PGE dostanie mniej na atomówkę

mista
16.09.2010
Po przejęciu Energi przez PGE nie dość, że zapłacimy więcej za prąd, to 7,5 miliardowy wydatek postawi pod znakiem zapytania zakres przyszłych inwestycji PGE w elektrownię jądrową - mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK, która chce zablokować transakcję
Ta transakcja to oczko w głowie rządu. Za sprzedaż ponad 80 proc. Energi chce uzyskać od PGE 7,5 mld zł. Rząd tłumaczy, że dużej firmie będzie łatwiej o kredyty na elektrownię jądrową. Na transakcję nie chce zgodzić się UOKiK, bo nowy gigant miałby blisko 50-proc. udziału w produkcji. Jego szefowa Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel tłumaczy nam dlaczego to groźne.

Michał Stangret: Dlaczego sprzeciwia się Pani połączeniu PGE i Energi?

Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK: - Od wielu miesięcy wnikliwie analizujemy polski rynek energii elektrycznej - wyniki badań zaprezentowaliśmy w marcu w raporcie o ochronie konkurencji i konsumentów w polskim sektorze energetycznym. Z uwagi na obecne skoncentrowanie rynku, nie możemy zgodzić się na dalsze połączenia w tym sektorze.

Jeśli połączymy najsilniejszą na rynku spółkę PGE z dobrze prosperującą nowoczesną grupą Energa uzyskamy podmiot, który niezależnie od konkurentów będzie dyktował warunki sprzedaży i ustalał ceny energii. Najdotkliwiej odbije się to na kieszeniach polskich konsumentów, którzy już dziś płacą bardzo drogo za prąd. Polska jest na piątym miejscu w Unii jeśli chodzi o najwyższe ceny energii elektrycznej (liczone według parytetu siły nabywczej).

Rząd mówi, że połączenie PGE i Energi jest niezbędne, bo powiększonej firmie będzie łatwiej zdobyć finanse na budowę elektrowni jądrowych

- Trudno jest zgodzić się z tym poglądem. Dobrze prosperująca spółka po przejęciu słabszej od siebie za ponad 7,5 miliarda złotych, stawia co najmniej pod znakiem zapytania zakres przyszłych inwestycji. Koszty jakie PGE poniesie już będą dużym obciążeniem dla Grupy. Ponadto budowa elektrowni jądrowych nie jest nowym pomysłem, a PGE już dawno wpisała to do swoich planów strategicznych. Urząd uważa, że nie trzeba łączyć obu Grup, aby uzyskać planowany efekt. Możliwe są wspólne inwestycje na warunkach określonych przez oba podmioty.

Ma pani dwa miesiące na podjęcie decyzji od wpłynięcia wniosku. Kiedy można się jej spodziewać?

- Oczekujemy na wniosek obu podmiotów, wówczas rozpocznie się postępowanie, które zakończy wydaniem decyzji. Przy założeniu, że wniosek będzie kompletny i poprawny, mamy na to dwa miesiące. To czas na dokładną analizę informacji i argumentów przedstawionych przez PGE oraz ocenę skutku transakcji dla rynku i konsumentów. To standardowa procedura.

Dopuszcza pani możliwość zmiany stanowiska? Czy bierze Pani pod uwagę, że możliwym następstwem braku zgody może być zdymisjonowanie pani ze stanowiska szefowej UOKiK?

- Stanowisko Urzędu w tej sprawie zostało przygotowane w oparciu o obszerne analizy ekonomiczne, i tak jak te dane - pozostaje niezmienne. Ale nie wykluczam możliwości merytorycznych rozmów na ten temat. Opierając się jednak o dane, które Urząd ma obecnie i działając w granicach prawa, zgody na tę transakcję nie mogę wydać. Zawsze liczę się ze wszystkimi konsekwencjami wydawanych przede mnie decyzji.

Zakładając, że nie zmieni pani stanowiska i nie wyrazi zgody na połączenie, czy to definitywnie spowoduje, że rząd nie będzie mógł przeprowadzić tej transakcji, czy może ma jakieś wyjście?

- Orzecznictwo Prezesa Urzędu podlega w Polsce jedynie kontroli niezawisłych sądów, co jest potwierdzeniem zagwarantowanej ustawą niezależności orzeczniczej tego organu. A większość naszych decyzji jest podtrzymywana przez sądy.