Obwodnice za darmo, ale po wyborach

Mariusz Jałoszewski
29.06.2010
Bezpłatne przejazdy autostradowymi obwodnicami miast to nowa obietnica, którą rząd zamierza spełnić po wyborach prezydenckich. Tyle że za darmo nie pojeżdżą kierowcy omijający Toruń, Włocławek i Częstochowę
Rząd już we wtorek miał przyjąć projekt nowelizacji ustawy, która zagwarantuje, że autostrady w pobliżu największych miast będą bezpłatne. Niestety, projekt wrócił do Ministerstwa Infrastruktury, bo trzeba ustalić, czy bezpłatne przejazdy mają być zapisane w ustawie, którą uchwala i zmienia tylko Sejm, czy też w rozporządzeniu, w którym o zmiany łatwiej, bo wprowadza je rząd.

- Mamy tydzień na ostateczne dopracowanie projektu. Ale jedno jest pewne: obwodnice autostradowe mają być bezpłatne - zapewnia Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Dyskusja o miejskich obwodnicach rozpaliła kierowców po tym, jak kilka tygodni temu, podczas wizyty we Wrocławiu, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk zdradził, że rząd zastanawia się nad wprowadzeniem opłat za jazdę na fragmentach autostrad, które są lub będą obwodnicami miast. Pieniądze - ok. 1,2 mld zł - przeznaczono by na budowę nowych dróg lub spłatę kredytów zaciągniętych na ich budowę.

To rozłościło kierowców, szczególnie w Krakowie i we Wrocławiu. To ostatnie miasto będzie miało najdłuższą obwodnicę autostradową w kraju. - Wprowadzenie płatnego przejazdu zniechęciłoby mieszkańców do korzystania z obwodnicy. Gdyby codziennie musieli płacić po 8 zł w drodze do pracy i z powrotem, to w ciągu miesiąca uzbiera się prawie 200 zł. Mało komu to się opłaca - podkreśla Paweł Czuma, dyrektor Biura Prasowego wrocławskiego urzędu miasta.

Plan ten zablokował dopiero protest prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza i tutejszych parlamentarzystów, w tym wpływowego w PO Grzegorza Schetyny. Za darmo będą też obwodnice na A1 w okolicy Łodzi, Częstochowy i z Bytomia do Gliwic. A2 bezpłatnie pojedziemy w okolicy Strykowa, na odcinku z Pruszkowa do Warszawy oraz w okolicach Poznania, gdzie już dziś nie trzeba płacić. Na A4 bramek nie będzie zaś na obwodnicy Rzeszowa, Tarnowa, Krakowa oraz na fragmencie drogi z Gliwic do Katowic.

Ale rząd nie wszystkich zwalnia z opłat. Za przejazd obwodnicą zakorkowanego dziś Torunia kierowcy zapłacą na każdym z trzech zjazdów w mieście. - Nie rozumiem dlaczego. Dziś ciężarówki jeżdżą u nas tuż obok Starego Miasta. Będziemy na ten temat rozmawiać z ministerstwem infrastruktury - zapowiada Aleksandra Iżycka, rzecznik toruńskiego magistratu. Płatny ma być też objazd Włocławka, ale w tutejszym Miejskim Zarządzie Dróg się tym nie przejmują.

Nosem kręcą w Częstochowie. Bo tu za darmo pojedziemy tylko zachodnim fragmentem autostradowej obwodnicy. - Samochody dalej będą korkować środek miasta - martwi się Marta Górska z miejscowego zarządu dróg.

Kolejny problem to zwolnienie z opłat tylko motocykli, samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony. Płacić za wjazd na obwodnicę mają tiry. Oszczędni kierowcy ciężarówek nadal będą więc rozjeżdżać centra naszych miast.