Za mało i za dużo eksperymentu z fotografią

Aneta Szeliga
23.05.2011 21:00
Miesiąc Fotografii w Krakowie w pełni. Miasto jeszcze do 12 czerwca przepełniają obrazy niezwykłe. Od ilości zdjęć głowa pęka, ale zostaje też niedosyt
Tegoroczny festiwal to pod wieloma względami eksperyment. Od samej formuły - kuratorami zostali artyści fotografowie Adam Broomberg i Oliver Chanarin, a zamiast tradycyjnego podziału na dwa bloki tematyczne - prezentacji "narodowej" (do tej pory była fotografia z Polski, Węgier, Czech, Niemiec) i "tematycznej" (np. temat archiwów fotograficznych dwa lata temu) - w tym roku tylko jest jeden temat, aż po zawartość merytoryczną - tym przewodnim tematem jest gra z językiem fotografii i tożsamością twórcy. Pod hasłem Alias, czyli pseudonim, 44 fotografów wcieliło się w różne nietypowe dla siebie postaci. Najważniejszym wydarzeniem festiwalu było z pewnością otwarcie tej wystawy w Bunkrze Sztuki. Można ją zwiedzać ze specjalnym przewodnikiem, prezentującym życiorysy i twórczość autorów fikcyjnych i rzeczywistych. Do zobaczenia są klasyczne już prace Marcela Duchampa jako Rose Sélavy (na zdjęciu Man Raya), Briana O'Doherty'ego (występującego jako Patrick Ireland), Zbigniewa Libery, Sophie Calle, Rogera Ballena. Wiele z prac plasowało się gdzieś na pograniczu fotografii i wideo artu, a oglądając wystawy nasuwało się pytanie nie tyle o tożsamość twórcy, ile o to, czy prezentowane cykle to jeszcze fotografia?

Ciekawe są wystawy z cyklu ShowOFF, czyli wystawy młodych, a czasem bardzo młodych polskich fotografów, przygotowywane pod okiem znanych polskich fotografów i teoretyków fotografii: m.in. Magdy Wunsche, Wojtka Wieteski, Mikołaja Długosza, Krzysztofa Millera, Rafała Milacha. Zgłoszeń było ponad pięćset, wybrano zaledwie tuzin projektów. Poziom tych prac był bardzo różny, a wśród autorów godnych zapamiętania jest Artur Jastrzębski - autor minimalistycznych, czarno-białych zdjęć z zeszłorocznej powodzi zawartych w cyklu "Wielka woda w Paprocanach" (można je zobaczyć w Galerii Sztuki ATTIS). Bardzo młodą, bo zaledwie 17-letnią gwiazdą ShowOFF jest Yulka Wilam, choć patrząc na jej zdjęcia, w modnym wciąż nurcie fotografii intymnej spod znaku Nan Goldin, ma się wrażenie, że brakuje w nich ciężaru doświadczeń, jakie przynoszą lata.

Listę wydarzeń uzupełniły spotkania z Bruno Ceschelem, który zaprezentował najlepsze photobooki zrealizowane zgodnie z myślą Self Publish, Be Happy (ważny temat tegorocznego festiwalu) oraz Rogerem Ballenem, sławnym, amerykańskim fotografem mieszkającym od 30 lat w Johannesburgu w Południowej Afryce, który opowiedział o swoim projekcie Boarding House. Spotkanie z tym niezwykłym twórcą, autorem niepokojących, czarno-białych zdjęć w klasycznym kwadracie, które odbyło się w Galerii Camelot, to zdecydowanie jedno z najważniejszych wydarzeń imprezy. Ballen opowiadał o tym, że należy do ostatniego pokolenia artystów, których ukształtował świat czarno-białej fotografii, o najważniejszym wyzwaniu, jakie stoi przed każdym twórcą - zdefiniowaniu siebie, wniknięciu w głąb własnego ja i o tym, jak fascynująca jest to podróż. Najciekawsze były opowieści o miejscu, w którym powstał jego cykl Boarding House, pełnym ludzkich historii o biedzie i przemocy, a które na jego zdjęciach przeradzają się z dokumentu w przypowieść o ludzkiej kondycji. Dla tych, którzy znają zdjęcia Ballena, zaskakujący mógł być fakt, że Boarding House to nie tylko miejsce w głowie artysty, ale rzeczywiste osiedle, w którym wegetują robotnicy kopalni gdzieś w Południowej Afryce. Szkoda, że na festiwalu cykl ten jest zaprezentowany niezwykle skromnie - w Bunkrze Sztuki można obejrzeć zaledwie kilka zdjęć.