Bliski Wschód szuka polskiego inżyniera

Anita Karwowska
11.04.2012 18:51
Arabscy biznesmeni ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich chcą ściągnąć do siebie nieograniczoną liczbę polskich inżynierów. Jak w kraju, gdzie budynki nie mają adresów, alkohol jest trudny do zdobycia, a szybka jazda to sport narodowy, odnajdą się nasi specjaliści?

"Pięciogwiazdkowa praca dla inżynierów" - tak absolwentów studiów technicznych zachęca do pracy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jedna z firm rekrutacyjnych - Adecco. Agencja ruszyła właśnie na poszukiwania polskich inżynierów (kobiet i mężczyzn), na których w Abu Zabi (jednym z siedmiu emiratów wchodzących w skład ZEA) czeka praca w branży petrochemicznej. Poszukiwania zakrojone są na szeroką skalę: potrzebna jest nieograniczona ilość specjalistów z 20 różnych dziedzin m.in. dla elektryków i mechaników. Wymagania to biegły angielski, od czterech do piętnastu lat doświadczenia, ukończone studia inżynierskie. W zamian otrzymujemy kontrakt na kilka lat, stałą pensję, mieszkanie i opłacone przeloty do Polski

Mieszkańcy Emiratów od dawna chętnie ściągają do siebie specjalistów z Polski. Zresztą nie tylko nas - 80 proc. pracujących w ZEA osób to imigranci, którzy przyjeżdżają tam na kilkuletnie kontrakty. Polacy są chętnie zapraszani, bo w porównaniu z pracownikami z zachodniej Europy - którym nie ustępują kwalifikacjami - są tańsi. Jeszcze przed wyjazdem szukamy w internecie informacji o zwyczajach i obowiązujących tam zasadach. Najczęściej pytamy:

 

- Czy można targować się o wysokość pensji?

 

- Jakie ubranie jest dozwolone?

 

- Gdzie kupić alkohol?

Zestawienie najciekawszych naszym zdaniem informacji o tym kraju

Raj podatkowy - to tym hasłem Zjednoczone Emiraty Arabskie ściągają do siebie cudzoziemców. Podczas rozmów o wysokości wynagrodzenia pracownik nie musi dopytywać, czy pracodawca podaje pensję brutto czy netto. W ZEA nie płaci się podatków.

Kraj imigrantów - tylko 20 proc. mieszkańców ZEA ma obywatelstwo. Reszta to imigranci, wśród których widać mocne podziały. Do nisko opłacanej pracy fizycznej (1,5 -3 tys. zł) zatrudniani są przede wszystkim Hindusi, Pakistańczycy, Filipińczycy i Nepalczycy. Wysoko wykwalifikowani specjaliści (pracujący w biznesie, przemyśle, opiece zdrowotnej) pochodzą z Europy, Stanów Zjednoczonych i Australii. Według Polaków opisujących swoje doświadczenia z ZEA, na takich stanowiskach miesięcznie zarabia się od 10 do 50 tys. zł. Imigranci zwykle nie integrują się z miejscowymi - czas spędzają w gronie cudzoziemców - praca w ZEA to dla nich zadanie do wykonania, po którym chcą wrócić do domu.

Kobiety mają tu więcej swobody niż w sąsiadującej z Emiratami Arabii Saudyjskiej . Nie muszą zakrywać włosów, dozwolone jest chodzenie w krótkim rękawie, nad basenem można opalać się w bikini, a do pracy można założyć spódnicę do kolan. Jednak kobieta na kierowniczym stanowisku to rzadkość. Panie mają za to wydzielone miejsca w autobusach, parkach i w klubach. Podobno po to, by czuły się swobodniej, bo na jedną kobietę przypada aż ośmiu mężczyzn.

W Emiratach nie ma takiego jak w Europie sposobu oznaczania adresów budynków . Jeśli więc będziecie próbowali wytłumaczyć taksówkarzowi, gdzie ma was zawieźć - musicie opisać, gdzie jest miejsce, do którego chcecie dojechać (np. budynek pomiędzy rondem a skrzyżowaniem niedaleko szpitala). Popularne jest też podobno rysowanie mapek dojazdowych.

Za ok. dziesięć lat Emiratom skończą się zapasy ropy naftowej , która dziś jest źródłem ich bogactwa. Dlatego państwo coraz mocniej inwestuje w atrakcje turystyczne, które przyciągną zagranicznych gości. Jedną z najbardziej znanych są trzy sztucznie usypane Palmowe Wyspy. Pierwsza - Jumeirah - powstała 11 lat temu. Na liczącej 18 km długości wyspie powstało wiele luksusowych hoteli i biurowców, które mają szokować turystów przepychem.

Emiraty mogą pochwalić się siecią nowoczesnych, kilkupasmowych autostrad . Jednocześnie ZEA są w czołówce państw z najwyższą liczbą śmiertelnych wypadków na drogach, bo bardzo szybka jazda to według obserwujących tamtejsze zwyczaje Europejczyków - ich "narodowy sport".

W porównaniu z polskimi cenami koszty życia w Emiratach są niewiele wyższe . Tak swoje wydatki na blogu Dubajland opisuje mieszkająca od półtora roku w Dubaju wrocławianka: "na codzienne zakupy w Carrefour 24h wydajemy dziennie ok. 100 zł na dwie osoby." Drogie jest jedzenie importowane z Europy, tanie zaś lokalne przysmaki, np. świeże ryby i owoce.

W większości Emiratów dostęp do alkoholu jest mocno ograniczony . Można go kupić w niektórych hotelach i restauracjach, lecz jest bardzo drogi.

Przy pisaniu tekstu korzystałam z informacji zamieszczonych na blogach, m.in. Dubajland.blogspot.com . Za pomoc dziękuję też dr Katarzynie Górak-Sosnowskiej, która jest adiunktem w Katedrze Socjologii Szkoły Głównej Handlowej oraz Katedrze Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Przeczytaj także: - Im więcej mandatów, tym większy zarobek - Oddaj mieszkanie na Euro 2012. Do zarobienia: nawet 13 tysięcy w miesiąc

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

PYTANIE Czy wyjechałabyś/wyjechałbyś do pracy w Zjednoczonych Emiratach?

 Tak, myślę o wyjeździe
 Tak, gdybym miał/a odpowiednie wykształcenie
 Nie
 Nie wiem
  • Podziel się