Głośne gadanie przez komórkę w autobusie będzie zakazane?

Michał Stangret
22.10.2014
Miasta idą na wojnę z pasażerami, którzy za głośno rozmawiają przez komórki w autobusach i tramwajach. Najbardziej krnąbrnych kierowcy mają wyrzucać, ale sami też muszą się pilnować

Zakaz rozmowy przez telefon w autobusie jest absurdalny? A może genialny? Podziel się tym ze swoimi znajomymi!

Głośne rozmowy przez komórkę to już prawdziwa plaga w miejskiej komunikacji. - Temat stał się "numerem jeden" na liście skarg, z którymi zgłaszają się do nas pasażerowie - przyznaje Piotr Hamarnik z krakowskiego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. Urzędnicy postanowili więc utemperować za głośnych krakusów. Zaczną od emisji spotów reklamowych, które mają wyśmiewać tego typu nawyki. Choć kampania na ekranach tamtejszych autobusów i tramwajów zacznie się dopiero w listopadzie, "Metro" już zna szczegóły. W spocie, którego hasłem przewodnim jest postulat "Weźże gadaj ciszej", zobaczymy pasażerów, którzy na głośną rozmowę telefoniczną jednego z jadących odpowiedzą gromkim "Nie chcę słyszeć, co będzie na obiad!".

O intymnych sprawach na cały autobus

Plany obiadowe to tylko jeden z wielu tematów, którymi rozmawiający przez komórki potrafią terroryzować współpasażerów. Hamarnik opowiada, że często na cały autobus opowiadają o bardzo intymnych sprawach. - Dzielą się wynikami badań, rozprawiają o tym, co dostali rano od swojego "misia" - opowiada. Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy krakowskiego MPK, dodaje, że autobusowe wynurzenia często są okraszane wulgaryzmami. - Dla wielu staje się to nie do zniesienia. Liczymy, że kampania pobudzi do refleksji - mówi.

A jeżeli nie, to najbardziej nieznośnych pasażerów kierowcy mają wypraszać. - Nasz regulamin przewozów umożliwia kierowcom takie działania wobec osób zakłócających spokój w pojeździe - mówi.

Głośne rozmowy wziął na celownik także Białystok, gdzie w regulaminie przewozów komunikacją miejską zapisano całkowity zakaz rozmowy przez telefon, a nawet korzystania ze sprzętu audiowizualnego. Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta Białegostoku, tłumaczy, że wprowadzono go trochę na wyrost. - Jeżeli ktoś cicho rozmawia albo gra na smartfonie, nikomu nie przeszkadza. Ale jeżeli czyjeś zachowanie pasażerom wyraźnie przeszkadza, mają prawo zgłosić to kierowcy, a ten - jeżeli pouczenie nie przyniesie efektu - może przeszkadzającego innym pasażera wyprosić - mówi.

Rozmowa przeszkadza kierowcy

Naklejki z piktogramami z przekreśloną komórką w autobusach i tramwajach mogą niedługo zaskoczyć warszawiaków. W stołecznym ZTM-ie słyszymy, że urzędnicy nie wykluczają ich montażu na kabinach kierowców. To miejsce nieprzypadkowe. - Głośne rozmowy w pobliżu kabiny mogą rozpraszać kierowców, stanowiąc zagrożenie dla bezpieczeństwa wszystkich jadących - mówi Magdalena Potocka, rzeczniczka ZTM.

Dodaje, że naklejki byłyby zgodne z prawem, bo stołeczny regulamin przewozu przewiduje zakaz korzystania z telefonu w miejscach oznaczonych odpowiednimi piktogramami. Choć dziś to martwy przepis (bo takich oznaczeń nie ma), to po ich pojawieniu się kierowcy komunikacji miejskiej będą mogli nie tylko prosić krnąbrnych pasażerów o ciszę czy przejście na tył pojazdu, ale tego żądać pod rygorem wyrzucenia z pojazdu.

Z badań stołecznego ZTM wynika, że głośne rozmowy telefoniczne są równie dokuczliwe jak nagminne nieprzepuszczanie wysiadających przez wsiadających.

W Szczecinie problem głośnych rozmów telefonicznych wśród pasażerów jakby nie istniał. - Pracuję tu ponad 10 lat i nie przypominam sobie tego typu skargi. Pasażerowie skarżą się za to na kierowców rozmawiających przez telefon w trakcie jazdy - mówi Dariusz Wołoszczuk, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. I dodaje, że każda taka skarga kosztuje gadającego kierowcę 100 zł.

Zakaz rozmowy przez telefon w autobusie jest absurdalny? A może genialny? Podziel się tym ze swoimi znajomymi!

W takich sytuacjach telefon może się przydać. Staruszka przegoniła bandytę z autobusu

Zobacz wideo
  • Podziel się