Drodzy imigranci, go home

Anita Karwowska
18.07.2011 21:00
Brytyjczycy coraz głośniej skarżą się, że imigranci zabierają im pracę. Konserwatywni politycy i niechętne przyjezdnym media chcą, by obcokrajowcy zrobili na rynku pracy miejsce dla miliona młodych bezrobotnych Anglików
Anthony Browne z poczytnego tabloidu "Daily Mail", który jest znany z niechęci do zagranicznych pracowników, w redakcyjnym komentarzu sprzed kilku dni opisuje historię brytyjskiego studenta, który szukał pracy, by zarobić na spłatę zaciągniętego na naukę kredytu. - Pytałem w setkach miejsc. Ale wszystkie proste prace są obsadzone przez obcokrajowców - cytował chłopaka dziennikarz.

Browne przywołał też w tekście dwa opublikowane w Wielkiej Brytanii raporty. Pierwszy sygnowany jest przez OECD i wynika z niego, że Wyspy, obok USA, są głównym kierunkiem emigracji zarobkowej pracowników z biedniejszych krajów. Drugi to wyliczenia brytyjskiego urzędu statystycznego (Office For National Statistics), z których wynika, że trzy czwarte z nowo powstałych ostatnio 400 tys. miejsc pracy zajęli imigranci.

Podobne opinie jak z "Daily Mail" coraz częściej padają też z ust rządzących Wielką Brytanią konserwatystów. Premier David Cameron zaraz po objęciu gabinetu zapowiedział, że trzeba zatrzymać falę emigracji na Wyspy, bo ta wymknęła się spod kontroli państwa za czasów rządów Partii Pracy (1997-2010). Natomiast kilka dni temu minister pracy Iain Duncan Smith zaapelował do pracodawców, by ci przy zatrudnieniu preferowali nie cudzoziemców, ale młodych Brytyjczyków, z których co piąty, czyli niespełna milion osób, nie ma pracy. - Brytyjczycy z pokolenia na pokolenie trwają na bezrobociu, budując społeczeństwo, gdzie pracujący są mniejszością - grzmi Browne z "Daily Mail".

Skąd ta niechęć do emigrantów? Politycy chcą zrobić na brytyjskim rynku pracy miejsce dla swoich obywateli, bo zamierzają ograniczyć przyznawane dziś hojnie zasiłki dla bezrobotnych. - To szeroko zakrojony plan reformy polityki socjalnej. Konserwatyści szukają oszczędności, cięcia w rozbudowanym systemie socjalnym mają poprawić budżet i zmienić proporcje na rynku pracy - mówi Kordian Klaczyński z wydawanego w Londynie polskiego tygodnika "Cooltura".

A to zła wiadomość dla Polaków, których w Wielkiej Brytanii według oficjalnych statystyk pracuje 545 tys. - Konserwatyści doszli do władzy właśnie z hasłem ograniczenia emigracji na Wyspy. Przestała już w tym temacie obowiązywać zasada poprawności politycznej. Polacy czują się dziś w Anglii gorzej niż jeszcze kilka lat temu, są oskarżani o to, że psują rynek pracy, godząc się na niskie płace - dodaje Adam Skorupiński, mieszkający w Anglii od czterech lat redaktor naczelny magazynu "Goniec Polski".

Ale kiedy Iain Duncan Smith zaapelował o zatrudnianie Brytyjczyków, pracodawcy odpowiedzieli mu, że wolą pracowników z Europy Wschodniej, bo ci są lepiej przygotowani do pracy i ją doceniają.

- Wyobraźmy sobie taką sytuację: w Anglii powstaje zakład przetwórstwa drobiu z setką nowych miejsc pracy. Brytyjski właściciel idzie za radą Smitha i proponuje pracę swoim rodakom. Chętni się znajdują, ale po tygodniu rezygnują, bo zajęcie ciężkie i kiepsko płatne. A Polak nie będzie narzekał, nawet za stawkę minimalną (5,93 funta za godzinę - red.) - stwierdza Skorupiński.

Wielka Brytania to kolejne po Holandii państwo, w którym przybierają na sile antyimigracyjne głosy. - Europa w czasach kryzysu szuka winnych swoich ekonomicznych problemów. Imigranci zawsze byli łatwym i oczywistym celem w takich sytuacjach - mówi Katarzyna Gmaj z Centrum Stosunków Międzynarodowych.

Justyna Frelak, ekspert ds. migracji z Instytutu Spraw Publicznych, jednak uspokaja: - Nie sądzę, by nastroje w Wielkiej Brytanii zradykalizowały się. Polacy jako mniejszość dobrze się tam odnajdują i jak wynika z naszych badań, Brytyjczycy mają o Polakach dość dobre zdanie, lepsze niż o imigrantach generalnie - mówi.

- Nawet jeśli niechęć wobec zagranicznych pracowników rośnie, to zwycięży pragmatyzm. Ktoś przecież musi zarabiać na te zasiłki dla bezrobotnych Anglików - ironizuje Kordian Klaczyński.