Szykuje się rewolucja w zakupach

Michał Stangret
13.06.2011 20:00
Sieci spożywczych marketów masowo zabrały się za testowanie rozwiązań, które mają zmienić nasze przyzwyczajenia. Oto jak będą wyglądały zakupy przyszłości.
Przeczytaj: Kto lansuje wakacyjne hity sprzedażowe?

Do kas samoobsługowych przyzwyczajamy się powoli. Jest ich coraz więcej, ale na razie działają obok kas zwykłych. Jednak sieć Tesco jeszcze w tym roku planuje uruchomić pierwszy w Polsce tylko z kasami samoobsługowymi. - Na początek to będzie jedna z naszych nowo otwieranych placówek pod Warszawą. Liczymy, że nowe rozwiązanie pomogą rozładować problem kolejek, bo w miejsce zwykłego boksu kasowego można zamontować aż 2-4 urządzenia samoobsługowe. Pracownicy pomogą je obsłużyć - wyjaśnia Michał Sikora, rzecznik Tesco. W przyszłości firma chce montować skanery cen przy swoich wózkach sklepowych, które pozwolą nabijać rachunek już w momencie wkładania produktu do koszyka, a nie dopiero przy kasie. Jeżeli stwierdzimy że zakupy już przekraczają nasze możliwości finansowe, jakieś produkty odstawimy na półkę i usuniemy go z rachunku.



Za to należąca do Metro Group sieć Real chce, byśmy mogli zamawiać u nich produkty przed wyjściem z pracy przez internet, a potem odbierać je po drodze do domu. - Będą czekały zapakowane w umówionym sklepie - mówi Katarzyna Petrykowska, rzeczniczka sieci Real, dodając, że wszelkie nowinki sieć na razie testuje w swoim "Sklepie przyszłości" w niemieckim Tönisvorst koło Düsseldorfu.

O wprowadzaniu innowacyjnych usług myślą też takie marki jak Carrefour, Auchan, Lidl i Aldi. Powód? Chcą np. byśmy coraz mniej odczuwali uciążliwości związane z zakupami, typu kolejki przy kasach. - Wszystko wskazuje na to, że już niedługo sposób robienia zakupów mocno się zmieni, bo pomysłów jest mnóstwo - mówi nam Grzegorz Szafraniec z miesięcznika "Wiadomości Handlowe".

Oto kolejne ze sklepowych rozwiązań, których powinniśmy się spodziewać w najbliższych latach.

- Zamiast papierowych wywieszek pojawią się elektroniczne etykiety cenowe. Dzięki nim pracownik będzie mógł zmieniać ceny jednym kliknięciem w zależności od pory dnia. - Gdy wie, że zaraz do sklepu przyjdzie tłum, bo np. kończy się msza w pobliskim kościele, może podwyższyć ceny o parę procent. Obsługując menu na wyświetlaczach klienci będą mogli dowiedzieć się, skąd pochodzi dany produkt, albo dostać propozycję dania. Już dziś w niektórych delikatesach Alma sprzedawcy po zważeniu mięsa drukują nam propozycję potrawy - mówi Szafraniec.

- Dziś prośby kasjerek o końcówkę przy wydawaniu reszty to sklepowe piekło. Klienci szukają bilonu, kasjerki rozmieniają pieniądze u koleżanek z innych kas, w efekcie kolejki rosną. Tymczasem na Zachodzie już powszechne są automaty gdzie klienci mogą rozmieniać pieniądze, a kasjerzy mają przy stanowiskach dystrybutory monet (skrzynki napełniane na początku dnia bilonem).

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl