160 tysięcy po raz pierwszy... Kto da więcej?

Anna Legierska, TOK FM
23.01.2012 17:28
Obraz Agaty Kleczkowskiej, nikomu nieznanej studentki ASP, został sprzedany za 160 tys. zł. Takich cen nie osiągają nawet prace jej profesora, wybitnego artysty Leona Tarasewicza. Czy Kleczkowska to objawienie sztuki współczesnej? Zdaniem krytyków sztuki - nie

Kleczkowska to jedna ze stypendystek Domu Aukcyjnego Abbey House, który sprzedaje - jako pewną inwestycję - prace młodych twórców. Po niebotycznych cenach na tajemniczych aukcjach. - To ceny z kosmosu - mówi Edward Dwurnik, wybitny polski malarz, którego prace zdobią zachodnie kolekcje, gabinety prezesów, a nawet ściany Pałacu Prezydenckiego. - Rzetelne domy aukcyjne współczesną sztukę młodych artystów sprzedają za 500-1000 zł. Są takie aukcje, gdzie cena wywoławcza to 100 zł. Takie są realne stawki. Dlaczego kilku biznesmenów próbuje wmówić ludziom, że to, co sprzedają, to jest ta sztuka ze znakiem jakości Q? - irytuje się Monika Małkowska, krytyk i historyk sztuki. - To lansowanie nieprawdziwych wartości, robienie sieczki z mózgu.

- To nie my doprowadziliśmy do zapaści rynku sztuki, to nie my zamykamy galerie i to nie nasza wina, że artyści nie mają z czego żyć - odpiera Paweł Makowski, współzałożyciel Abbey House (latem zadebiutował na giełdzie). Ma on łączyć najlepszych z najlepszymi - młode talenty z wizjonerami biznesu. Sprzedaje prace świeżo upieczonych absolwentów uczelni artystycznych, których wcześniej wypromuje.

Abbey House płaci artystom (obecnie jest ich jedenastu) stałą pensję około 4 tys. zł za dostarczanie pracodawcom określonej puli prac, które potem sprzedawane są za wielokrotnie wyższe ceny: od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Krytycy sztuki i właściciele galerii mają zastrzeżenia co do tego typu praktyk. Dwurnik twierdzi, że to "wciskanie klientowi gówna". - Świetnie! - ocenia z kolei inicjatywę Marek Lengiewicz, prezes największego domu aukcyjnego Rempex. Jednocześnie podkreśla, że można dyskutować, czy to akurat dobry wybór. Ale kto wie, może za parę lat któryś z nich okaże się drugim Sasnalem? Np. Agata Kleczkowska - studentka malarstwa ASP w pracowni Leona Tarasewicza. To właśnie jej obraz w lipcu ubiegłego roku został sprzedany za 160 tys. zł, czyli drożej niż obrazy jej profesora. - To najlepszy dowód, że mechanizm utyka na jedną nogę - przyznaje Monika Małkowska, historyk sztuki. - Tarasewicz to artysta wybitny, uprawia sztukę na najwyższym światowym poziomie, jego obrazy znajdują się w najważniejszych kolekcjach prywatnych i muzealnych w Polsce i na świecie. Wysoko cenią go krytycy i kolekcjonerzy. Nie może być tak, że student uzyskuje ceny, które przysługują mistrzowi. A obraz Kleczkowskiej ocenia: - Koszmar. Ja nie widzę w tym żadnej artystycznej koncepcji.

Adopcje zwierząt

Zobacz także
  • Podziel się