W małej polskiej wsi powstaje baza księżycowa. Trwa selekcja chętnych, by się tam zamknąć

Michał Stangret
02.05.2016 09:00

polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem

To będzie największa tego typu placówka w Europie. Pod względem złożoności i stopnia zaawansowania ma być bezkonkurencyjna na świecie
W połowie drogi między Krakowem i Rzeszowem, na południe od Tarnowa, w dolinie potoku Rzepianki leży niewielka wieś Rzepiennik Biskupi. Wokół leniwie snują się malownicze wzniesienia Pogórza Ciężkowickiego.

Ich widok będzie ostatnią pamiątką jaką zabiorą z Ziemi ci, którzy dadzą się zamknąć w habitacie.

Zanim zatrzasną za nimi śluzę, zdążą jeszcze ukraść w płucach kilka litrów ziemskiego powietrza. Ale ono też nie będzie do końca ziemskie, bo przesiąknięte zapachem pyłu księżycowego i symulantu marsjańskiego regolitu, który zasypie okolicę.



Rozmowa z dr Jakubem Mielczarkiem, koordynatorem budowy Bazy Księżycowej w Rzepienniku Biskupim

Michał Stangret: Skąd pomysł na tą budowlę?

Dr Jakub Mielczarek: - Z tego względu, że jest zapotrzebowanie na badania związane z opracowaniem instrukcji operacyjnych niezbędnych do tego by przeprowadzać załogowe misje księżycowe, czy planetarne. W tym momencie na świecie jest bardzo dużo aktywności w tym kierunku, w szczególności to się wiąże z aktywnością chińskiej agencji kosmicznej, która ma bardzo szerokie plany związane z eksploracją kosmosu.

Po blisko 40 latach na Księżycu ponownie wylądowały łaziki, właśnie chińskie, chodzi o serię misji Chang'e. Prócz tego sektor prywatny przejmuje tutaj dużą inicjatywę, co w szczególności jest widoczne na rynku amerykańskim, gdzie ambitne misje planuje założona przez Elona Muska firma SpaceX.



No i Europejska Agencja Kosmiczna nie chce pozostawać w tyle. W ubiegłym roku pojawił się projekt budowy stacjonarnej bazy na Księżycu. Byłaby również kontynuacją działania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która jeszcze krąży po orbicie ale jej żywotność się kończy. Jej czas operacyjny jest do około 2025 roku i nie ma planów, by kontynuować naukowe misje orbitalne, bo tak naprawdę na orbicie już wszystko co było można przebadaliśmy. Naturalną kontynuacją, która byłaby dużo bogatsza od strony naukowej, jest stworzenie bazy na Księżycu, czy na Marsie. Europejska Agencja Kosmiczna ogłosiła duże plany zbudowania w ciągu najbliższych dwóch dekad tzw. Moon Village, czyli Wioski Księżycowej. I my chcemy się w to wszystko włączyć. Chcemy żeby Polska nie pozostała z boku, żeby polskie rozwiązania naukowe i technologiczne mogły być opracowywane w ramach bazy testowej i żeby te rozwiązania mogły być transferowane już do tej rzeczywistej Wioski Księżycowej na zasadzie chociażby kontraktów z Europejską Agencją Kosmiczną.

Ale jaka miałaby być rola w tym wszystkim tego co ma powstać w Rzepienniku?

- To będzie baza testowa, tzw. habitat, która ma imitować bazę rzeczywistą. W której szereg aspektów funkcjonowania rzeczywistej bazy będzie odzwierciedlona.

Ale stanu nieważkości tam przecież nie będzie?

- Stanu nieważkości nie jesteśmy w stanie na Ziemi na taką skalę wygenerować, ale to nie jest akurat najistotniejszy czynnik przy testowaniu technologii. Tu w szczególności będą testowane systemy związane z podtrzymywaniem życia. Kosmonauci muszą coś jeść na Księżycu i chcemy opracować optymalny układ, który będzie dostarczał wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Już jesteśmy w trakcie budowy bioreaktora, który byłby źródłem pożywienia dla astronautów przebywających na stacji. Będzie wykorzystywał algi, które będą w nim hodowane. Nawiązaliśmy też kontakt z firmą, która hoduje owady mogące stanowić źródło pożywienia. Dodatkowo ich łuski mogą być źródłem podłoża do hodowli roślin.



Nie można tego wszystkiego hodować gdzieś w normalnym laboratorium?

- Tu chodzi o coś więcej, weźmy aspekt psychologiczny funkcjonowania teamu rzeczywistej misji. Jak ten zespół będzie funkcjonował? Jak przygotować ludzi? To trzeba zbadać. W połowie sierpnia rozpoczynamy tzw. misję księżycową. Zrekrutowaliśmy już 50 osób, spośród nich wyłonimy szóstkę, która będzie w niej uczestniczyć. Tu jest ogromna praca związana z optymalnym doborem tej drużyny.

Rozumiem, że te osoby same się zgłosiły i będą tam zamknięte?

- Przez dwa tygodnie. W ramach misji będziemy m.in. badać zaburzenie cyklu dobowego. Analogiczni astronauci będą przebywać w zamkniętym pomieszczeniu, a na zewnątrz będą mogli wychodzić tylko w nocy. Wewnątrz bazy będzie specjalny układ lamp, który będzie imitował cykl dobowy. To jeden z nowatorskich systemów, którym się chcemy zająć. Dzięki realizacji tej misji tego typu układy będziemy mogli testować i opracowywać od strony technologicznej i naukowej. Jak różne czynniki wpływają na funkcjonowanie fizjologiczne członków załogi. Bardzo dużym wyzwaniem będzie stworzenie specjalnego "umundurowania" członków załogi, naszpikowanego szeregiem czujników kontrolujących non stop ich parametry życiowe. Będziemy zbierać te dane, przetwarzać i uczyć się jak to wszystko funkcjonuje.

via GIPHY



To są badania, które zleciła wam Europejska Agencja Kosmiczna?

- Nie, natomiast liderem naszego teamu jest dr Agata Kołodziejczyk, która jest zatrudniona w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). To właśnie od niej wyszedł cały pomysł, by się tym zająć. Ona jest naszym bezpośrednim źródłem informacji na temat tego co aktualnie dzieje się w Europejskiej Agencji Kosmicznej w kwestii planów związanych z rzeczywistą Moon Village. Warto podkreślić, że to bardzo świeża koncepcja, pojawiła się w ciągu ostatniego pół roku i jest obecnie bardzo intensywnie rozwijana przez Europejską Agencję Kosmiczną.

Wiemy, że Europejska Agencja Kosmiczna jest zainteresowana naszym projektem, tylko na razie oczekują, żebyśmy się wykazali. Jeżeli nam się uda i pokażemy, że faktycznie jesteśmy w stanie zrealizować tę inicjatywę, to na pewno w pewnym momencie ESA nas wesprze.

I dlatego na razie sami zbieracie na jej realizację fundusze poprzez serwis crowdfundingowy Polakpotrafi.pl?

- Po pierwsze zależy nam na czasie, to w tym momencie bardzo istotny aspekt. Jeśli zdecydowalibyśmy się realizować to za pomocą standardowego grantu, czas realizacji byłby ok. dwóch lat. Nie mamy na to czasu. Musimy działać bardziej niekonwencjonalnymi sposobami. Chcemy wzbudzić zainteresowanie ośrodków naukowych i przedsiębiorców, którzy mogliby wesprzeć ten projekt. Bo jeżeli się w tym momencie pośpieszymy, możemy wyprzedzić konkurencję z innych krajów europejskich. Wiemy, że Europejska Agencja Kosmiczna rozważa, by jakiś habiat testowy powstał, ale jeżeli nasz powstanie w Polsce to może się on stać tym wiodącym. Dzięki niemu będziemy starali się maksymalnie przekierować aktywność europejską do Polski, tak żeby te technologie, które będą rozwijane na zasadzie kontraktów dla Europejskiej Agencji Kosmicznej były testowane u nas.



To będzie jedyny w tej chwili habitat w Europie?

- Na mniejszą skalę projekty budowy habitatów powstają na lodowcu, np. w Austrii, są plany budowy habitatu na Islandii. Sztandarowymi przykładami na świecie są amerykańskie habitaty na pustyni w Utah i na Hawajach. Tylko, że do tych ośrodków jest bardzo ograniczony dostęp, praktycznie zerowy.

Chcemy zbudować habitat, który pod względem złożoności i stopnia zaawansowania będzie bezkonkurencyjny na świecie. No może konkurujący z Chinami, bo oni też rozwijają tego typu instalację pod Pekinem, z tym że na dobrą sprawę niewiele wiadomo co dokładnie tam robią.

Co tam na dobrą sprawę będzie się znajdować prócz wspomnianego bioreaktora i urządzeń do badania zaburzeń cyklu dobowego?

- Centralną część będzie stanowiła kopuła geodezyjna dostarczona przez polską firmę Freedomes, która tworzyła scenografię do zeszłorocznego hollywoodzkiego hitu "Marsjanin" Ridleya Scotta. Taka ciekawostka. Jeżeli chodzi o wyposażenie, sporo ciekawych instrumentów będzie zainstalowane w ramach laboratorium. Np. spektrometr, który będziemy wykorzystywać do analizy próbek pobieranych przez analogicznych astronautów; układ tzw. architektury czasu, który będzie zarządzał systemem oświetlenia bazy, tak żeby imitować warunki jak najbardziej zbliżone do ziemskich.

Laboratorium będzie cały czas rozwijane i doposażane w ramach współpracy z firmami i instytutami badawczymi, które zechcą przeprowadzać tu badania naukowe.

Na wyposażeniu będzie też drukarka 3D, bez której ciężko wyobrazić dziś sobie eksplorację kosmosu. Z tego względu mianowicie, że dostępność różnego typu narzędzi czy nawet elementów konstrukcyjnych mogących ulec zniszczeniu jest w warunkach kosmicznych bardzo ograniczona. Drukarka 3D pozwala korzystając z materiału który nie jest ciężki wytworzyć wszystko co będzie potrzebne. Podczas sierpniowej misji księżycowej będziemy m.in. sprawdzać jakiego typu elementy i narzędzia okażą się potrzebne w czasie funkcjonowania bazy, tak by przygotować optymalny zbiór projektów, które będzie można szybko wydrukować.



We współpracy z polskim innowacyjnym klastrem medycznym Pikmed będziemy też testować różne rozwiązania technologii telemedycznych. Bo jak wiadomo, w warunkach kosmicznych dostęp do regularnej służby zdrowia jest niemożliwy. W związku z tym istnieje potrzeba zapewnienia alternatywnych rozwiązań, właśnie takich jak telemedyczne, które będziemy testować.

Ciekawe jak te dwa tygodnie przeżyją mieszkańcy habitatu, a właściwie jak zorganizowaliście nabór?

- Nabór zakończył się w marcu. Przeprowadziliśmy go on-line, te 50 osób, które się zgłosiło to ludzie w różnym wieku i o różnym profilu zawodowym - mamy prawników, inżynierów, technologów, nauczycieli.

A były jakieś warunki które trzeba było spełnić?

- Nie narzucaliśmy żadnych ograniczeń. W tym momencie zaczęliśmy proces dalszej selekcji, który będzie trwał do końca lipca i zakończy się wyłonieniem szóstki członków załogi i trzech osób rezerwowych. Tu już będą m.in. badania psychologiczne, związane ze stanem zdrowia, wytrzymałością. Wiek nie jest tu najistotniejszym kryterium.

