Nasze drogie autostrady

Mariusz Jałoszewski
09.12.2009
Chcesz jeździć wygodnie, to płać, i to coraz więcej. Po tym, jak podrożał przejazd autostradą z Krakowa do Katowic, podwyżkę szykuje zarządca autostrady pod Poznaniem. Tylko czy kierowców stać będzie na korzystanie z jednych z najdroższych dróg szybkiego ruchu w Europie?
>> Witaminy dla psa i kota

Opłaty za przejazd drogą nazywaną przez kierowców "kulczykówką" wzrosną po Nowym Roku. Chodzi o blisko 150-kilometrowy odcinek A2 od Konina przez Poznań do Nowego Tomyśla. Trasa jest zarządzana przez Autostradę Wielkopolską, w której udziały ma Kulczyk Holding powiązany z jednym z najbogatszych Polaków Janem Kulczykiem. Dziś żeby przejechać ten kawałek drogi samochodem osobowym, trzeba stanąć trzy razy przed bramkami i każdorazowo zapłacić 11 zł, czyli 22 gr za kilometr. O ile drożej będzie za kilka miesięcy? - Rozmawiamy z bankami [dały kredyty na budowę drogi] oraz rządem. Jeszcze nie ustalono kwoty podwyżki, ale nie będzie ona drastyczna - zapewnia Zofia Kwiatkowska, rzeczniczka Autostrady Wielkopolskiej. Powód podwyżki? Spółka tłumaczy, że nie robiła jej od siedmiu lat, a w tym czasie wzrosły zarówno utrzymanie drogi, jak i kurs euro, w którym spółka spłaca kredyty. Firma przypomina, że dwa lata temu miała zgodę na podwyżkę (o 1 zł za każdy odcinek), jednak z niej zrezygnowała. Kierowców to nie uspokaja.

- Gdy na autostradzie były remonty, opłaty nie zmalały. Oznakowanie jest słabe, tablice mało czytelne. Gdy pada deszcz, nie widać pasów. Za mało jest także punktów obsługi pasażera. Płacimy za coś, co nie jest warte tej ceny - twierdzą kierowcy.

Emocje wśród nich budzi też 61-kilometrowa autostrada A4 z Krakowa do Katowic. Także z powodów trwających latami remontów i bezskutecznych próśb kierowców o obniżkę cen czy sądowych grzywien dla motocyklistów, którzy protestowali żądając rabatów dla jednośladów. Jedynym wygranym w tej awanturze był zatrzymany na tej trasie prawnik, który wywalczył w sądzie niższą stawkę za jazdę remontowaną drogą.

Na frustracji kierowców próbowali grać więc politycy, zapowiadając ustawowe przymuszenie zarządcy do obniżki cen. Wszystko na nic. Firma Stalexport Autostrada Małopolska pozostała nieugięta. I zaraz po remoncie podniosła opłaty z 13 zł za cały odcinek do 16 zł (czyli 26 gr za kilometr) - obowiązują od grudnia br. Podwyżek nikt nie może zablokować, bo tak jest skonstruowana umowa koncesyjna. Nieoficjalnie wiadomo, że opłata może zaś wzrosnąć nawet do 27 zł za cały odcinek, bo wzdłuż drogi trzeba zbudować ekrany pochłaniające dźwięk i odwodnienia. Niestety, wcześniej (bo już w przyszłym roku) na tej trasie remontowane będą wiadukty.

Rząd ma wpływ tylko na wysokość opłat na innych autostradach. Na tej z Gdańska do Grudziądza za 90 kilometrów A1 trzeba płacić 17,50 zł, czyli 19 gr za kilometr. Podwyżka nie jest planowana. Zaś na nowo oddawanych odcinkach według Ministerstwa Infrastruktury nie zapłacimy więcej niż 20 gr za kilometr.

Nie bez powodu kierowcy wyliczyli więc, że polskie autostrady uchodzą za jedne z najdroższych w Europie - porównując ceny za przejazd do naszych zarobków. - Opłaty na odcinkach zarządzanych przez koncesjonariuszy są rzeczywiście relatywnie wyższe niż na Zachodzie - potwierdza rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Marcin Hadaj.

- Będziemy słono płacić. Tym bardziej, że autostrady buduje się z kredytów, a te trzeba spłacić, i to z odsetkami - dodaje prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi.

Drogo jak w Polsce

Przejechanie kilometra autostrady samochodem osobowym w naszym kraju kosztuje ponad 6 eurocentów. Według Money.pl, tyle samo płacą kierowcy w bogatszych Włoszech czy Portugalii. Drożej jest we Francji i Hiszpanii - 7-8 eurocentów, ale taniej w Słowenii (4 eurocenty). Jednak Polak nie zarabia zbyt dużo i za średnią pensję przejedzie 8700 km. Dla porównania Francuz - 36,3 tys. km. Poza tym nasza sieć autostrad to na razie tylko strzępki niełączących się fragmentów dróg. O wiele lepiej mają Czesi, Austriacy i Słowacy. Za kilka euro na tydzień wykupują winiety i mogą jeździć do woli po wszystkich autostradach. Za to najbogatsi, czyli Niemcy, Anglicy, Szwedzi czy Holendrzy jeżdżą po autostradach za darmo...



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl