Banki przestaną kochać ubogie rencistki

Kinga Graczyk
09.02.2010
Już niedługo będzie znacznie trudniej będzie dostać kredyt konsumpcyjny. Niektórzy obawiają się, że nawet zbyt trudno
>> Jak dbać zimą o psie łapy - czytaj na Cafe Animal

Komisja Nadzoru Finansowego kończy prace nad rekomendacją T. Zobowiąże ona banki by dokładnie sprawdzały, czy klientów naprawdę stać na kredyt. Będą ustalać, czy klient zalega ze spłatą innych kredytów i czy znajduje się w Biurze Informacji Kredytowej. No i pożyczą tylko tyle, aby suma rat spłacanych przez klienta nie przekraczała połowy jego dochodów.

Dziś takie restrykcje dotyczą tylko kredytów hipotecznych. Te gotówkowe zaciągamy praktycznie bez ograniczeń. Niedawno opisywaliśmy w "Metrze" historię kobiety, która z 783 zł renty w dziesięciu różnych bankach pożyczyła ponad 100 tys. złotych. Żaden nie sprawdził, czy klientka będzie w stanie spłacić dług. Pani obsługiwała zadłużenie do czasu gdy mogła brać prace zlecone. Gdy trafiła do szpitala po jej długi zgłosił się windykator.

W styczniu nasze pożyczki (kredyty gotówkowe, samochodowe i ratalne) wyniosły o prawie 13 proc. więcej niż przed rokiem - 12,5 mld zł. Według badania Pentora na zlecenie firmy Family Finance co siódmy Polak na spłatę kredytów przeznacza ponad połowę swoich dochodów!

Banki nie chcą komentować treści dokumentu przed jego zatwierdzeniem, ale już słychać obawy, że liczba kredytów spadnie nawet o jedną trzecią. Martwią się też klienci, że trudniej będzie kupować np. lodówki na raty. - To niedobra informacja - martwi się Lena, pracownica warszawskiej firmy informatycznej. - Właśnie się dowiedziałam, że trafiłam do BIK za rachunek za komórkę, którego ponoć nie zapłaciłam. Będę więc miała kłopot, bo planowałam pożyczkę na odnowienie mieszkania - mówi.

Podobne zastrzeżenia ma Marek Zuber, analityk Dexus Partners. - Rekomendacja powinna być bardziej elastyczna. Jeśli ktoś zarabia 2 tys., ma rodzinę, to obciążenia w wysokości połowy jego dochodów to kwota astronomiczna. Jeśli zarabia 20 tys., dlaczego nie miałby spłacać 10 tys.? Podobnie z obowiązkiem sprawdzania klientów w BIK - nie możemy nakazać bankom, by sztywno trzymały się tych informacji, bo często pochodzą one nawet sprzed pięciu lat i mogą być nieaktualne.

Innego zdania jest Krzysztof Rybiński, partner Ernst & Young: - Być może w społeczeństwie, w którym wszyscy mają doktoraty z ekonomii, taka rekomendacja nie jest potrzebna, ale u nas tak. Musimy próbować chronić społeczeństwo przed nadmiernym zadłużaniem się.

Komisja Nadzoru Finansowego zapowiada, że uchwali zalecenia dla banków na następnym posiedzeniu. Terminu jeszcze nie ustalono, ale mają one zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl