Palikot czuje łupki

Michał Stangret
19.01.2012
- Trzeba jak najszybciej przerwać proces poszukiwań gazu łupkowego na terenie Polski - mówią politycy Ruchu Palikota, który kończy prace nad ustawą zakazującą metody szczelinowania ciśnieniowego

Poseł Jacek Najder, który odpowiada za przygotowanie projektu, tłumaczy, że Ruch Palikota nie jest przeciwny gazowi łupkowemu. - Ale jest zbyt wiele niewiadomych co do oddziaływania na środowisko metody szczelinowania ciśnieniowego. Dlatego do momentu opracowania przez naukowców innej, mniej kontrowersyjnej metody, powinniśmy jej zakazać. Abyśmy nie obudzili się ze zdegradowanym środowiskiem - tłumaczy. Według niego oprócz kwestii środowiskowych są też inne przemawiające za tym, by wstrzymać poszukiwania łupków: - Firmy poszukiwawcze wchodzą na tereny bez konsultacji z mieszkańcami, pojawiają się sygnały o nieprawidłowościach przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie - mówi. Kiedy projekt trafi do Sejmu? Podobno właśnie szlifują go prawnicy. - Tutaj czas gra ogromną rolę, bo przecież poszukiwania już są zaawansowane - podkreśla Najder.

Inni już zakazują

Szczelinowanie hydrauliczne to jedyna znana dziś metoda wydobycia gazu i ropy ze skał łupkowych, wykorzystywana też przy poszukiwaniach. Polega na wtryśnięciu na głębokość kilku kilometrów pod wysokim ciśnieniem mieszaniny wody, piasku i chemikaliów, które uwalniają gaz z łupkowych skał. Szkodliwe substancje najczęściej pozostają głęboko pod ziemią, ale nie brakuje opinii, że mogą przeniknąć do wód gruntowych i zanieczyścić je w sposób nieodwracalny. Ponieważ w trakcie całego procesu część wody wraca na powierzchnię, powstają też wątpliwości, w jaki sposób i gdzie ją magazynować. Mówi się też, że jest ryzyko niekontrolowanej emisji metanu (którego część może wydostawać się do atmosfery, w katastrofalny sposób wpływając na wzrost efektu cieplarnianego) oraz że wraz z wodą na powierzchnie mogą wypływać nawet substancje radioaktywne.

Obawy te są na tyle uzasadnione, że coraz więcej krajów zakazuje tej metody. Zrobiła tak już Francja, niemiecki land Nadrenia Północna-Westfalia, stan Nowy Jork, kanadyjski Quebec, myśli o tym Holandia. Kilka dni temu jej stosowania zakazał też parlament w Bułgarii (wprowadzono 50 mln euro kary za jego złamanie), która tak jak Polska wiązała z gazem łupkowym wielkie nadzieje (tamtejsze zasoby szacowano na 1 bln m sześc. gazu, to ok. 5 razy mniej niż szacunki zasobów Polski). Zarówno w Bułgarii (ale też np. we Francji) zaczęto już nawet wydawać koncesje na poszukiwanie łupkowych złóż, ale je cofnięto, a zmiana stosunku władz do gazu łupkowego była efektem protestów łupkowych przeciwników. Wystarczył argument: - Nie ma wystarczającej pewności, że powszechnie stosowana metoda szczelinowania może zagwarantować bezpieczeństwo dla środowiska - stwierdził rząd Bułgarii.

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" napisała, że nasz rząd nie bierze na razie w ogóle pod uwagę pójścia w ślady innych krajów. A prezydent Bronisław Komorowski pytany jak odnosi się do decyzji Bułgarii, nie zmienił stanowiska: - Bardzo liczymy na gaz łupkowy, bo to jest wielka szansa dla Polski - powiedział.

Po pierwsze debata

Mało prawdopodobne, by ustawa, z którą chce wyjść Ruch Palikota, mogła zostać w naszym parlamencie przegłosowana (dotychczas tylko ta partia jest przeciw). - Na razie politycy wolą skupiać się na dzieleniu skóry na niedźwiedziu albo grać kartą łupkowego uniezależnienia się naszej energetyki od Rosji. Mamy nadzieję, że wraz z naszym projektem w Polsce w końcu rozpocznie się prawdziwa polityczna i społeczna debata o tym, jak rozsądnie podejść do złóż gazu i ropy łupkowej. I wtedy też politycy zmienią zdanie - mówi Najder.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

  • Podziel się