Walka o kierowców wykończyła małe stacje

Michał Stangret
20.10.2011
Nawet tysiąc małych stacji benzynowych może w ciągu roku zakończyć działalność. Dla klientów oznacza to droższe tankowanie i to tylko u paliwowych gigantów

>> Przeczytaj także: Krzyzys nie obniży cen mieszkań

Do 31 grudnia przyszłego roku wszyscy właściciele stacji w Polsce muszą zainstalować na zbiornikach paliwowych dodatkowe powłoki chroniące przed wyciekami. Musimy dostosować się do unijnych przepisów. Koszt modernizacji waha się od 100 do 200 tys. zł. Jeśli właściciel dodatkowych zabezpieczeń nie wprowadzi, interes będzie musiał zamknąć.

Problemów z modernizacją nie mają duże koncerny jak PKN Orlen, Lotos, Shell (to ponad połowę z 6,7 tys. stacji w Polsce). Gorzej z mniejszymi stacjami, których jest ponad 2,5 tysiąca.

- Duże koncerny stać na inwestycje, właścicieli małych stacji nie. Około 1,2-1,3 tys. tego typu placówek nic jeszcze nie robi. Optymistycznie licząc, połowa z nich - czyli 600-700 - w ogóle nie doczeka się inwestycji. Ich właściciele w najbliższym roku rzucą ten biznes - ocenia Marek Pietrzak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych operatorów Stacji Paliw.

Według Jacka Szpakowskiego, szefa Stowarzyszenia Moja Stacja skupiającego kilkudziesięciu niezależnych właścicieli stacji paliw z południa Polski, zniknąć może nawet tysiąc małych stacji benzynowych w całym kraju.

- Wielu przedsiębiorców, którzy już zaczęli inwestycje, dziś je przerywa, bo nie mają pieniędzy - mówi. Powód? Rekordowo słabe zarobki stacji w ciągu ostatnich miesięcy.

- Aby wyjść na zero (opłacając pracowników, płacąc za transport paliwa), przeciętna stacja musi sprzedawać litr paliwa co najmniej 12 gr drożej niż je kupuje w hurcie. Tymczasem duże koncerny, walcząc o klienta, od miesięcy utrzymywały marże na poziomie 1-2 groszy na litrze. Musieliśmy iść w ich ślady. Tyle że u nas była to działalność na krawędzi opłacalności. Wielu kolegów zamknie więc ten rok na minusie - mówi Szpakowski.

Według Pietrzaka bankructwa małych stacji w pierwszej kolejności dotkną mieszkańców prowincji i małych miasteczek, bo tam prywatnych stacji jest najwięcej.

- Mieszkańcy będą musieli jeździć po paliwo do większych miast i tankować na stacjach koncernów. Niestety, w dłuższej perspektywie koncerny będą miały pole manewru, by dyktować wyższe ceny - ocenia Pietrzak.

Rafał Biczyk z Polskiej Izby Paliw Płynnych potwierdza, że zniknięcie dużej liczby małych stacji mogłoby doprowadzić do zachwiania konkurencji na rynku i koncerny miałyby więcej swobody, by podwyższać ceny.

Jakub Bogucki z firmy E-petrol uspokaja jednak: - Koncerny już dziś w pewnym stopniu dyktują ceny i to małe stacyjki muszą dostosować się do nich.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

  • Podziel się