Kino świata w sercu Europy

Łukasz Figielski, magazyn ?Logo?
03.08.2010 21:19
Pierwsza edycja festiwalu w Locarno odbyła się tuż po II wojnie światowej. Dziś święto kina u podnóża Alp z polskimi akcentami w konkursach rusza już po raz 63. Tylko Cannes i Wenecja mogą poszczycić się dłuższym stażem
W Locarno nie liczą się przepych i gwiazdy. Tu kreowane są trendy i odkrywane talenty. - Udowadniamy, że to, co dziś uchodzi za awangardę, w przyszłości może okazać się rewolucją - podkreśla nowy dyrektor programowy imprezy Olivier Pere. Doceniają to kinofile z całej Europy. Do urokliwej miejscowości położonej w samym centrum kontynentu u brzegów polodowcowego jeziora Maggiore rokrocznie przyjeżdża niemal 200 tys. osób. "Tylko" niecałe 5 tys. z nich to branża i dziennikarze. Najważniejsze projekcje dla 8 tys. osób odbywają się na Piazza Grande - na ekranie o powierzchni 26x14 m! Organizatorzy podkreślają, że impreza jest przyjazna środowisku - zasilana zieloną energią, z ekologicznymi torebkami i papierem z makulatury. Aby ograniczyć jego zużycie... format katalogu został zmniejszony o połowę.

W tym roku postawiono na młodość i różnorodność. Niemal 20 produkcji to debiuty (debiuty i drugie filmy mają nawet swój osobny konkurs) - od kryminałów, przez dokumenty, animacje, SF, komedie i melodramaty, po eksperymenty. 50 tytułów to światowe premiery. Dominujące kinematografie: Azja, obie Ameryki, Bałkany, Skandynawia, a z pobudek patriotycznych, oczywiście, Szwajcaria. O Złotego Leoparda rywalizować będzie 20 produkcji, w tym "L.A. Zombie" - w wykonaniu kontrowersyjnego twórcy queerowego Bruce'a LaBruce'a, z wytatuowanym (na głowie!) popularnym gejem mięśniakiem François Sagatem.

My swoje złote czasy mieliśmy w latach 70., kiedy wygrywały "Iluminacja" Zanussiego i zapomniane "Znaki na drodze" Andrzeja Jerzego Piotrowskiego. W tym roku do głównego konkursu trafiła jednak koprodukcja polsko-belgijska "Stepy" - z Borysem Szycem, Agnieszką Grochowską i Aleksandrą Justą. Szansę na nagrodę za krótki metraż ma Igor Chojny ("Przez szybę"), polskie akcenty (aktorsko-producenckie) znajdziemy też w pokazywanym poza konkursem kazachskim "Prezencie dla Stalina".

Naszego kina niewiele w Locarno, niekomercyjne obrazy z festiwalu nie trafiają też, niestety, do polskich kin. Sytuacja zmieniła się dopiero w czerwcu tego roku, gdy AP Manana odważnie wprowadziła ubiegłorocznego triumfatora - "Chinkę". Miejmy nadzieję, że krajowi dystrybutorzy są na miejscu i trzymają rękę na pulsie. Zwycięzców poznamy 14 sierpnia.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl