Mały - wielki festiwal w Wenecji

Łukasz Figielski, magazyn ?Logo?
31.08.2010 19:55
Wielcy reżyserzy i wielkie gwiazdy. Wśród nich Darren Aronofsky, Tom Tykwer, François Ozon, Sofia Coppola, a także Jerzy Skolimowski. Na zaczynającym się dziś po raz 67. najstarszym festiwalu świata zawalczą o Złotego Lwa
Magiczna Wenecja to od średniowiecza jedno z największych miast kultury. Kameralność najpoważniejszej - obok Cannes i Berlina - imprezy filmowej kontynentu zapewnia lokalizacja. Nawet nie w pociętym kanałami miasteczku, a na wysepce Lido. Choć jej długość to raptem 11 km, w europejskiej kulturze zapisała się nie tylko dzięki festiwalowi, ale i Tomaszowi Mannowi, który osadził tu dramat "Śmierć w Wenecji". Stanowiące część słynnego Biennale wydarzenie odbywa się od 1934 roku. Aż do momentu odsunięcia Duce od władzy walczono o Puchar Mussoliniego. Ustalone w połowie ubiegłego wieku nazwa oraz forma statuetki nawiązują do historycznej flagi Republiki Weneckiej (ciekawe, dlaczego w Gdyni filmowcy także biją się o Złote Lwy, a nie o reprezentujące miasto złote ryby.).

Baleriny i samurajskie miecze

W tym roku do organizatorów dotarło ponad 4 tys. zgłoszeń. O najważniejsze wyróżnienie pozwolili walczyć 24 produkcjom. Festiwal otworzy "Black Swan" Darrena Aronofsky'ego, twórcy "Zapaśnika", zwycięzcy sprzed dwóch lat. Thriller o podszytej nienawiścią namiętnej relacji nowojorskich balerin - doświadczonej Natalie Portman i wschodzącej gwiazdy Mili Kunis (w obsadzie także Winona Ryder oraz Vincent Cassel) - ma szansę również na inne wyróżnienie. Lwa Queer. Przyznawaną od dwóch lat nietypową nagrodę może otrzymać też Tom Tykwer. Niemiec od dekady nie napisał scenariusza i nie kręcił w ojczyźnie. "Three", berlińska tragikomedia z motywem homoseksualnym, to dobry sprawdzian, czy USA nie zmieniły reżysera. Kulisy Hollywoodu odsłania z kolei Sofia Coppola. Do głównej roli w "Somewhere" - córki zdolnej zmienić życie zepsutego gwiazdora - zatrudniła 11-letnią siostrę Dakoty Fanning, Elle. O nowym dziele Miikego "Thirteen Assassins" wiadomo jeszcze mniej: u japońskiego mistrza horroru tym razem klimaty samurajskie. 13 płatnych zabójców stanie do walki z prawdziwą armią. Pociętą mieczami atmosferę złagodzi François Ozon, który z pomocą Gérarda Depardieu i Catherine Deneuve wskrzesi komediową sztukę z lat 70. Jego "Potiche" mówi o uczuciach, fabryce parasoli oraz komunizmie.

Polak po raz trzeci

Francuską aktorkę spotkamy także w najważniejszym dla nas konkursowym filmie. "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego (koprodukcja polsko-irlandzko-węgiersko-norweska) z Emmanuelle Seigner i Vincentem Gallo przyjedzie prosto ze stołu montażowego. Organizatorzy przyjęli artystyczno-polityczny thriller już po ogłoszeniu oficjalnej selekcji. Taki zabieg to nie novum w Wenecji. Przed rokiem Herzog dołączył do konkursu już w trakcie festiwalu. Gallo w Wenecji powalczy także z filmem we własnej reżyserii ("Promises Written in Water"). Skolimowski też chętnie staje po obu stronach kamery. Do Lwów podchodzi po raz trzeci. W 1991 roku "Ferdydurke" zdobyło nagrodę specjalną jury (dekadę później Polak został jego członkiem). Złotego Lwa zdobywaliśmy dwukrotnie: za "Rok spokojnego słońca" (Krzysztof Zanussi, 1984) i "Trzy kolory. Niebieski" (Krzysztof Kieślowski, 1993). W minionej dekadzie próbowaliśmy kilkakrotnie. Jak będzie tym razem? Dowiemy się 11 września. Na wyniki czekamy niecierpliwie. Zwycięzcy festiwalu trafiają do regularnej dystrybucji, także w Polsce, i często walczą o Oscary.

Don Johnson u Rodrigueza

Dużo ciekawego będzie działo się także poza konkursem. Widzowie zobaczą m.in. dokumenty mistrzów srebrnego ekranu. Giuseppe Tornatore opowie o sławnym przed laty włoskim producencie Goffredo Lombardo. Martin Scorsese - o Elii Kazanie, wyklętym przez środowisko po tym, jak wydał komisji McCarthy'ego kolegów z Partii Komunistycznej. Udany start reżyserski ma już za sobą Ben Affleck, który zmierzy się z sukcesem "Gdzie jesteś Amando". O sobie przypomną również John Woo, Marco Bellocchio i Jan Švankmajer.

Na koniec zostawiliśmy najsmaczniejszy kąsek. Dziś o północy publiczność wreszcie zobaczy brutalne "Machete" Roberta Rodrigueza i jego montażysty Ethana Maniquisa. Film zapowiadał już w 2007 roku zwiastun, rozdzielający w amerykańskich kinach obie części "Grindhouse". W roli tytułowej, oczywiście, wąsaty i wytatuowany latynos Danny Trejo, u jego boku zaś Robert De Niro, Steven Seagal, Jessica Alba, Michelle Rodriguez, a także... Don Johnson. Polska premiera 26 listopada. Gdyby obraz startował w konkursie, miałby pewnie spore szanse na nagrodę. Jury przewodniczy kumpel twórców Quentin Tarantino.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl