MŚ 2010. Mundialu puch marny

Łukasz Jachimiak
07.07.2010 22:00
Ręka Luisa Suáreza w meczu Urugwaj - Ghana, (wiel)błąd sędziego Jorge Larriondy, który nie zauważył gola strzelonego Niemcom przez Franka Lamparda, brutalny faul Brazylijczyka Felipe Melo na Arjenie Robbenie -wszystkie skandale mundialu bledną przy ekscesach, których bohaterkami są związane z nim kobiety
Jedna wywołała furię milionów Hiszpanów, druga sprawiła, że francuscy piłkarze płakali jak dzieci, kolejna szukała na trybunach afrykańskiego kochanka. Były takie, które obiecywały rozebranie się i bieganie po ulicach, a jedna - której danych celowo nie podajemy - nadal obiecuje, że z trzema koleżankami z branży pornograficznej zaspokoi seksualnie wszystkich, którzy zostaną jej znajomymi w jednym z portali społecznościowych. Warunek w każdym przypadku jest ten sam - kobiety chcą szaleć, jeśli drużyna, której kibicują, sięgnie po Puchar Świata.

Dziewczyny, ratujcie!

Nigdy dotąd piłkarski mundial nie był tak silnie naznaczony obecnością kobiet. Ci, którzy próbowali odciąć się od nich, jak włoski trener reprezentacji Anglii Fabio Capello, polegli z kretesem. - Nasz hotel to pięciogwiazdkowe więzienie - żalił się Steven Gerrard po dwóch pierwszych meczach na turnieju. - Ile można grać w ping-ponga i bilard? Codziennie mamy po sześć godzin wolnego czasu. Potrzebujemy kobiet - wtórował John Terry. "Dziewczyny, ratujcie mundial!" - zaapelowały w końcu brytyjskie gazety. I dziewczyny ruszyły. Na meczach ze Słowenią i z Niemcami obecne były m.in. sympatia Franka Lamparda Christine Blekley, żona Terry'ego Toni Poole i żona Davida Beckhama Victoria. Bilety do RPA kupowały już następne, ale Anglicy pożegnali się z Afryką bardzo szybko.

Właśnie kadra Joachima Löwa jawi się jako grupa szczęśliwców, których ominęły problemy z kobietami. Angela Merkel, która przyleciała na mecz z Argentyną, dostarczyła tylko powodów do dumy. Pani kanclerz przyćmiła nawet obecną wówczas na trybunach piękną aktorkę z RPA Charlize Theron.

Kozioł czy talizman?

- Czy będę przeszkodą dla drużyny? Przecież to nonsens - mówiła Sara Carbonero przed kamerami stacji Telecinco jeszcze w Hiszpanii. Wiceszefowa sportowej redakcji tej telewizji została uznana przez amerykański magazyn "FHM" za najseksowniejszą dziennikarkę sportową na świecie. Jej wdziękom rok temu uległ Iker Casillas, a że bramkarz i żurnalistka tworzą parę, ona na mundialu ustawia się za bramką, której strzeże on. I właśnie za to Carbonero była przeklinana. Bo gdy mistrzowie Europy przegrali ze Szwajcarią 0:1, nie tylko hiszpańskie media oskarżyły kobietę o rozpraszanie golkipera Realu. Mimo wszystko Carbonero pozostała za bramką ukochanego. A gdy ten obronił w ćwierćfinale z Paragwajem rzut karny i zaraz po paradzie odwrócił się w stronę Sary, dedykując jej interwencję, w oczach innych dziennikarzy pani z telewizji przemieniła się z kozła ofiarnego w talizman ekipy.

Pomarańczowe afery

Na przedziwny pomysł ofiarowania całej drużynie Yolanthe Cabau van Kasbergen wpadł Johan Derksen. -Sneijder gra zdecydowanie lepiej, od kiedy ma Yolanthe, która go zaspokaja. Czy nie byłoby dobrze, gdyby ona zaspokoiła całą reprezentację? - zapytał redaktor naczelny tygodnika "Voetbal International". Związany ze znaną aktorką i modelką Wesley Sneijder odpowiedział błyskawicznie: - Mam nadzieję, że ten facet będzie taki cool i macho, kiedy przed nim stanę - stwierdził. Termin powrotu Sneijdera z mundialu zbliża się nieuchronnie. Redaktorowi pozostaje mieć nadzieję, że uradowany tytułem mistrza świata zawodnik wspaniałomyślnie puści wszystko w niepamięć.

