Auta znikają w Warszawie. Za zwrot 500 zł

Tomasz Kurowski
14.03.2011 21:00
W stolicy odholowuje się coraz więcej aut. Z wyliczeń "Metra" wynika, że w 2010 r. miasto zarobiło na tym ok. 2 mln zł. Czy w ten sposób lata dziurę w budżecie?
Kamila Calińska zostawiła samochód w zatoczce nieczynnego przystanku autobusowego na Mokotowie. Gdy po pół godzinie wróciła, auta nie było. - Myślałam, że je ukradli. Gdy zadzwoniłam do straży miejskiej dowiedziałam się, że zostało odholowane, bo stanęłam pod tabliczką T-24 (ostrzega przed odholowaniem) - opowiada. Załatwianie formalności zajęło pół dnia.

Najpierw opłaty: - 100 zł mandat, 360 zł holowanie i 28 zł za dzień postoju na parkingu. To oznaczało dwie godziny w biurze straży miejskiej. Potem wyprawa taksówką na drugi koniec miasta. - Zgoda, zasłużyłam na mandat i punkty karne, ale dlaczego od razu holowanie? - zastanawia się Kamila.

Zapytaliśmy straż miejską, czy nie przesadza z holowaniem aut na koszt kierowców. - Odholowujemy niecałe 10 proc. źle zaparkowanych samochodów. Strażnik bierze pod uwagę wszystkie okoliczności - zapewnia Monika Niżnik, rzeczniczka straży miejskiej. Ale nieoficjalnie strażnicy mówią, że jeśli jest tabliczka o odholowaniu, to nie mają wyboru. Auto musi być odholowane. - Tabliczkę przecież powiesił ktoś mądrzejszy - przekonuje jeden z funkcjonariuszy.

Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich potwierdza, że tabliczek przybywa. - Zazwyczaj zakładamy je na wniosek Straży Miejskiej - zdradza Urszula Nelken z biura prasowego ZDM.

Więcej tabliczek to więcej odholowanych aut. W pierwszym kwartale 2010 r. odholowano ok. 2,5 tys. pojazdów. W ostatnim - tysiąc więcej. Czyli w całym 2010 ponad 11 tys.

Na pytanie, ile stolica zarabia na holowaniu, w ratuszu nikt nie chciał odpowiedzieć - urzędnicy zasłaniali się tajemnicą handlową. Ale jak dowiedzieliśmy się od firmy Towing, która na zlecenie miasta holuje auta z lewobrzeżnej Warszawy, każde auto to zarobek rzędu minimum 50 zł. Jeżeli do tego dodamy mandaty, to możemy założyć, że w 2010 roku miasto zarobiło ok. 2 mln zł.

Warszawiacy powinni zatem uważać, gdzie parkują. Tym bardziej, że tabliczek T-24 przybywa przed państwowymi i uroczystościami i miejskimi iprezami. Odpowiedni wniosek z Kancelarii Prezydenta już wpłynął do Biura Inżyniera Ruchu. Kancelaria szykuje się na 10 kwietnia, pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl