Nie szukaj pracy w urzędzie pracy

Tomasz Kurowski
08.05.2012 19:24
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu

Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu (Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta)

Bo coraz mniej firm składa oferty do pośredniaków. Uważają, że nikogo wartościowego tam nie znajdą - wynika z danych, do których dotarło ?Metro?

Jeśli jesteś czyścicielem basenów, oferty czekają na ciebie w urzędzie pracy w Trójmieście. W Warszawie zaproponują ci posadę strażnika więziennego lub negocjatora biznesowego. Na Śląsku - pielęgniarza lub fryzjera zwierząt. Coś bardziej ambitnego? Na pewno nie w pośredniaku.

Większość wojewódzkich urzędów pracy opublikowało właśnie swoje roczne raporty, zwane "Rankingami zawodów deficytowych i nadwyżkowych". Wynika z nich, że choć liczba bezrobotnych utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie, co w zeszłym roku (ok. 13 proc.), to mocno spadła liczba ofert składanych przez pracodawców. Najmniejszy spadek widać na Pomorzu i Dolnym Śląsku - kilkanaście procent. Najgorzej jest na Podlasiu (ponad 30 proc.) i Mazowszu - ponad 27 proc.

Firmy nie składają ofert do urzędów pracy, bo nie szukają one aktywnie kandydatów - po prostu wywieszają ofertę i czekają, aż ktoś się zgłosi. - To trwa za długo. Urzędy pracy mają archaiczne struktury i za dużo dokumentów do wypełnienia - mówi Dominika Staniewicz z Business Center Club. - Dlatego rozwija się sektor prywatnego pośrednictwa pracy. Prywatne firmy robią to lepiej i szybciej. Firmy tworzą też własne bazy z danymi osób, które wcześniej zgłaszały się do pracy - dodaje Grażyna Spytek-Bandurska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Pracodawcy uważają, że w pośredniaku nie znajdą wykwalifikowanych kandydatów. - W urzędach rejestrują się raczej ci, którym chodzi o świadczenia dla bezrobotnych, np. ubezpieczenie. Nie zależy im na oficjalnej pracy, wolą robić na czarno - twierdzi Spytek-Bandurska.

Potwierdzają to dane z PUP-ów. Największa grupa zarejestrowanych to osoby bez żadnego zawodu. Kolejna grupa: absolwenci studiów humanistycznych, pedagodzy, politolodzy i filolodzy. Dużo też jest techników żywności, gastronomii, agrobiznesu, ochrony środowiska. Ocena pracodawców jest bezlitosna: - Takie wykształcenie często mają osoby, które po prostu chciały mieć jakiś zawód, więc poszły do techników. Tylko że nasze technika kształcą w zawodach, na które nie ma zapotrzebowania - mówi Dominika Staniewicz z BCC.

W większości województw są oferty dla kelnerów, kucharzy czy fryzjerów - ale chętnych jest kilka razy więcej.

Jak zatem szukać pracy, jeśli nie w pośredniaku? Oto rady pracodawców:

 

>> popytać rodzinę i znajomych, bo firmy często o wolnych stanowiskach informują swoich pracowników i korzystają z ich rekomendacji;

 

>> pozgłaszać się do prywatnych agencji doradztwa personalnego i zostawić CV w ich bazie (to bezpłatne);

 

>> założyć profil na jednym z portali zajmujących się pośrednictwem pracy;

 

>> założyć konto na portalu społecznościowym, poświęconym promocji zawodowej (np. GoldenLine);

 

>> spróbować bezpośrednio u wybranego pracodawcy.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl

  • Podziel się