Koniec tanich ubezpieczeń

Michał Stangret
26.05.2010
Ceny ubezpieczeń mogą wzrosnąć o kilkadziesiąt procent, a firmy mogą odmawiać sprzedaży polis na terenach szczególnie zagrożonych powodzią
W działach ryzyka firm ubezpieczeniowych wrze. - Od tygodnia nie wychodzę z pracy - mówi nam pracowniczka jednego z ubezpieczycieli, która liczy straty po powodzi, ale też przymierza się do wprowadzenia nowych cen polis.

- Nie ma w tym nic dziwnego, że ubezpieczyciele, którzy na wypłaty odszkodowań wydadzą setki milionów złotych, będą się teraz chcieli zabezpieczyć i zaczną podnosić ceny - mówi Paweł Majtkowski z Expandera.

O ile? - Do tej pory, chcąc na rok ubezpieczyć mieszkanie na wypadek powodzi, Kowalski musiał liczyć się z wydatkiem rzędu tysięcznej części wartości ubezpieczanej nieruchomości. W przypadku mieszkań uznanych przez ubezpieczycieli za narażone na zalanie - nawet do 1 proc. wartości nieruchomości. Trudno powiedzieć, o ile wzrosną ceny. Jednak skoki nie mogą być tak duże, by odstraszyć klientów - dodaje.

Firmy sprzedające produkty ubezpieczeniowe przyznają, że jeszcze nie dostały nowych cenników, ale dodają, że podwyżki to kwestia tygodni. - Przypuszczam, że wzrosty cen mogą sięgnąć kilkudziesięciu procent - mówi Magdalena Lis z firmy Ubezpieczenia Online.

Pewne jest też to, że podwyżki nie dotkną wszystkich jednakowo. Ceny najwięcej mogą pójść w górę na terenach, które, choć nie zostały zalane, były zagrożone przez wielką wodę. - Do tej pory nikt by nie przypuszczał, że np. część Warszawy może być narażona na powódź. To dla nas nowa rzeczywistość. Trzeba więc opracować nowe standardy szacowania ryzyka - przyznaje Iza Tworzydło z Warty. Nie chce jednak zdradzać, kiedy nowe stawki mogłyby wejść w życie. Na razie - jak mówi - Warta sprzedaje ubezpieczenia po starych cenach. By jednak bronić się przed klientami, którzy wykupują polisy "powodziowe", zaznacza, że nie działają one przez najbliższy miesiąc. Podobnie pracuje wielu innych ubezpieczycieli. Z kolei część firm w ogóle zrezygnowała ze sprzedaży takich polis.

- Na razie nie ubezpieczamy nowych klientów od ryzyka powodzi. Do odwołania. Co do wzrostów cen - żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte - mówi Grażyna Ludwiszewska z TU Inter Polska.

Według ekspertów niewykluczone jest jednak, że towarzystwa w ogóle nie będą chciały ubezpieczać mieszkań albo domy z terenów najbardziej dotkniętych powodzią (jak wrocławskie osiedle Kozanów), jeżeli nie powstaną tam odpowiednie zabezpieczenia. - Jeśli ktoś się buduje na terenie zalewowym, musi liczyć się z tym, że może być mu trudno znaleźć ubezpieczyciela. Nie ma w tym nic dziwnego. Polisa jest od tego, by pokrywać szkody wydarzeń losowych, a nie tych, które mogą zdarzać się często - tłumaczy Magdalena Lis.

Jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, na koniec 2009 roku Polacy wykupili ponad 8 mln ubezpieczeń od klęsk żywiołowych (prawie 7 mln to ubezpieczenia osób fizycznych). To aż 2 razy więcej niż cześć lat wcześniej. Średni koszt rocznej składki ubezpieczeniowej wynosi ok. 250 zł.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl