I co nam z tego Euro?

Julia Mardeusz
04.12.2011 23:58
Próba iluminacji Stadionu Narodowego

Próba iluminacji Stadionu Narodowego (fot. archiwum NCS/Stadion Narodowy)

"Fatalne losowanie dla Warszawy", "Gdańsk miał pecha" - losowanie grup na Euro 2012 nie zadowoliło żadnego z polskich gospodarzy. Miasta muszą pogodzić się z mniejszymi zyskami, bo na naszych stadionach nie zagrają drużyny z europejskiej czołówki

Polska znalazła się w grupie A z Grecją, Czechami i Rosją. Ta grupa rozegra mecze w Warszawie i Wrocławiu. Stolica jest zawiedziona - liczyła na kibiców, którzy przyjadą oglądać wielkie sławy i świetne drużyny (np. Niemcy czy Hiszpanię, zajmujące najwyższe lokaty w rankingu reprezentacji FIFA). Tymczasem z zagranicznych drużyn pojawią się w Warszawie tylko słaba Grecja i Rosja, które budzą niewielkie zainteresowanie fanów futbolu. Oczekiwania na wielkie zyski z Euro raczej spełzną na niczym.

- Najazdu kibiców z zagranicy nie powinniśmy się w Warszawie spodziewać - mówi bez entuzjazmu Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum Sportu, operatora Stadionu Narodowego. - Rosjanie może i przyjadą, liczymy na ich wydatki w lokalach. Ale już Greków nie byłbym taki pewien. Muszą oszczędzać, pewnie mało kto wybierze się z Grecji do odległej Polski. Dla frekwencji turystycznej to losowanie jest bardzo kiepskie - ocenia dla Gazety.pl Alex Kloszewski z Warsaw Destination Alliance, organizacji założonych przez stołecznych hotelarzy do promowania miasta.

Mniejszy niż spodziewany najazd kibiców cieszy za to niektórych mieszkańców Warszawy. "Małe korki są na co dzień? Im mniej kibiców, tym lepiej" - czytamy na forum gazeta.pl

Warszawę ratuje to, że będzie gościć półfinalistów na meczu 28 czerwca.

Wrocław lepiej ocenia wyniki losowania. - Jesteśmy zadowoleni, że los przydzielił do naszej grupy sąsiadów z południa. Do Wrocławia na mecz z Polską przyjadą dziesiątki tysięcy Czechów. A Grecy potrafią się wspaniale bawić - mówi "Gazecie Wrocławskiej" prezydent miasta Rafał Dutkiewicz. Wrocław miał już przedsmak wizyty kibiców z Rosji w czasie wrześniowej walki bokserskiej Tomasza Adamka z Władimirem Kliczką. - Prócz fanów ukraińskich przyjechało także sporo bogatych kibiców z Rosji. Dali dużo radości wrocławskim przedsiębiorcom - dodaje.

Holendrów najbardziej żal

W lepszej sytuacji są Gdańsk i Poznań - u nich grać będą aktualni mistrzowie Europy Hiszpanie, dobrzy Włosi, Irlandczycy i Chorwaci. Ale oba miasta najbardziej liczyły na Holendrów, pamiętając inwazję pomarańczowych z 1993 r. - na mecz z Polską do Poznania przyjechało wtedy aż 20 tys. kibiców. Gdańsk już planował, że gdyby Holendrzy grali nad Bałtykiem, to na lotnisku w Pruszczu Gdańskim powstałby Oranjecamping, czyli miasteczko namiotowe dla holenderskich kibiców.

Nic z tego. Zatem prezydent Paweł Adamowicz narzeka. - Zobaczymy w Gdańsku świetne mecze. Jednak od strony marketingowej i finansowej mogliśmy trafić lepiej. Zapewne przyjedzie mniej kibiców niż gdyby grała u nas Holandia czy Niemcy - powiedział portalowi Gazeta.pl.

Gdańszczanin i były zawodowy mistrz świata w boksie Dariusz Michalczewski: - Może liczyliśmy na trochę innych turystów, ale jestem dobrej myśli. Za Hiszpanami, Włochami i Irlandczykami też przyjedzie wielu kibiców.

Na pociechę Gdańskowi zostaje fakt, że reprezentacja Niemiec wybrała to miasto na miejsce zamieszkania - można więc liczyć na niemieckich turystów, którzy przyjadą oglądać treningi kadry.

Za to prezydent Poznania Ryszard Grobelny jest zadowolony. - Dla Poznania to chyba optymalny wybór. Kibice włoscy, irlandzcy i chorwaccy będą kolorowi i rozśpiewani, a przy tym "bezpieczni" i sympatyczni.

Głosy mieszkańców są podzielone. "Włosi to nudni makaroniarze - narzeka jeden z nich na forum". "Co ty gadasz?! Świetna drużyna i piękne włoskie dziewczyny!" - protestuje inny.

Kraków zaciera ręce

Najciekawsze mecze mistrzostw zostaną rozegrane na Ukrainie, gdzie na murawy wybiegną reprezentacje Niemiec, Holandii, Anglii, Danii, Szwecji, Francji i Portugalii. Ale wygląda na to, że na Euro 2012 najlepiej wyjdzie Kraków, choć nie zostanie tam rozegrany ani jeden mecz. Właśnie pod Wawelem zamieszkają drużyny ze światowej czołówki - Włochy, Holandia i Anglia - co przyciągnie wielu kibiców, którym nie udało się dostać biletów na mecze, ale chcą poczuć atmosferę, być blisko swoich reprezentacji i oglądać otwarte treningi. Na Błoniach powstaje już strefa dla 15 tys. kibiców, gdzie będzie można oglądać mecze na telebimach. A reprezentacyjne punkty w mieście są już rezerwowane przez stacje telewizyjne jako tło do wywiadów. W Krakowie prawdopodobnie zamieszkają też Holendrzy, choć grać mają w ukraińskim Charkowie, a holenderska prasa przedstawia Kraków jako "miasto noży" gdzie zabijają się w porachunkach fanatyczni kibice Wisły i Cracovii.

Choć nie mamy szczęścia do meczów, większość drużyn turnieju chce mieszkać w Polsce. Grająca na Ukrainie Portugalia też ma zarezerwowany ośrodek w Polsce - w Opalenicy pod Poznaniem. Szwedzi upatrzyli sobie Gdynię, Hiszpanie małe Gniewino obok Jeziora Żarnowieckiego, Duńczycy celują w Tychy, a Francuzi podobno wybierają Warkę między Warszawą a Radomiem. W Warszawie najprawdopodobniej zamieszka też polska reprezentacja.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

Zobacz także
  • Podziel się