Radwańska na znanej ścieżce

Bartosz Raj
31.05.2009 21:00
Agnieszka Radwańska

Agnieszka Radwańska (Fot. LIONEL BONAVENTURE AFP)

Po rozbiciu Kateriny Bondarenko 6:2, 6:4 Agnieszka Radwańska zmierzy się dziś na Roland Garros ze Swietłaną Kuzniecową. Zwycięstwo oznacza awans do ćwierćfinału, a w nim zapewne przeprawę z Sereną Williams.
W tym roku Agnieszka gra w Paryżu świetnie. Trzy mecze, trzy zwycięstwa bez straty seta (poza tym awans z siostrą, Urszulą już do ćwierćfinału debla). Zwłaszcza sobotni triumf nad Bondarenko pokazał wyborną formę Polki. Z Ukrainką Radwańska przegrała przecież już w tym roku w I rundzie Australian Open, ale w Paryżu nie dała jej żadnych szans. Kontrolowała grę, wspaniale zmieniała i rytm, i styl, zaprezentowała rywalce cały wachlarz swoich nieprzeciętnych umiejętności. I nareszcie dobrze i mocno serwowała.

To jej się bardzo przyda w meczu 1/8 finału z Kuzniecową. Mierzyły się już siedmiokrotnie, trzy razy wygrywała Agnieszka. I to ona ostatnio zagraża Rosjance. Ograła ją w Melbourne, w kończącym tenisowy rok turnieju Masters oraz na Wimbledonie. - Prowadziłam 4:1 w trzecim secie - wspomina Kuzniecowa. - Wszystko było wspaniale, aż pomyślałam, że zacznę grać inaczej. Zaczęłam i przegrałam. Doskonale to pamiętam.

Na ubiegłorocznym Wimbledonie Radwańska wytyczyła ścieżkę, którą dziś musi przebyć, jeśli marzy o sławie. Wówczas, po pokonaniu "Kuzi" trafiła na Serenę Williams i odpadła w ćwierćfinale. Wiele wskazuje na to, że w Roland Garros czeka ją to samo. - Dla mnie będzie to po prostu kolejny mecz, tyle że rywalka mocniejsza - twierdzi Polka. Ogranie Amerykanki i awans do półfinału byłby największym sukcesem Radwańskiej w karierze. Ale to na razie przyszłość, a ze względu na klasę rywalek, jeszcze całkiem odległa.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl