Uprzejmie donoszę coraz chętniej

Tomasz Kurowski
03.02.2011 20:26
Skarżymy się na sąsiadów, na firmy, które nie wydają nam paragonów i byłych małżonków. Lista donosów wpływających do Urzędów Kontroli Skarbowej rośnie lawinowo. Przodują w tym warszawiacy
To miało być oszustwo doskonałe. Jeden z trójmiejskich przedsiębiorców zbudował atrapę kasy fiskalnej, która drukowała nawet paragony, ale transakcji nie rejestrowała. Oficjalnie biznesmen płacił podatki od co drugiej transakcji.

Wpadł, gdy klient zorientował, że wydawane paragony różnią się od wydawanych w innych sklepach. Swoimi wątpliwościami kupujący podzielił się z Urzędem Kontroli Skarbowej. Zresztą nie on jeden.

W Gdańsku przed trzema laty UKS otrzymał 204 donosy. W ubiegłym roku już 367. Podobnie było w Poznaniu, gdzie dwa lata temu zgłoszeń było 350, a w ubiegłym o ponad setkę więcej. Rekord pobiła Warszawa. W 2009 roku urząd przyjął 533 donosy, a w ubiegłym roku ich liczba przekroczyła tysiąc!

Co można znaleźć w listach do skarbówki? - Ludzie donoszą na sąsiadów, szczegółowo opisują, że ktoś ma drogie auto albo stawia dom, choć nie powinien mieć na to pieniędzy - opowiada Andrzej Bartyska z gdańskiego UKS. - Ale traktowani jesteśmy też jak ostatnia deska ratunku. Ludzie walczą w ten sposób z pracodawcą o wypłatę zaległej pensji, bo wcześniej nie pomógł im nawet sąd.

Najczęstsze donosy dotyczą jednak skarżących się na siebie nawzajem przedsiębiorców albo klientów oszukanych przez nieuczciwych sprzedawców. - Piszą też do nas rozwiedzeni małżonkowie, którzy uznali, że jedna ze stron nadmiernie się wzbogaciła - przyznaje Grażyna Hermann-Perek rzeczniczka UKS w Poznaniu.

Dlaczego donosimy tak chętnie?

- Dzisiaj brak faktury lub paragonu za zakupy budzi dezaprobatę, ponieważ ludzie zdają sobie sprawę z tego, że w ten sposób są oszukiwani. Również przedsiębiorcy rozumieją, że nieuczciwa konkurencja zagraża ich interesom, dlatego nie przechodzą obojętnie obok oszustów podatkowych - napisała do "Metra" Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów.

Podobnie ocenia donosy dr Tomasz Grzyb, psycholog społeczny z wrocławskiego oddziału SWPS. - Część Polaków zrozumiała, że podatki to nie kara ani haracz. Że to nie jest gra w to, kto się da bardziej orżnąć. Podatki to wspólne dobro i jeśli ktoś nie płaci to nas okrada - wyjaśnia. - Ale są też ludzie, którzy używają donosów jako narzędzia walki. Jedna skarga może sparaliżować działania konkurencji na wiele miesięcy - dodaje Grzyb.

Wysokość kar nałożonych przez Urząd Kontroli Skarbowej zależy od liczby nieprawidłowości, jakie uda się wykryć.

Urzędnicy przyznają, że po weryfikacji, udaje się potwierdzić kilkanaście procent skarg. Ale i tak dzięki donosom - także anonimowym - urzędy w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie odzyskały przez ostatnie dwa lata prawie 40 mln złotych. Poza zaległym podatkiem i odsetkami karnymi, UKS może też ukarać każdego z nas mandatem skarbowym w wysokości nie mniejszej niż 1/10 płacy minimalnej i nie większej niż jej dwukrotność. W 2011 roku wynosi on od 140 zł do 2816 zł.