Austria migracyjną rodzynką

Jolanta Nowak
03.08.2011
Około 2,5 tys. elektryków, pielęgniarek i inżynierów - tylko tylu Polaków wyjechało do Wiednia, Linz czy Salzburga po 1 maja. 1 sierpnia minęły trzy miesiące od otwarcia dla nas austriackiego rynku pracy

- Największy wzrost liczby pracowników z nowych krajów Unii zanotowano tuż po otwarciu rynku, w maju. Najwięcej było Węgrów - 3 tys. i Polaków - 2,5 tys. - mówi dr Ernst Kopp, radca handlowy z ambasady Austrii. Tym samym liczba zatrudnionych pochodzących z nowych krajów Unii Europejskiej wzrosła tam o ponad 10 proc. - To jednak ułamek - uważa dr Ernst Kopp - wobec liczby cudzoziemców czynnych zawodowo, których mieszka w Austrii 3,4 mln.

To trudniejszy rynek od niemieckiego

Dlaczego Austria nas nie kusi? - Trudno nam przyzwyczaić się do wymagań pracodawców. Mentalność Austriaków różni się od mentalności Niemców, oni jeszcze bardziej niż Niemcy przywiązują wagę do punktualności, przestrzegania zasad i bezpieczeństwa pracy i do zrozumienia poleceń przełożonego - mówi Dominika Chabin z Euro Labora, która pośredniczy w zatrudnianiu Polaków w Wiedniu, Linzu, Salzburgu, Graz, Innsbrucku. - Problemem jest też austriacki akcent. Pracownicy myślą, że skoro w Niemczech mogli się porozumieć, to tu nie będzie kłopotów. A zdarza się, że rezygnują właśnie z powodów językowych - wyjaśnia.

Poszukiwani: pielęgniarki, fachowcy, inżynierowie

Kilka tysięcy Polaków podjęło jednak wyzwanie. - Dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej osoby, które przyjechały do Austrii, w większości bez problemu znalazły zatrudnienie - mówi dr Kopp. Podkreśla, że nie ma jeszcze ogólnokrajowych danych z podziałem na branże.

Kto wyjeżdża, wyliczył na swoje potrzeby portal internetowy Szypkopraca.pl na podstawie rekrutacji od marca do lipca. - Polacy najchętniej są zatrudniani w Austrii w opiece medycznej (15,8 proc.), budownictwie (14,3 proc.), inżynierii (5,5 proc.), produkcji (5,3 proc.) i usługach (3,8 proc.). W sezonie są zatrudniani w hotelach (2,5 proc.) i rozrywce (1,8 proc.) - mówi Justyna Kostrzewska z Szybkopraca.pl.

Ciekawe wnioski przynosi podział ofert pracy według zawodów. - Najczęściej w Austrii potrzeba przedstawicieli typowych zawodów fachowych i fizycznych: budowlańców, opiekunek (łącznie blisko 25 proc. ofert). Pracodawcy chcą też zatrudniać ludzi z wyższym wykształceniem - pielęgniarki (17,3 proc.), inżynierów (13,6 proc.). Listę najpopularniejszych zawodów zamykają programiści i farmaceuci (po ok. 2 proc.). Największą szansę na zatrudnienie w Austrii mają więc absolwenci uczelni technicznych, medycznych oraz szkół średnich - podsumowuje Kostrzewska.

Rekrutacja przez Skype'a

Jak wygląda rekrutacja wśród fachowców z branży budowlanej? Dotarliśmy do firmy, która prowadzi nabór. - Szukamy dla niej cieśli, hydraulików, murarzy, nie brakuje ofert dla spawaczy i ślusarzy. Potrzeba też elektryków, bo w Austrii jest ich niewielu - mówi Dominika Chabin. - Szukamy ludzi z całej Polski. Oprócz kompetencji sprawdzamy znajomość języka, więc jeśli kandydat ma do przejechania więcej niż 200 km, to rozmawiamy przez telefon lub Skype'a. Formalności związane z podpisaniem umowy są dopełniane w biurze lub przez internet - dodaje.

Koszty życia i zarobki

W Austrii zarówno koszty życia, jak i zarobki są wyższe niż u nas. Oto przykładowa lista zakupów (ceny pochodzą z informatora Ambasady RP w Wiedniu): bochenek chleba - 1,5-3, - euro, obiad w gospodzie - 10-15 euro, strzyżenie męskie - 15 euro, pranie chemiczne garnituru - 15 euro, litr benzyny i oleju napędowego - 1,40 euro, bilet do kina - 10 euro, dwugodzinny pobyt na basenie 3,5-5,5 euro, buty wyjściowe 100-300 euro, buty sportowe 50-100 euro, garnitur 200-500 euro, koszula 10-30 euro, T-shirt 5-30 euro.

Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to płaca minimalna wynosi 1000 euro, a ustawowy czas pracy - 8 godzin dziennie i 40 tygodniowo. - Płace są regulowane austriackim Kollektivverträge [układy zbiorowe w poszczególnych branżach, określające wysokość stawek]. Pracownicy, których rekrutujemy, zarabiają średnio od 1850 do 2200 euro netto - mówi Dominika Chabin. Dodaje, że oferty z reguły gwarantują zakwaterowanie w kwaterze prywatnej. Pracownik ma swój pokój, do dyspozycji kuchnię i łazienkę. Płaci tylko za weekendy (15-20 euro za dobę).

Austriaccy pracodawcy raczej nie płacą poniżej określonych stawek, boją się kar. - Jeśli np. zatrudniają trzech pracowników i płacą im mniej, niż nakazują przepisy, zapłacą od tysiąca do 10 tys. euro grzywny za każdego pracownika. Ci, którzy zatrudniają więcej niż trzech ludzi, mogą zapłacić za każdego od 2 tys. do 20 tys. euro. Tak przewiduje najnowsza austriacka ustawa o zwalczaniu dumpingu płacowego i socjalnego, obowiązująca od 1 maja 2011 r. - mówi Marek Kudła z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Wiedniu.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

  • Podziel się