Do wiosny lecz się sam

Anita Karwowska
01.11.2010 20:13
Zaczyna się bój o zapisy do specjalistów na przyszły rok. O wizycie w tym roku w zasadzie można zapomnieć. Szpitalom skończyły się pieniądze z NFZ
Poradnie specjalistyczne powtarzają scenariusz, który chorzy znają od lat: wyczerpały się limity przyjęć narzucone przez NFZ, więc do końca roku nie przyjmują już nowych pacjentów. Spróbowaliśmy zapisać się na konsultacje w kilku dużych przychodniach w całej Polsce. W większości szanse na wizytę są wiosną przyszłego roku.

Oto przykłady: |poradnia okulistyczna Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku - pierwszy wolny termin w maju 2011 r., można zapisać się przez telefon; |poradnia kardiologiczna Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu - brak miejsc do końca kwietnia 2011 r., o zapisy na maj trzeba dopytywać na bieżąco; |poradnia kardiologiczna Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie - od grudnia zaczynają się zapisy na pierwszy kwartał 2011 r., ale przyjmuje tylko dwóch lekarzy, więc rejestratorka radzi szukać pomocy w mniejszych przychodniach; | poradnia nefrologiczna Szpitala Bielańskiego w Warszawie - dwa wolne terminy pod koniec grudnia; | poradnia ortopedyczna Szpitala MSWiA w Warszawie - w ramach NFZ wizyty od marca 2011 r., prywatnie (100 zł) lekarz przyjmie 15 listopada; | poradnia okulistyczna 7 Szpitala Marynarki Wojennej w Gdańsku-Oliwie - po świętach Bożego Narodzenia będą zapisy na przyszły rok; | poradnia laryngologiczna szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie - są wolne miejsca; poradnia proktologiczna Wojewódzkiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie - zapisy na luty 2011 r.

Pieniędzy więcej, ale co z tego

NFZ wydał w tym roku na poradnie specjalistyczne 4 mld 234 mln zł - o 16 mln zł więcej niż w 2009 r. W przyszłym roku kwota ma być znow wyższa o 166 mln zł (cały budżet NFZ to 56 mld zł). - Mimo rosnących nakładów dostępność do leczenia nie zwiększa się. Pieniądze, jakie trafiają do szpitali powinny być wydawane planowo. Kierownik poradni musi myśleć nie tylko o pacjentach ze stycznia, bo pilnej pomocy tak samo potrzebują ci, którzy pojawią się w przychodni w grudniu - mówi Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ.

Ale dyrektorzy szpitali ripostują, że trudno zmieścić w kwocie, jaką daje im Fundusz. - Tam, gdzie można to zaplanować, rozkładamy wydatki po równo na wszystkie miesiące. Ale w poradni ortopedycznej czy chirurgicznej już dawno przekroczyliśmy kontrakt, bo tu jest najwięcej nagłych wypadków - twierdzi Bożena Grotowicz, dyrektor szpitala w Bielsku Białej, gdzie działa 15 poradni specjalistycznych.

Fundusz żąda PESEL-u

Z oficjalnych danych NFZ wynika, że średni czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wynosi dwa-trzy miesiące. Do najbardziej obleganych poradni (okulistyczna, kardiologiczna, ortopedyczna) co roku czeka 200 tys. chorych. Dlatego resort zdrowia chce, by od przyszłego roku każdy pacjent zapisujący się do specjalisty podawał swój numer PESEL. Chodzi o to, by nie wydłużać sztucznie kolejek - dane będą trafiać do systemu informatycznego, który wyłapie osoby z tym samym skierowaniem do kilku lekarzy tej samej specjalności. System sprawdził się w przypadku operacji zaćmy i wszczepiania endoprotez stawu biodrowego - dzięki śledzeniu numerów PESEL kolejki skróciły się o połowę (z 22 tys. czekających na operację zaćmy wykreślono ponad 10 tys. dublujących się pacjentów). Ustawa, która wprowadza taką zmianę, trafiła w zeszłym tygodniu do sejmowej komisji zdrowia.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Zobacz także
  • Podziel się