Kaszubi blokują łupki

Michał Stangret
23.10.2011
- Stąd wyjdzie ogólnopolska akcja, dzięki nam ludzie zaczną protestować przeciw łupkom - triumfują mieszkańcy pomorskich wsi. Amerykańska firma poszukiwawcza zrażona ich oporem myśli o zaprzestaniu prac na Kaszubach

"Nic nie wiemy, są tylko pogłoski". Tu wydobywa się gaz łupkowy

 

Położony w sercu Szwajcarii Kaszubskiej mały hotelik Baryła we wsi Zdunowice 70 km od Gdańska stał się wczoraj centrum walki pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami gazu łupkowego. W środku weselnicy świętowali poprawiny, a na zewnątrz pod wiatą ok. 200 mieszkańców gmin Sulęczyno i Stężyca negocjowało z ekspertami amerykańskiej firmy BNK Petroleum, która chciałaby na ich polach prowadzić odwierty. Jej przedstawiciel Jacek Wróblewski tłumaczył, że nie ma się czego bać. - Ale ludzie go zakrzyczeli, że to kłamstwo, poleciały wyzwiska - relacjonuje Adam Hapka, właściciel Baryły.

Zaczęło się we wrześniu, gdy do drzwi mieszkańców pukali przedstawiciele firmy z umowami do podpisania, że zgadzają się wpuścić na pola samochody geofizyków (zamierzali sprawdzać, gdzie warto wiercić). - Wielu się zgodziło, dostało kilkaset złotych zapłaty. Ale potem ludzie przejrzeli na oczy i część zgody nie dała. My tu mamy nieskażoną naturę, agroturystyka to nasz skarb. Postanowiliśmy nie pozwolić, by w ogóle rozpoczęli jakiekolwiek prace, bo jakby już znaleźli gaz, trudniej byłoby zatrzymać tę machinę - mówi Jan Zblewski, sołtys Zdunowic.

Firma wstrzymała część prac, zatrudniła mediatorów, wreszcie zorganizowała otwarte dla wszystkich spotkanie ostatniej szansy. Trwało dwie i pół godziny. Protestujący po nim triumfowali. - Zwyciężyliśmy, nie daliśmy się przekonać. Może teraz w innych rejonach kraju, gdzie szuka się łupków, ludzie przestaną się bać mówić "nie" - mówi Hieronim Więcek, przedstawiciel mieszkańców. Właśnie zarejestrował Stowarzyszenie "Kamienne Kręgi", które ma walczyć o zaprzestanie poszukiwań gazu łupkowego w całej Polsce. - Właśnie tworzymy listę poparcia. W ciągu kilku dni zawiśnie w internecie. Jak zbierzemy tysiące podpisów, wyślemy to do Brukseli. Niech europosłowie zobaczą skalę polskiego sprzeciwu, wpłyną na naszych polityków, by się opamiętali.

Niestkowo pod Ustką, Siekierki Wielkie pod Kostrzynem w Wielkopolsce, Grabowiec koło Zamościa - miejscowości, w których oprotestowywano poszukiwanie gazu łupkowego, można mnożyć. Wszędzie motorem był strach przed skażeniem środowiska. Ale gdy protestujący przyznawali, że czerpią wiedzę głównie z krążącego w sieci filmu "Gasland" (Amerykanie mieszkający przy polach wydobywczych opowiadają w nim m.in. o samozapalającej się wodzie, która wybuchała z kranów czy martwych rybach), eksperci uspokajali, że film przedstawia skutki awarii sprzed lat, a teraz technologie są bardziej bezpieczne. To zazwyczaj wystarczało, by protesty w końcu ucichały. W Zdunowicach stało się inaczej.

- Miałem nadzieję, że mieszkańcy będą otwarci na rozmowę. Jestem rozczarowany. Nie wiemy, czy będziemy kontynuować poszukiwania na Kaszubach. Trzeba się zastanowić, co zrobić, by ludzie przestali się bać - mówi Jacek Wróblewski z BNK Petroleum.

- Nie słyszałem, żeby gdzieś w kraju protesty doprowadziły do takich rzeczy. Jeszcze rozumiem bać się wierceń, ale żeby bać się już samych badań geofizycznych - dodaje Bernard Grucza, wójt Sulęczyna.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

PYTANIE Czy dzięki złożom gazu łupkowego Polska stanie się gospodarczą potęgą?

 nie ma szans
 myślałem, że już nią jesteśmy
 tak, ale dopiero za wiele lat
 poczekajmy, aż zaczną wydobywać gaz łupkowy
 państwo może się wzbogaci, ale zwykli ludzie - już niekoniecznie
  • Podziel się