Bo Polska jest bardziej sexy

Mariusz Jałoszewski
11.12.2011 20:17
Z 16 drużyn na Euro 2012 prawie wszystkie chcą mieć bazy w Polsce. Niemcy wolą nasz Gdańsk od ukraińskiego Charkowa, nawet jeśli na każdy mecz będą musieli dojeżdżać po 1,5 tys. km

Reprezentacje miały do soboty zdecydować, w którym kraju urządzą bazę. W centrum pobytowym piłkarze będą odpoczywać pomiędzy meczami (hotel) oraz trenować (boiska). A za nimi przyjadą ekipy telewizyjne oraz duże grupy fanów. Wydawać się mogło, że kraje podzielą się bazami po połowie, bo w eliminacjach w Polsce i na Ukrainie będzie grać po osiem drużyn. Ale na Ukrainie pewniakami są tylko Szwedzi, Francuzi i sami Ukraińcy.

Najwięcej drużyn przyciągnęy Trójmiasto i Kraków. Trójmiasto wybrali Irlandczycy i Hiszpanie (grają w Polsce). Irlandzka prasa zachwala, że mamy ładne centra miast, tanie piwo i jedzenie, a wizyta w Polsce to jak wypad do katolickiego kuzyna. Narzekają tylko na ceny hoteli, które poszły ostro w górę. Gdańsk zachwycił też Niemców - będą mieszkać u nas i latać 2,5 godziny na swoje mecze do Charkowa.

Latać na Ukrainę chcą też Holendrzy i Anglicy, którzy wybrali zabytkowy Kraków. Wyspiarze nie zmienili decyzji nawet po alarmujących artykułach w brytyjskich brukowcach, że będą trenować na rozpadającym się stadionie IV ligowego Hutnika (stadion jest w remoncie). Stacja BBC już rezerwuje plenery do transmisji na żywo - w cenie są widoki z Wawelem oraz taras na Sukiennicach z widokiem na Bazylikę Mariacką. W pobliskiej Wieliczce będą jeszcze Włosi.

W Polsce zamieszkają też: * w stolicy nasza reprezentacja, * nad Zalewem Zegrzyńskim Grecy, * we Wrocławiu Czesi, * w Opalenicy pod Poznaniem Portugalia (gra na Ukrainie). Wahają się jeszcze Rosjanie i Chorwaci. Wcześniej woleli Ukrainę, ale mecze mają u nas. Ponoć Rosjanie celują w luksusowy hotel Bristol w stolicy, a Chorwaci w Tychy lub Wielkopolskę. Trwa jeszcze przeciąganie Danii.

Ukraina robi co może, żeby się zareklamować. Na internetowej stronie o Euro piszą, że są u nich tysiące kilometrów nowych dróg, nowe dworce i lotniska. A u nas - korupcja w piłce, kibole i brak autostrad. - To tylko reklama. Infrastruktura na Ukrainie przypomina naszą z lat 90. Nie ma dobrych hoteli, a porządnych centrów pobytowych jest tylko kilka. Lwów i Kijów są ładne, ale Donieck i Charków wyglądają jak nasze przemysłowe Zabrze - uważa dziennikarz "Gazety Wyborczej" Michał Pol, który wizytował wszystkie miasta na Euro.

Zachodnia prasa alarmuje, że na Ukrainie dla kibiców nie ma miejsc - hoteli jest mało i UEFA zarezerwowała je dla działaczy. Charków kibicom z Niemiec proponuje miejsca w namiotach na polu 17 kilometrów od stadionu. W pakiecie za 220 zł są śpiwory, maty i wc w toi-toi. Dla Holendrów szykuje się kemping w lesie.

Szacuje się, że za drużynami Niemiec, Holandii czy Szwecji może pojechać na mecze na Ukrainę po 20-30 tys. kibiców. Gdyby te zespoły grały w Polsce, przyjechałoby nawet po kilkaset tysięcy fanów. - Dla gości z Zachodu Ukraina to wielka niewiadoma, a Polska to już Zachód. Jesteśmy w Unii, lepiej nas znają, czują się bezpieczniej - mówi anonimowo, osoba zajmująca się organizacją Euro 2012.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Zobacz także
  • Podziel się