że wiele osób, które były na moich koncertach, jest zaskoczonych, że dyrygent prawie tańczy na scenie i kipi energią.

Płyta ma charakter muzycznej epopei o ludziach szlachetnych, którzy chcą w życiu czynić tylko dobro. Jest pan idealistą?

Zawsze byłem zwolennikiem staroświeckich ideałów, honorowego podejścia do spraw damsko-męskich. Jestem niepoprawnym romantykiem. Nie wstydzę się tego, ponieważ uważam, że inni ludzie czują podobnie. To jest zgodne z naturą człowieka.

" Pieśni szczęścia" można potraktować jako zachętę dla nas wszystkich, żebyśmy zechcieli się bardziej polubić?

Obojętnie czy przygotowuję nową płytę, czy wychodzę na scenę, za każdym razem mam nadzieję, że moje piosenki pozwolą ludziom uśmiechnąć się do siebie. Często dostaję maile i wiadomości na Facebooku od osób, których z moją muzyką łączą przyjemne przeżycia. To dowód, że muzyka może zmieniać świat na lepsze.