Chcesz pracę w Goldenline? W takim razie masz tylko dobę na zgłoszenie

Michał Stangret
23.02.2016 09:16

MAT PRASOWE

Firmy zwykle szukają rąk do pracy przez kilka tygodni. Goldenline mówi, że zatrudniają tylko do środy
Rekrutacja będzie trwała 24 godziny. Od 10 we wtorek rekruterzy GoldenLine przez 24 godziny będą odpowiadać na każdą aplikację, która spłynie do projektu. Każdy kandydat otrzyma rzetelny feedback - nawet jeśli jego profil będzie rozmijał się z oczekiwaniami firmy. O 10 w środę GoldenLine chce mieć finalną listę kandydatów, z którymi spotka się do końca tygodnia.

Z Szymonem Motławskim, kierownikiem zespołu ekspertów ds. employer brandingu, który odpowiada za akcję 24-godzinnej rekrutacji w Goldenline, rozmawia Michał Stangret.

Michał Stangret: W ciągu jednej doby chcecie przeprowadzić rekrutację do call center. Po co?

Szymon Motławski: Obecnie standardy rynkowe są takie, że ogłoszenia publikowane są minimum przez 14 dni. Kolejny tydzień zwykle trwa analiza i selekcja aplikacji, potem dochodzi do spotkań czy rozmów telefonicznych. My postanowiliśmy skrócić proces pozyskiwania kandydatów do jednej doby, tylko w tym czasie wykonujemy zmasowaną komunikację rekrutacyjną w mediach i zapraszamy kandydatów do wzięcia udziału w procesie. Ale jedna uwaga. Tak naprawdę nie chodzi o zwykłe call center. Celujemy w ludzi, którzy w tej chwili pracują w call center, ale oferujemy im coś więcej. Zatrudniamy na umowę o pracę, a nie na umowę-zlecenie, jak to zwykle tam bywa. Prócz wynagrodzenia oferujemy pakiet prywatnej opieki medycznej, a samo miejsce pracy też będzie wyjątkowe. W reklamach rekrutacyjnych dla kandydatów prezentujemy widok biura, w którym elementem wystroju są hamaki. Chcemy uświadomić kandydatom, że tak będzie wyglądało ich nowe stanowisko pracy. Oczywiście biurka też mamy, ale zależy nam na tym, żeby pokazać pracę w telemarketingu od strony większego luzu, bo takie możliwości dajemy.

Chcecie odczarować pracę telemarketerów?

- Sami pracownicy pracujący w call center mówią, że czują się czasami jak kury na fermie, bo nawarstwienie stanowisk pracy na wielkim open space zazwyczaj jest tam całkiem spore. W zasadzie nie ma żadnej intymności, żadnej formy odpoczynku, relaksu. Do tego wielki ekran nad głową z informacją, ile jeszcze połączeń trzeba wykonać, żeby zrealizować plan dzienny. U nas tego nie ma.

Jaki więc sens przeprowadzać speed recruiting?

- Jest problem, z którym musimy poradzić sobie jako pracodawca: kandydaci, aplikując na takie stanowiska, uderzają do 10-15-20 pracodawców jednocześnie. Po dwóch tygodniach publikacji ogłoszenia, gdy dochodzi do selekcji, kandydaci zapominają, do jakich firm aplikowali. Nawet gdy umawiają się na spotkania kwalifikacyjne, nie pojawiają się. To już jest plaga. Są firmy w których 80 proc. kandydatów po wcześniejszym potwierdzeniu, że przyjdą na spotkanie, nie przychodzi. Termin 24 godzin na zgłoszenie ma być na tyle motywujący dla kandydata, że nie będzie czekał na przemyślenie: warto czy nie warto. To ma być impuls, bo oferta na tle innych w tej branży jest jak "praca marzeń". Kandydat widzi hamak, porównuje z aktualnym miejscem pracy i myśli: "chcę tak". Formy reklamowe, które wykorzystujemy, obrazują miejsce pracy, gdzie człowiek leży na hamaku z podpisem "tak pracujesz", a obok zdjęcie tropikalnej plaży z hamakiem i podpisem "tak odpoczywasz". Zależy nam na podkreśleniu, że praca w Goldenline jest naprawdę luźna, wręcz relaksująca - a dodatkowo dajemy możliwości zarobkowe, które dają szansę na urzeczywistnienie tropikalnej podróży.

Chcę tak. Co dalej?

- W ogóle nie wymagamy CV ani listu motywacyjnego. Nie trzeba wypełniać żadnych formularzy aplikacyjnych. Jedyne, czego potrzebujemy, to link do profilu społecznościowego w Goldenline. Kandydat go przesyła, a nasi rekruterzy sami go przeanalizują.

Nie boicie się, że nie dacie rady tego przeanalizować?

- Nie, bo chcemy mieć na początku duży wybór. Ze zgłoszeń będziemy musieli wybrać short listę 20 kandydatów, z którymi się spotkamy. Ostatecznie zatrudnimy 6 osób. Zespół będzie budowany od początku, więc będziemy też chcieli dopasowywać tych ludzi do siebie, żeby dobrze im się pracowało w zespole.

Co na tym hamaku pracownik będzie właściwie będzie robił?

- Będzie kontaktował się z klientami, którzy mają potencjał, by korzystać z narzędzi rekrutacyjnych, które oferujemy. Cała praca polega na kontaktowaniu się z konkretną bazą klientów i proponowaniu im rozwiązań w zakresie wspierania rekrutacji, wspierania działań wizerunkowych pracodawcy.

Zdecydowaliście się podać w ogłoszeniach wysokość wynagrodzenia (3 tys. brutto). To niespotykane.

- Taka praktyka funkcjonuje, ale w branży IT, która jest pionierem rozwiązań również w komunikacji rekrutacyjnej. A my, skoro dajemy kandydatom tylko 24 godziny, to chcemy, by dostali jak najpełniejszą informację na poziomie ogłoszenia. Podanie stawki w ogłoszeniach ma nam pomóc w szybkim podjęciu decyzji przez kandydata. Ale to tylko wynagrodzenie podstawowe. Prócz tego oferujemy system prowizji od każdej sprzedaży. Niezależnie od tego, czy się zrobi plan, czy nie. Jeżeli ktoś sprzeda produkty za 1 mln zł, to ma z nich swój procent premii - bez limitów.

Taka szybka rekrutacja to będzie w przyszłości standard?

- Firmy przeprowadzają coraz więcej rekrutacji, bo koniunktura sprzyja. Zaczną stosować przyspieszacze rekrutacji, bo nie będą w stanie czasowo przeprowadzać ich w tradycyjny sposób. Już teraz wykorzystują komunikatory a la Skype do rekrutacji: rekruter nagrywa pytania na takim komunikatorze, wysyła je do kandydata, a ten w dowolnej chwili odpowiada i odsyła rekruterowi nagranie. Często kandydat z rekruterem nie widzą się bezpośrednio. Logistyka procesów rekrutacyjnych jest cały czas usprawniana nawet do tego stopnia, że gdy jest formularz aplikacyjny (gdzie kandydat ma wpisać imię, nazwisko, adres, załączyć CV, odpowiedzi na kilka pytań dodatkowych itd.), to firmy stosują mechanizmy, które powodują, że gdy się kliknie "Aplikuj Facebookiem" czy "Aplikuj Goldenline'em" to aplikacja zaciąga dane z mediów społecznościowych, po to by przynajmniej połowa formularza była wypełniona automatycznie. Aby kandydat mógł jak najszybciej zaaplikować ze smartfona. Firmy chcą jak najszybciej przeprowadzić rekrutacje, bo czas to pieniądz. Jeszcze nie było w Polsce firmy, która próbowałaby zrobić to w 24 godziny, ale my będziemy próbować.

Więcej o: