Rekin na lodzie

Rozmawiał Andrzej Kulasek
10.01.2011 23:00
- Pamiętam waszych hokeistów. Oliwa... o, ten to był twardziel. A Czerkawski strzelał mnóstwo goli - Patrick Marleau, legenda hokeja, wielka gwiazda ligi NHL, mistrz świata i olimpijski, symbol "Rekinów z San Jose" specjalnie dla "Metra"
Z Patrickiem Marleau rozmawia Andrzej Kulasek

Od początku przygody z NHL grasz w San Jose Sharks. To niezwykłe w dzisiejszym zawodowym hokeju. Gracze często zmieniają barwy klubowe, by zdobyć Puchar Stanleya. A "Rekiny" wciąż go nie mają. To czemu dla nich grasz? Myślisz, że nadchodzi dla was właśnie ten sezon? - Hmm, nie wiem, czemu wciąż tu jestem. może dlatego, że mnie tu chcą? (śmiech). A poważnie, to naprawdę świetnie się tu czuję, dobrze mi się gra. I tak, mam nadzieję, że to będzie ten sezon, kiedy Sharks wreszcie sięgną po Puchar.



Jak dotąd w NHL grało dwóch Polaków: Mariusz Czerkawski i Krzysztof Oliwa. Pamiętasz któregoś z nich? W sezonie 2003/04 San Jose grało z Calgary Flames w finale Konferencji Zachodniej. Oliwa występował wtedy właśnie w Calgary.

- Oliwę pamiętam dobrze. to był niezły twardziel. Ten drugi, Czerkawski [wymówienie nazwiska naszego najlepszego hokeisty sprawia Marleau niemałą trudność - wreszcie pada: "Skauski" - red.] wyróżniał się techniką, strzelił sporo goli. Obaj robili naprawdę niezłą robotę. Jaki był najlepszy i najgorszy moment w twojej karierze?

- Najlepszy? To trzeci mecz półfinałów Konferencji Zachodniej z Detroit Red Wings w poprzednim sezonie, kiedy w dogrywce strzeliłem gola dającego nam wygraną 4:3. Objęliśmy wtedy prowadzenie 3-0 w całej serii. A najgorszy? Chyba na samym początku, kiedy dopiero trafiłem do NHL i jakoś nie mogłem się odnaleźć, nie szło mi tak, jak chciałem. Co czułeś, gdy w lutym, razem z reprezentacją Kanady sięgaliście po tytuł mistrzów olimpijskich, i to w finale przeciwko USA? Gdybyś mógł, zamieniłbyś to złoto na Puchar Stanleya?

- Ten finał to było coś niesamowitego! A czy bym się zamienił? Cóż, tych dwóch rzeczy nie da się porównać, ale Rob Blake [grał w Sharks w latach 2008-10, zdobył z Kanadą złoto na IO w Salt Lake City w 2002 roku i Puchar Stanleya z Colorado Avalanche] przypomniał mi, jak trudno jest wywalczyć złoty medal na igrzyskach - odbywają się przecież raz na cztery lata, no i przyjeżdżają w nich grać najlepsi hokeiści świata. Dlatego się nie zamieniam. A o Puchar Stanleya jeszcze ostro powalczę, zobaczycie! Masz dwóch synów. Wyobraź sobie, że jeden z nich przychodzi do ciebie pewnego dnia i mówi: tato, chcę być zawodowym hokeistą. Łapiesz się za głowę i mówisz: zapomnij! Czy namawiasz go: świetny pomysł, zrób to!

- Jeśli bardzo będzie tego chciał, to pomogę mu, jak tylko będę mógł.



I pokażesz mu kilka hokejowych sztuczek?

- Jasne, że tak! Problem w tym, że nie wiem, czy będzie mnie uważnie słuchał! (śmiech)



Patrick Denis Marleau

urodzony 15 września 1979 roku w Swift Current w Kanadzie

•  w 1997 roku wybrany w drafcie NHL z numerem 2 przez San Jose Sharks (z "jedynką" Boston Bruins wybrali Joe Thorntona, obecnie klubowego kolegę Marleau)

•  w NHL rozegrał blisko tysiąc spotkań, strzelił 335 goli, zaliczył 388 asyst - w obu statystykach jest rekordzistą klubu

•  w 2010 roku wywalczył wraz z reprezentacją Kanady złoty medal igrzysk olimpijskich w Vancouver, w 2003 roku zdobył z ekipą "Klonowego Liścia" mistrzostwo świata

•  wieloletni kapitan Sharks, uczestnik Meczu Gwiazd NHL w latach 2004, 2007, 2009