Na serwisie crowdfundingowym Polakpotrafi.pl ogłaszacie, że do przeprowadzenia misji księżycowej potrzebujecie zebrać 60 tys. zł. Za te pieniądze zbudujecie bazę w wersji minimum, zawierającą kopułę centralną oraz moduł wejściowy i mieszkalny. Ale czytam, że jeżeli uzbieracie 120 tys. zł, to rozbudujecie bazę m.in. o śluzę, moduł magazynowy, systemy zbierania i przetwarzania informacji oraz podtrzymywania życia. W takiej bazie będzie zrealizowana misja marsjańska. Czym ona będzie się różnić od misji księżycowej?

- Jeżeli uda nam się zdobyć te pieniądze to po misji księżycowej zrealizujemy marsjańską. Ona się będzie pod wieloma względami różnić. Będzie dłuższa i będziemy mogli przetestować nowe aspekty związane ze zgraniem zespołu, czy organizacją pracy bazy. Prosty przykład: jak wiadomo sygnał z Ziemi na Marsa dociera dużo dłużej niż z Ziemi na Księżyc. W skrajnym przypadku, gdy Ziemia i Mars znajdują się po przeciwnych stronach Słońca różnica może sięgać dwudziestu-kilku minut. W czasie misji marsjańskiej to opóźnienie w przesyłaniu sygnału między bazą marsjańską i Ziemią będzie imitowane. Praktyczne aspekty tego typu utrudnionej komunikacji również będą ciekawym przedmiotem do badań.

Planujemy też rozbudować bazę o moduł laboratoryjny, wraz z dodatkowym wyposażeniem pozwalającym na prowadzenie badań naukowych. Cała konstrukcja bazy zostanie wokół przysypana warstwą symulantu regolitu, czyli zwietrzałej skały marsjańskiej. O ile w przypadku bazy księżycowej odwzorujemy strukturę pyłu księżycowego, to w przypadku misji marsjańskiej okolice bazy pokryjemy marsjańskim regolitem, a dokładnie jego symulantem uzyskanym w warunkach laboratoryjnych.



Chcemy żeby te misje były realizowane cyklicznie, aby doszlifować niektóre technologie pewnie potrzeba ich będzie dziesiątek, a może setek. Ale chcemy żeby ta baza żyła i by cały czas coś się tam działo. W martwych okresach, gdy nie będziemy mieć regularnej misji naukowej, chcemy aby baza służyła celom dydaktycznym, żeby zainteresowane grupy mogły ją odwiedzać a przy okazji chłonąć wiedzę związaną z technologiami kosmicznymi.

Już sobie wyobrażam tą kolejkę do rezerwacji, pojechałbym tam z rodziną na wakacje

- W ramach donacji na Polakpotrafi.pl przewidzieliśmy też nagrody: można spędzić dzień, lub tydzień w bazie. Na serwisie przedstawiliśmy też ofertę dla firm, które przy odpowiednio hojnym wsparciu finansowym projektu, będą mogły m.in. wykorzystać bazę do przeprowadzenie szkoleń pracowniczych. W przyszłości planujemy uruchomienie tego typu oferty komercyjnie, żeby baza mogła się utrzymać i rozwijać projekty naukowe.

Pan jest adiunktem na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale przy projekcie pracuje w sumie ok. 40 osób i jesteście z różnych stron Polski. Jak w ogóle dr Agata Kołodziejczyk z Europejskiej Agencji Kosmicznej was wszystkich spiknęła?

- Bardzo ciekawe pytanie i powiem szczerze, że - jak mi się wydaje - jeżeli chodzi o Polskę i inicjatywy kosmiczne to jesteśmy pierwsi. To znaczy chyba nie było tak dużej i silnej oddolnie powstałej grupy ludzi z różnych dziedzin, ale posiadających wspólną pasję do kosmosu i chęć działania w konkretnym projekcie. Jesteśmy w dużej części ok. 30-tki, ale każdy ma jakąś konkretną wiedzę w swojej działce: technologie rakietowe, balonowe, sztuczna inteligencja, bioreaktory - uzupełniamy się i co ważne wszyscy nadają na tych samych falach. Sama idea rozwinęła się wokół Konferencji Naukowo-Technologicznej "Meet The Space" organizowanej cyklicznie w Krakowie, to tam po raz pierwszy pojawił się pomysł. To był koniec listopada ubiegłego roku.

Raptem pięć miesięcy temu, szybcy jesteście. A dlaczego ta baza księżycowa akurat w Rzepienniku Biskupim, jakiejś malutkiej wsi pod Tarnowem?

- Tam znajduje się aktualnie największe w Polsce prywatne obserwatorium astronomiczne. Stworzył je własnymi siłami dr Bogdan Wszołek, jedna z osób które są zaangażowane w projekt, astronom. W okolicy swojego obserwatorium dysponuje działką, którą udostępnił na habitat. Dzięki temu problem lokalizacji i ewentualnego kupna gruntu mamy rozwiązany.

Co więcej ta działka jest zlokalizowana w bardzo dobrym miejscu - na łonie przyrody, pochyłym zboczu, jest bardzo małe zanieczyszczenie elektromagnetyczne, w bliskiej okolicy praktycznie nie ma żadnych domów, świateł. Tam w nocy jest po prostu piękne gwiaździste niebo i przestrzeń. 50 minut samochodem z Krakowa, podobnie blisko do Rzeszowa. A Rzeszów to dolina lotnicza i miejsce gdzie najbardziej konkretnie rozwija się polski przemysł kosmiczny. Nie bez powodu Polska Agencja Kosmiczna z siedzibą w Gdańsku i posiadająca dwa oddziały terenowe, na ich lokalizację wybrała Warszawę i właśnie Rzeszów. Tam technologie kosmiczne już powstają.

A z drugiej strony blisko jest Kraków ze swoim zapleczem naukowym, skąd jest wielu członków grupy pracującej nad projektem bazy. Wśród nas jest wielu ludzi związanych z bardzo aktywnymi na polu kosmicznym zespołami z AGH i Uniwersytetem Jagiellońskim. Z Krakowa są ludzie z firmy Spiruu, którzy przygotowują spirulinę, czyli algi do bioreaktora. Ale są wśród nas także osoby z wielu innych miast, m.in. z Warszawy, Wrocławia z grupą "Space is More" na czele (odpowiadają za projekt architektoniczny bazy), z Łodzi są ludzie zajmujący się stroną psychologiczną projektów planowanych w bazie.



Na polu w Rzepienniku budowa już ruszyła?

- W tym momencie na razie jest pole.

Misja księżycowa już w sierpniu, zdążycie?

- Zbieramy jeszcze fundusze, nie mamy zapewnionego budżetu na realizację projektu. Na zbudowanie bazy w wersji podstawowej starczą nam dwa miesiące. Z początkiem czerwca rozpoczniemy wznoszenie konstrukcji. W maju musimy jeszcze zakończyć kwestie związane z planami inżynieryjnymi konstrukcji.

Trzeba było uzyskać jakieś specjalne pozwolenie na budowę?

- To jest mobilna konstrukcja, nie wymagająca fundamentów.

Sołtys Rzepiennika musi być wniebowzięty. Nikt nie słyszał o wsi, teraz stanie się sławna.

- Miejmy nadzieję, że realizacja projektu przyniesie korzyści również dla tej wioski.

Więcej na temat akcji zbiórki funduszy na realizację Bazy Księżycowej w Rzepienniku Biskupim na stronie: Polakpotrafi.pl/projekt/baza-ksiezycowa-pod-krakowem



Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
  • Podziel się

Polecamy