Jak wycisnąć studenta

Alicja Bobrowicz
25.03.2012 23:00
Cześć uczelni wycofuje się z pobierania nielegalnych opłat za egzaminy poprawkowe i dyplomowe. Niektóre jednak zatrudniają kosztownych prawników i dalej kasują studentów. Czekamy na reakcję minister nauki Barbary Kudryckiej

Dzięki listom od czytelników wiemy o co najmniej 21 wyższych uczelniach, które wbrew prawu ciągle pobierają opłaty za egzaminy poprawkowe i dyplomowe.

To reakcja na tekst w "Metrze", kiedy opisaliśmy niezgodne z ustawą praktyki kilku prywatnych uczelni. Trzeba jednak przyznać, że niektóre uczelnie z pobierania opłat się wycofały. Na przykład Szkoła Wyższa Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie żądała 400 zł za przystąpienie do egzaminu dyplomowego. Dziś zaprasza studentów do podpisywania nowych umów. Nie muszą już dodatkowo płacić.

Odetchnąć mogą też studenci Uczelni Łazarskiego. - Zwrócimy pieniądze studentom, którzy już je wpłacili - zapewnia Agnieszka Szmidel z działu marketingu uczelni.

Te dwie uczelnie dostosowały się do znowelizowanej Ustawy o szkolnictwie wyższym. Daje ona prawo studentom (niezależnie od tego, czy płacą za naukę) podejścia bez dodatkowych opłat do egzaminu poprawkowego, warunkowego i obrony dyplomu. Nie muszą też płacić za wpisanie na kolejny semestr studiów i wydanie suplementu dyplomu.

Wynajmują prawników

Ale z maili od czytelników dowiadujemy się o 21 uczelniach, które uparcie zdzierają kasę ze studentów. Jaka jest skala łamania praw studenta? Niestety władze tego nie sprawdzają.

Odpytaliśmy kilka wskazanych przez was szkół. Najczęstszą praktyką jest dzielenie studentów na "nowych" (przyjętych po wejściu w życie przepisu, czyli w styczniu) i "starych". Uczelnia nie pobiera opłat tylko od tych pierwszych. Powołują się na przepisy przejściowe do ustawy.

Do walki ze studentami ściągają prawników. Opisywana już przez nas Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania w Warszawie zatrudniła międzynarodową kancelarię prawną. "Z taką machiną nie wygramy. Tym, którzy już studiują, każą zapłacić, grożąc skreśleniem z listy studentów" - pisze do nas studentka tej uczelni.

Taką samą strategię obrała Pomorska Wyższa Szkoła Nauk Stosowanych w Gdyni. Uczelnia żąda 120 zł za egzamin poprawkowy, 500 zł za warunkowy.

- Przyjęci na studia przed dniem wejścia w życie ustawy wnoszą opłaty na dotychczasowych zasadach. Chcemy dokończyć cykl kształcenia zgodnie z tym zapisem - ucina dyskusję Justyna Kalota, kanclerz szkoły. O słuszności swojej interpretacji (podział na starych i nowych studentów) przepisów przekonane są też Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości w Krakowie oraz Grupa Wyższych Szkół Bankowych (uczelnie w dziewięciu miastach, m.in.: w Poznaniu, Wrocławiu i Chorzowie).

Z kolei w Sopockiej Szkole Wyższej studenci usłyszeli, że muszą zapłacić 500 zł, aby podejść do obrony pracy inżynierskiej. W rektoracie słyszymy, że pobieranie opłat zostało zawieszone, a uczelnia zamówiła kolejną opinię prawną.

Ministerstwo działa niemrawo

Na razie nie przyniosły skutku interwencje Ministerstwa Nauki. Na naszych łamach Bartosz Loba, rzecznik resortu, mówił: - Pobieranie takich opłat jest nieuprawnione. Teraz departament nadzoru ministerstwa zapewnia nas, że do uczelni wysłał listy z prośbą o wyjaśnienia

- Czekamy na stanowisko władz uczelni - mówi Barbara Wierzbicka z MNiSW. Może więc prof. Barbara Kudrycka powinna zareagować tak stanowczo jak w październiku ub.r., kiedy rektorzy odmówili podpisywania ze studentami umów? Wtedy pani minister wysłała ostry list do wszystkich szefów uczelni; zagroziła, że niepodpisanie umów będzie oznaczało rezygnację z pobierania opłat.

Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta, postanowił zwrócić się bezpośrednio do rektorów uczelni prywatnych. Dziś przesłał list do szefa Konferencji Rektorów Zawodowych Szkół Polskich (zrzesza ponad 200 niepublicznych szkół) z prośbą, by zdyscyplinował tych, którzy naruszają prawo. To może się udać, tym bardziej że prof. Waldemar Tłokiński, przewodniczący Konferencji, mówił na łamach "Metra": - Pobieranie dodatkowych opłat jest niezgodne z prawem. Uczelnie, które je łamią, mogą się na tym przejechać, bo stracą chętnych na studia.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

Zobacz także
  • Podziel się