Pudzian walczy z Samurajem

Łukasz Jachimiak
06.05.2010 20:00
To będzie rzeź, będę jak rozwścieczony byk - mówi Mariusz Pudzianowski przed walką z Yusuke Kawaguchim. - Ja jestem wojownikiem MMA, a on dopiero chce nim zostać. Nie ma ze mną szans - odpowiada Japończyk. W piątek w katowickim Spodku ?Pudzian?, najsilniejszy człowiek świata, stoczy swój drugi w karierze pojedynek w Mieszanych Sztukach Walki
Pięciokrotny mistrz świata strongmanów przyznaje, że w MMA jest jeszcze żółtodziobem. Ale dzięki ciężkim treningom nabiera coraz więcej pewności siebie. Ta pewność jest warta 20 tys. złotych. Tyle na swe zwycięstwo "Pudzian" postawił w zakładach bukmacherskich. Jeśli wygra w ringu, odbierze 24 tys. złotych. Pudzianowski, który w grudniu w 44 sekundy pokonał Marcina Najmana, dopiero teraz przejdzie prawdziwy chrzest bojowy. Bez względu na wynik starcia z Kawaguchim Polak 21 maja zmierzy się w USA z byłym mistrzem federacji UFC Timem Sylvią.

Dzisiejszy rywal "Pudziana" jest przekonany, że za ocean nasz rodak poleci w kiepskim humorze. - Mam na koncie dwanaście walk w MMA, z których 11 wygrałem. Moje doświadczenie o wszystkim zadecyduje - twierdzi 30-letni Japończyk.

W drugiej walce wieczoru XIII gali Konfrontacji Sztuk Walki z rodakiem Kawaguchiego - Ryutą Sakuraim - zmierzy się Mamed Khalidov, Polak pochodzenia czeczeńskiego.

Transmisje: piątek, 7.05. godz. 20.30 - Polsat Sport, godz. 22.00 - Polsat

Musi go szybko załatwić

Z Pawłem Nastulą, mistrzem olimpijskim świata i Europy w judo, obecnie zawodnikiem MMA, rozmawia Łukasz Jachimiak

Przewidział pan, że Pudzianowski rozprawi się z Najmanem w kilkadziesiąt sekund. Proszę powiedzieć, co się stanie dzisiaj?

- Byłoby dobrze, gdyby walka skończyła się szybko. Im dłużej potrwa, tym mniejsze będą szanse Mariusza. On musi coś zrobić w ciągu minuty, góra dwóch. Inaczej do głosu dojdzie Japończyk, który ma lepszą wytrzymałość.

Najmana Pudzianowski sprowadził do parteru serią kopnięć. Kawaguchiego też powinien tak zaatakować?

- Przewrócić Japończyka będzie ciężko, bo on wcześniej trenował judo, więc ma pojęcie o przewracankach. Mariusz powinien szukać rozwiązania w stójce.

Krzysztof Kosedowski twierdzi, że byłby spokojniejszy, gdyby Pudzianowski miał takie umiejętności bokserskie jak pan. Niestety, technicznie jest podobno słaby.

- Miło mi, że tak mówi człowiek, który w boksie zdobył olimpijski medal [brąz na igrzyskach w Moskwie, w 1980 roku]. Jak Mariusz boksuje, nie wiem. Na podstawie walki z Najmanem nic się na ten temat nie da powiedzieć, a na treningach go nie widziałem. W klasycznej walce bokserskiej Pudzianowski pewnie miałby wielkie trudności, ale MMA to nie jest sam boks. Tu są dopuszczalne różne uderzenia, w tym kolanami i kopnięcia. No i w walce wychodzą czasem rzeczy, które na treningach się nie udawały. Determinacja jest naprawdę bardzo ważna.

Tej Pudzianowskiemu nie można odmówić. Zapowiada, że wyjdzie na walkę jak rozwścieczony byk wypuszczony z klatki. Nie nadzieje się na kontrę?

- Możliwe, że się nadzieje, ale nie może się tego obawiać. A jeśli chodzi o słowa, to w tym sporcie każdy lubi sobie pogadać.

No właśnie. Kawaguchi mówi: "Pokonam Pudzianowskiego i wrócę po Nastulę".

- To mam dla Japończyka radę - niech na razie myśli o piątkowej walce. Bo jak ktoś za daleko wybiega, to się przeważnie szybko zatrzymuje (śmiech).

Pudzianowski już za dwa tygodnie będzie walczył w Stanach. Nie za szybko?

- Zdecydowanie za szybko. Wystarczy, że pójdzie mu łuk brwiowy, co jest bardzo możliwe, i zabraknie czasu na jego zagojenie.

A jeśli nie da się skaleczyć?

- Jeśli szybko wygra, to wszystko będzie w porządku. Ale obawiam się, że walka z Kawaguchim może trochę go kosztować.

Kawaguchi czy Sylvia - który z nich może zrobić Pudzianowskiemu większą krzywdę?

- Nie chcę się nad tym zastanawiać, bo jestem za Mariuszem i życzę mu zwycięstw.

Chce pan być pierwszym, który go pokona? Wasza wrześniowa walka na Torwarze jest realna?

- Niestety, negocjacje utknęły w martwym punkcie. Nie wiadomo nawet, kiedy można się spodziewać jakichś konkretów.

A ma pan w planach jakiś inny pojedynek?

- Na razie nie. Teraz tylko podziwiam walczących kolegów.