Angielski? Nie mam takiego obowiązku

Alicja Bobrowicz
24.05.2010 21:23
- To matura z języka polskiego, a nie angielskiego - usłyszała od swojej polonistki maturzystka z Warszawy. Przygotowywała prezentację maturalną z polskiego na temat kultury masowej i chciała zobrazować ją artykułami z ?Guardiana" i ?New York Timesa" o fenomenie Mony Lisy jako ikony popkultury
>> Kiedy pies choruje - czytaj na Cafe Animal

Teksty zamieściła w bibliografii. Kiedy przedstawiła ją nauczycielce, dowiedziała się, że nikt nie ma obowiązku znać języka obcego, więc nie może korzystać z anglojęzycznych źródeł. "Co to za praca naukowa (a tak określa się prezentacje), w której nie można korzystać z bogatego wyboru tekstów? Dlaczego moim problemem ma być to, że nauczyciel nie zna języka, obowiązkowego dla uczniów w polskich szkołach?" - napisała dziewczyna na swoim internetowym blogu.

Teoretycznie nie powinno to być problemem ucznia. Przepisy nie zabraniają odnoszenia się w prezentacjach maturalnych do tekstów obcojęzycznych. Ale. - Zalecamy, by uczniowie brali pod uwagę realia i uwzględniali literaturę obcojęzyczną tylko wtedy, gdy egzaminujący dadzą sobie z nią radę. W przeciwnym razie rozmowa po prezentacji może przebiegać inaczej niż przewidywał zdający. Jego starania mogą nie zostać docenione - mówi Lucyna Grabowska, dyrektor wydziału matur Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Sytuacja dziwi Wiesława Włodarskiego, dyrektora innej warszawskiej szkoły - liceum im. Ruy Barbosy. - Z powodu przyznania się do nieznajomości języka autorytet nauczyciela nie zniknie. Można było poprosić ucznia o dostarczenie tłumaczenia albo zwrócić się do kolegi anglisty - tłumaczy.

Ale zdaje sobie sprawę, że jeśli uczniowie masowo sięgnęliby po obcojęzyczne teksty, egzaminatorom mogłoby zabraknąć czasu.

- To poważniejszy problem - uważa Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. - Język angielski to dziś język internetu, nauki, międzynarodowych dyskusji. Uczniowie swobodnie posługują się tym językiem. Nauczyciele, którzy go nie znają, zostają w tyle. Chodzi nie tylko o rozumienie źródeł, na które powołuje się uczeń, lecz także o wyszukiwanie i wykorzystywanie ich do uatrakcyjnienia lekcji. W sieci można np. znaleźć ciekawe prezentacje eksperymentów, które mogłyby zaciekawić młodzież fizyką, ale też wykłady i opisy najnowszych metod nauczania. Wszystko w języku angielskim.

Przepisy oświatowe wymagają dziś, by każdy nauczyciel kończył studia, znając język obcy na poziomie B2 (średnio zaawansowany, odpowiadający egzaminowi FCE). Pierwsi absolwenci wyższych uczelni, których te wymagania obowiązywały, skończyli studia w roku akademickim 2005/06. Pozostaje więc rzesza nauczycieli, którzy nie byli motywowani do nauki języków. Zapytaliśmy o to Ministerstwo Edukacji Narodowej. - Nauczyciele mogą doskonalić znajomość języków obcych na kursach realizowanych w ramach projektów unijnych - czytamy w odpowiedzi. Samo ministerstwo zorganizowało jeden taki projekt i przeszkoliło 26,6 tys. nauczycieli. - Wyznaczmy sobie na nadrobienie braków np. pięć lat, ale nie udawajmy, że nie ma tematu - uważa Pleśniar.

- Uległam radzie pedagogicznej i zrezygnowałam z artykułów po angielsku. Spędziłam cały dzień w bibliotece, przeszukując grube tomiska na ten sam temat, napisane po polsku - opowiada maturzystka. - Dziś jestem już po egzaminie ustnym, który poszedł mi nieźle. Mimo to dalej jestem zdania, że nauczyciele powinni znać język angielski. To w końcu język nauki, prawda? - dodaje.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Zobacz także
  • Podziel się