Zbojkotują Oscary? Nominacje tylko dla białych aktorów

Maja Staniszewska
20.01.2016 22:00
Kategoria najlepsza aktorka: Brie Larson, Saoirse Ronan, Charlotte Rampling, Jennifer Lawrence, Cate Blanchett

Kategoria najlepsza aktorka: Brie Larson, Saoirse Ronan, Charlotte Rampling, Jennifer Lawrence, Cate Blanchett (STAFF/REUTERS)

Coraz więcej gwiazd mówi o bojkocie najważniejszej nagrody filmowej
Spike Lee miał mieć na tegorocznej oscarowej gali chwilę triumfu - przyznano mu bowiem honorowego Oscara za całokształt twórczości. Jednak w poniedziałek reżyser ogłosił na Instagramie, że na ceremonię się nie wybiera. W pełnym emocji wpisie opatrzonym hasztagiem #OscarsSoWhite filmowiec wyrażał swoją złość na to, że drugi rok z rzędu w kategoriach aktorskich nie nominowano ani jednej osoby o ciemnym kolorze skóry. O innych kategoriach nawet nie chciał rozpoczynać dyskusji, zapytał tylko wprost "Czy my nie potrafimy grać?".

Problem z kolorem

W ślad za reżyserem poszli inni - hasztag #OscarsSoWhite robi zawrotną karierę. I to, niestety, drugi rok z rzędu. Powstał po ogłoszeniu ubiegłorocznych nominacji, gdy wśród wyróżnionych aktorów nie znalazł się na przykład David Oyelowo, grający Martina Luthera Kinga w "Selmie" nominowanej do Oscara w kategorii Najlepszy Film.

W tym roku cała dwudziestka nominowanych aktorów to biali. Dyskusja z sieci szybko przeniosła się do klasycznych mediów i, co najważniejsze, do samej Amerykańskiej Akademii Filmowej. Do bojkotu oscarowej gali dołączyli m.in. Jada Pinkett Smith, żona Willa Smitha i nagrodzony Oscarem dokumentalista Michael Moore. Wzywa do niego głośno pastor Al Shrapton, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich. O braku różnorodności krytycznie wypowiedzieli się i Oyelowo, i George Clooney. Na burzę zareagowała także prezydent Amerykańskiej Akademii Filmowej Cheryl Boone Isaacs, która jest Afroamerykanką (pierwszą na tym stanowisku). Napisała, że jest jednocześnie "zrozpaczona i sfrustrowana" brakiem różnorodności wśród nominowanych i zapowiedziała, ze Akademia zmieni, i to szybko, zasady, na jakich dobierani są jej członkowie. Obecnie członkostwo w Akademii jest dożywotnie i w głosowaniu biorą udział ludzie, którzy od lat nie mieli do czynienia z filmem, a nawet osoby, które porzuciły ten biznes na zawsze, w tym zakonnica.

Problem z płcią

Ale Oscary mają nie tylko problem rasowy. Wśród nominowanych w kategorii Najlepszy Reżyser są wyłącznie mężczyźni. Tak samo było w roku ubiegłym. I poprzednim. I poprzednim... W 88-letniej historii Oscarów nagrodę za reżyserię dostała tylko jedna kobieta - Kathryn Bigelow. Nagrodzone w ostatniej dekadzie scenarzystki można policzyć na palcach. Dokładnie: na dwóch palcach.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie dał cztery lata temu "Los Angeles Times": z ponad 5,7 tys. członków Amerykańskiej Akademii Filmowej, którzy wybierają nominowanych, a potem głosują na zwycięzców Oscarów 94 proc. jest białych, 77 proc. to mężczyźni. Średnia wieku głosujących wynosi 62 lata.

Jeśli więc czarnoskórzy stanowią 2 proc. członków Akademii, a Latynosów jest nawet mniej niż 2 proc., podczas gdy w amerykańskim społeczeństwie jest prawie 13 proc. Afroamerykanów i 17,5 proc. Latynosów (o różnym kolorze skóry) - mogą się oni czuć dyskryminowani. Podobnie jak kobiety.

Protestujący przeciwko "białym niczym lilia Oscarom", jak ujął to Lee, zauważają, że jest to tylko objaw wielkiego problemu Hollywood z różnorodnością i równouprawnieniem. - Czarnoskóremu łatwiej zostać prezydentem USA niż szefem studia filmowego - mówi reżyser. Zmiany zapowiadane przez prezydent Isaacs mogą więc nie przynieść szybkich efektów.

Tymczasem pojawiają się głosy, że oscarową ceremonię powinna zbojkotować najważniejsza na niej osoba - gospodarz, czyli Chris Rock. Takiego zdania jest m.in. organizacja pastora Shraptona. Sam komik na razie w tej kwestii się nie wypowiada. Za to jego kolega po fachu z drugiej strony Atlantyku, prowadzący tegoroczne Złote Globy Ricky Gervais radzi mu nie rezygnować, tylko "narobić kłopotów". W końcu oscarowa ceremonia jest nadawana na żywo. Będziemy mogli ją zobaczyć nocy z 28 na 29 lutego w Canal +.



Więcej o: