Kung-Fury. Szalony film pod patronatem Davida Hasselhoffa podbija internet. Możesz go obejrzeć za darmo

Agata Piasecka
29.05.2015 14:17

"Kung Fury" (fot. Laser Unicorns / materiały promocyjne)

"Kung-Fury" to popkulturowy koktajl, które łączy w sobie stylistkę filmów lat 80., kung fu, muzyczny talent gwiazdy "Słonecznego patrolu" i historię o tym, że jak bardzo chcesz zrobić świetny film, nakręcisz go nawet w garażu u babci.

O trwającym 30-minut filmie "Kung-Fury" głośno zrobiło się miesiąc temu, kiedy zapomniany David Hasselhoff wypuścił promujący produkcję teledysk "True Survivor". Klip jest połączeniem zwiastuna filmu i Hoffa śpiewającego w stylu starych dobrych lat 80.

 

28 maja, w szwedzkim mieście Umea odbyła się światowa premiera "Kung-Fury". Prapremiera miała miejsce na tegorocznym festiwalu w Cannes, w sekcji niezależnych filmów krótkometrażowych. Obraz powstał w całości z pieniędzy internautów, którzy wyłożyli na niego 600 tys. dol. To wystarczyło by 28-letni reżyser i grafik David Sandberg tworzący pod pseudonimem "Laser Uncorn", wraz z grupą przyjaciół stworzył 30-minutowy film akcji nie podobny do niczego co do tej pory powstało.

Większość scen kręcono w garażu jego babci, a potem nakładano na nie efekty komputerowe. A najlepsze jest to, że David Hasselhoff nie jest jedyną gwiazdą którą udało się namówić do udziału w projekcie. W role Adolfa Hiltera, największego zbrodniarza i mistrza kung fu, wcielił się Jorma Taccone, komik i członek grupy Lonely Island.

Wraz z oficjalną premierą "Kung Fury" udostępniono na YouTube. Przez pierwsze 12 godzin obejrzało go milion internautów. Twórcy zapowiadają też grę, która dostępna będzie na komputery Commodore. Radzę wiec przeszukać piwnice.

Film opowiada historię Kung Fury, zwykłego gliniarza z Miami, który pewnej nocy zostaje rażony piorunem i ugryziony przez kobrę, co sprawia, że staje się najpotężniejszym mistrzem kung fu na świecie. Postanawia więc z pomocą przyjaciela Hackermana i jego komputera cofnąć się w czasie i zabić największego złoczyńcę Adolfa Hitlera. Niestety maszyna czasu nie działa jak trzeba i Kung Fury trafia w czasy Wikingów, kiedy po ziemi biegały strzelające laserami dinozaury.

Z pomocą boga Thora udaje się jednak do nazistowskich Niemiec by zmierzyć się z Hitlerem. Co dzieje się dalej zobaczycie sami. Od dawna nie widziałam tak dobrego filmu utrzymanego na takim poziomie abstrakcji.

 
Zobacz także
  • Podziel się