Zapomnieć nie da się za to Holenderek w przebraniu. Kiedy stadionowi stewardzi wyprowadzali z obiektu w Johannesburgu 36 blondwłosych piękności w pomarańczowych sukienkach, na FIFA pomstowali wszyscy. Długo wydawało się, że fanki reprezentacji "Oranje" zostały wyrzucone z meczu Holandii z Danią tylko za to, że ich stroje - które podobno pochodziły z wielopaków piwa nabytego jeszcze w Holandii - miały dyskretne metki Bavarii, a ten browar nie jest oficjalnym sponsorem FIFA. Później okazało się, że wszystkie kobiety są zawodowymi modelkami z RPA, a holenderski browar zatrudnił je do chytrej kampanii marketingowej.

- Sukienki są ładne i modne. Naszym zdaniem kobiety mogą się ubierać, w co tylko chcą - tłumaczył rzecznik Bavarii Peer Swinkels. Sukienki i ich właścicielki rzeczywiście prezentowały się pięknie, ale cała akcja była wyjątkowo brzydka.

Poszukiwany, poszukiwana

Fałszywe Holenderki skarżyły się gazecie "Star", że były straszone półroczną odsiadką w więzieniu. Do niego na 30 dni trafiła Jennifer Rovero. Znajoma Paris Hilton w ten sposób została ukarana za palenie marihuany podczas ćwierćfinałowego meczu Brazylii z Holandią. O sprawie zrobiło się głośno, bo początkowo to słynna dziedziczka sieci ekskluzywnych hoteli została zatrzymana przez policję. - Wokół krążą szalone plotki, a ja chcę, żebyście znali prawdę. Wszystko jest w porządku, nie zostałam aresztowana, nic złego nie zrobiłam - napisała gwiazdka na swym Twitterze, dodając, że RPA jest cudowna. Kraj gospodarza mistrzostw celebrytka oglądała wraz ze swą siostrą Nicky głównie z pokładu prywatnego odrzutowca.

Podziwiać piękno innych znanych kobiet mieli nadzieję kibice z Paragwaju i Argentyny. - Jeśli zostaniemy mistrzem świata, będę biegać nago po ulicach Asunción - obiecała przed ćwierćfinałowym meczem z Hiszpanią Larissa Riquelme. Niestety - dla fanów i jej, i ekipy "Guarani" - górą byli mistrzostwie Europy. Widoku innej roznegliżowanej seksbomby pozbawili Latynosów Niemcy. - Diego, jeśli zostaniecie mistrzami, dołączę do ciebie i razem pobiegniemy nago przez centrum Buenos Aires - obiecywała Luciana Salazar. Byłą maskotkę argentyńskiej kadry i byłą partnerkę m.in. Lionela Messiego oraz Gonzalo Higuaina przebiła Pamela David. 31-letnia modelka, aktorka i prezenterka telewizyjna, nie czekając na Puchar Świata, obnażyła się już podczas meczu Argentyny z Meksykiem w 1/8 finału. Wyeksponowanie nagiego biustu tłumaczyła... chęcią znalezienia afrykańskiego kochanka.

Yade daje radę

33-letnia Rama Yade to najmłodsza minister w rządzie francuskiego premiera Francoisa Fillona. Ciemnoskóra sekretarz stanu do spraw sportu już przed mundialem skrytykowała władze francuskiej piłki za rozrzutność (zespół został zakwaterowany w hotelu, w którym doba od osoby kosztowała 600 dolarów). - Nie jesteśmy zainteresowani spotkaniem z tą panią - oburzał się wtedy Éric Abidal. Ale już szefowej Yade, pani Roselyn Bachelot, obrońca Barcelony musiał wysłuchać. - Jesteście moralną katastrofą, przestaliście być idolami naszych dzieci. Dla was wszystko się zmieniło - grzmiała minister młodzieży, zdrowia i sportu, kiedy trójkolorowi zbojkotowali trening kadry. Francuskie media donosiły, że twarda pani polityk doprowadziła krnąbrne gwiazdy do łez. Szkoda, że takich kobiet jak Yade i Bachelot na mundialu jest tak mało.



Więcej o: