TVP zabrało dzieciom bajkę

mista
07.09.2008 00:00
Dlaczego TVP zawsze nadrabia opóźnienie w programie kosztem bajek dla dzieci?
Daj się dziecku wypłakać

W sobotę o godz. 19 miliony dzieci usiadły przed telewizorami. A tam zamiast dobranocki mecz piłkarski. Potem komentarze, analizy i zapowiedzi pana prezentera, co będzie wieczorem dla dorosłych. Dopiero wtedy nadali bajkę. - Choć dzieci są przyzwyczajone do trzech bajek w dobranocce, to TVP nadało tylko dwie: o Fifi i śwince Pepie (zwykle są dwie bajki o Fifi i jedna o Pepie). To już kolejny raz, kiedy TVP nadrabia opóźnienie w programie kosztem bajki dla dzieci. Kiedyś, gdy transmitowali mecz siatkówki, w ogóle nie było dobranocki -mówi czytelniczka "Metra", mama trzyletniej Hani.

Z Anetą Wroną, rzeczniczką TVP, rozmawia Michał Stangret





Miliony dzieci czekały na bajkę, a wy puszczacie mecz...

- To było 6 minut opóźnienia. Proszę sobie wyobrazić wściekłość kibiców, gdybyśmy przerwali transmisję meczu, bo jest 19 i trzeba puścić dobranockę. Czasami przesuwamy nawet główne wydanie "Wiadomości", gdy trwa np. transmisja meczu reprezentacji Polski.

A co ma powiedzieć rodzic dziecku, które czeka na bajkę?

- Nie wiem, bo nie jestem psychologiem dziecięcym.

To mogliście rodziców poinformować ile potrwa opóźnienie np. na pasku.

- Nie puściliśmy paska? Zwykle w takich sytuacjach puszczamy. Muszę to sprawdzić... (telefon za 15 minut) Paska nie było, bo nie mogło być. Transmisja meczu była sygnałem międzynarodowym i na prawach licencji nie można na wizję wpuścić niczego, co nie było zakontraktowane. Jedyny wyjątek to logo stacji.

Ale gdy skończył się mecz, było jeszcze łączenie ze studiem...

-To też było częścią kontraktu, studio nie mogło się nie odbyć.

A prezenter w studiu nie mógł powiedzieć dzieciom, zanim zaczął analizować mecz, że dobranocka będzie o tej i o tej?

- Nie, bo to by zmieniło formułę programu, za co groziłyby wielomilionowe kary.

To może skoro krzywdzicie dzieci niespodziewaną obsuwą, to przynajmniej dajcie dobranockę w całości?

- Wtedy trzeba by przesunąć o 6 minut "Wiadomości" i kolejne programy. Nie można efektem domina powodować, by kolejne miliony widzów były wściekłe.

Ale dzieci to mogą być podwójnie skrzywdzone?

- Wybraliśmy mniejsze zło. Zależy nam na najmłodszych widzach, ale czasami trzeba podejmować drastyczne decyzje. Po zakończeniu programu prezenter Grzegorz Miśtal przeprosił dzieci. Na przyszłość będziemy robić, co można, by dzieci nie cierpiały.

Napisz co o tym myślisz - metro@agora.pl