Wielki brat patrzy na twój licznik

Mariusz Jałoszewski
11.01.2012 21:00
Barcza, bramownica nad trasą S7

Barcza, bramownica nad trasą S7 (Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta)

Nie śpią, nie dają się przekonać, nie biorą łapówek. Śledzą każdy kilometr. Bramownice. Nowy straszak na kierowców lubiących przycisnąć gaz do dechy

Urządzenia zaczną działać w drugiej połowie tego roku, może jeszcze w wakacje. Od kilku miesięcy testuje się je na obleganych trasach z Warszawy do Katowic i Krakowa. Tuż za Jankami - w obu kierunkach - stoją bramki z kamerami, pod którymi przejeżdżają samochody. Pierwsza bramka robi zdjęcie i rejestruje czas wjazdu każdego auta. Kierowca jedzie dalej i za kilka kilometrów przejeżdża pod drugą bramką, która także robi mu zdjęcie. Komputer zlicza czas przejazdu i wylicza średnią prędkość. Wynik porównuje ze maksymalnie dozwolonym czasem przejazdu odcinka. Jeśli ktoś przekroczy limit, dostanie pocztą mandat.

Główna zaleta bramek to zautomatyzowana, 24-godzinna obsługa i możliwość sfotografowania niemal wszystkich samochodów. - Na zdjęciu widać model samochodu i numer rejestracyjny. Ma 95-97 proc. skuteczności. Myli się czasem w nocy - mówi Michał Karkowski, z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, który robi testy bramek.

W sumie monitorowanych jest kilkadziesiąt odcinków po 3-8 kilometrów każdy. To testy, więc mandatów nie ma. Ale skuteczność kamer zachwyciła Główny Inspektorat Transportu Drogowego, który chce postawić bramki na początek w 24 miejscach. - Pomiary będziemy robić głównie na niebezpiecznych odcinkach dróg przebiegających przez małe miejscowości - mówi Alvin Gajadhur, rzecznik Inspekcji. Potem obramkować będzie można też ekspresówki i autostrady.

Oprócz bramek przybędzie też fotoradarów. Sprawcą także jest Inspekcja, która do działających teraz 70 urządzeń chce dostawić kolejne 300. Planuje także kamery wyłapujące kierowców przejeżdżających skrzyżowania na czerwonym świetle. Na dobry początek - 15. Docelowo - na ile starczy unijnych dotacji. Bo za te wszystkie urządzenia płaci Unia.

Janusz Popiel , stowarzyszenie Alter Ego pomagające poszkodowanym w wypadkach

 

Zamiast stawiać kolejne ograniczenia, lepiej uczyć ludzi jeździć bezpiecznie. Trzeba także poprawić stan dróg oraz zmusić kierowców do wolniejszej jazdy (ronda w miastach, zwężanie jezdni). Mandaty powinny być dotkliwe [dziś to maks. 500 zł - red.] i powinno się je powiązać jak w Finlandii z wysokością zarobków. Jeszcze bardziej dotkliwe byłoby obciążanie przez firmy ubezpieczeniowe kosztami wypadków kierowców, którzy drastycznie złamali przepisy. Zaś recydywistom powinno się na długo zabierać prawo jazdy.

Ryszard Fonżychowski , prezes Stowarzyszenia na rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

 

Bramownice będą lepsze od fotoradarów, przed którymi co prawda zwalnia się, ale potem dociska gaz do dechy. Kierowcy będą się bardziej pilnować.

Marcin Krupa , Sosnowieckie Stowarzyszenie Sportu Samochodowego

 

To nie jest głupi pomysł, bo w Polsce jeździ się za szybko. Ale te kamery powinny mieć tolerancję na nieduże przekroczenia prędkości np. 10-20 kilometrów, tak jak obecne fotoradary.

Czy bramki poprawią bezpieczeństwo? A może to już inwigilacja kierowców, bo na drodze nie będzie można poczuć się anonimowo? Piszcie: metro@agora.pl lub komentujcie na facebooku .

Obcokrajowiec na Centralnym 150 dni przed Euro 2012, czyli - Where does this train go? - Nein, nein! >>>

 

Niewdzięczne zawody. Strażniczka miejska: "Nie jesteśmy od tego, żeby nas lubić" [WIDEO] >>

 

Masz inny temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

PYTANIE Czy bramki poprawią bezpieczeństwo na drogach?

 Tak
 Nie
Zobacz także
  • Podziel się