Polska tylko z wirtualnymi pieniędzmi?

Mariusz Jałoszewski
11.01.2011 18:30
Zero gotówki tylko karty i przelewy także w urzędach, gdzie płacimy rachunki i podatki. Ministerstwo Finansów nie jest zadowolone z tego, że Polacy nadal za ok. 90 proc. transakcji płacą gotówką i forsuje pieniądz wirtualny. Rewolucji chce dokonać w ciągu trzech lat. Mniej gotówki w obrocie to kolejny krok do budowy e-państwa
Resort finansów przekonuje, że przywiązanie rodaków do gotówki kosztuje rocznie ponad 10 mld zł. To koszty bankowych konwojów, przechowywania pieniędzy w skarbcach, zatrudnienia ochrony, kasjerek i produkcji nowych banknotów. Dziś tylko ZUS na wysyłkę mniej niż połowy rent i emerytur pocztą - reszta idzie przelewem - wydaje ok. 300 mln zł rocznie. Mniej gotówki w portfelach, to więcej pieniędzy w bankach, które będą mogły dać o 50 mld zł więcej kredytów! - tak szacuje ministerstwo. Przygotowało ono program rozwoju obrotu bezgotówkowego do 2013r. Miał go przyjąć rząd, ale sprawę przełożono. Z dokumentu wynika, że rząd chce zakończyć finansową rewolucję w trzy lata i że tam, gdzie trzeba zmieni prawo. Ale zakazu używania gotówki nie będzie. Rząd proponuje żeby:
- renty i emerytury z KRUS i ZUS zamiast przekazem pocztowym trafiały przelewem na konto (odbiorca będzie musiał się jednak na to zgodzić),
- zlikwidować kasy w urzędach, opłaty i podatki zapłacimy przelewem lub kartą płatniczą,
- przelewem zapłacimy też za prąd, wodę, telefon, gaz (niewykluczone, że będzie to jedyna możliwa forma zapłaty),
- stypendia, zapomogi socjalne będą wypłacane tylko na konto lub na kartę przedpłaconą,
- kartą miejską z biletem na komunikację będzie można też płacić za wstęp np. na stadion lub opłacić parkowanie (taka hybrydowa karta - płatnicza z miejską - już działa w stolicy).

Banki, które współpracowały przy pisaniu programu, sfinansują, m.in. instalację nowych terminali do kart, otwieranie nowych placówek, czy zakładanie tzw. kont dla ubogich bez opłat.

Czy to jednak nie są tylko pobożne życzenia? Bo opłaty bankowe są bardzo wysokie, a wiele sklepów od przyjmowania kart odstraszają opłaty za terminale oraz za rachunki telefoniczne? - Banki stworzyły specjalną pulę kilkuset milionów złotych, które przeznaczą na opłacenie terminali tam, gdzie do tej pory było to nieopłacalne. Poza tym jeśli będzie więcej klientów, to tak jak na Zachodzie spadną koszty usług, bo rozłożą się one na większą liczbę osób - przekonuje prof. Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. Dodaje, że Polska jest w europejskim ogonie, jeśli chodzi o korzystanie z usług bankowych.

A co z emerytami zwłaszcza na wsi, którzy mają daleko do banku lub bankomatu? - Mamy specjalne konto dla emerytów i rencistów. Jego prowadzenie jest za darmo, opłaty są tylko za niektóre transakcje i karty. A na życzenie klienta listonosz za darmo może przynieść gotówkę do domu - mówi Magdalena Ossowska-Krasoń, rzecznik Banku Pocztowego.

Zdaniem ekonomisty Roberta Gwiazdowskiego z Centrum Adama Smitha jest ryzyko, że koszty rządowego programu banki przerzucą na klientów. Jego zdaniem ministerstwo chce ograniczyć gotówkę, również po to, żeby łatwiej kontrolować i opodatkować szarą strefę. - Dla emeryta czekanie na listonosza z przekazem to rytuał. Potem część z nich bierze pieniądze i idzie je wpłacić do PKO BP, bo tam spotyka znajomych. To ich kultura, po co ich na siłę uszczęśliwiać - przekonuje Gwiazdowski, były szef rady nadzorczej ZUS.

Czy zamknięcie urzędowych kas to dobry pomysł? Piszcie do nas: metro@agora.pl

Przeczytaj także: Sklepy manipulują naszymi emocjami. Zobacz jak to się robi