Luksusy przy placu Grzybowskim. Czy Cosmopolitan Tower stanie się nowym punktem spotkań warszawiaków?

Grażyna Grochocka
23.10.2015 21:30
Patio Cosmopolitana zdobi rzeźba 'You and Me'. To ośmiometrowej wysokości huśtawka z metalu, na jej belce stoją figury kobiety i mężczyzny

Patio Cosmopolitana zdobi rzeźba 'You and Me'. To ośmiometrowej wysokości huśtawka z metalu, na jej belce stoją figury kobiety i mężczyzny (PRZEMEK WIERZCHOWSKI)

Budynek przy ul. Twardej 2/4 to połączenie drogich apartamentów z eleganckimi restauracjami. Ustawiona na patio figura "Me and You" ma być, w założeniu twórców, nowym punktem spotkań, jak dziś Rotunda czy "patelnia". Od teraz można spotykać się pod "huśtawką"

Jedzenie z całego świata

Budynek nazywa się Cosmopolitan Tower. Kosmopolityzm najlepiej widać w doborze restauracji i barów na parterze - serwują kuchnię z najróżniejszych zakątków świata.

Restauracja Ceviche (czyt. sewicze) to dania z Ameryki Południowej. Nazwa oznacza peruwiańską potrawę, po raz pierwszy podawaną w Warszawie. To kawałki surowej ryby i innych owoców morza z różnymi dodatkami: batatem, yucą, kukurydzą, wodorostami, sałatą, pomidorem i awokado. Ceviche będzie smakować miłośnikom sushi. W restauracji rezyduje zwycięzca pierwszej edycji programu telewizyjnego "Top Chef" Martin Gimenez Castro.

SAM - Kameralny Kompleks Gastronomiczny znany jest warszawiakom z ul. Lipowej. Wersja na Twardej stawia na międzynarodowe śniadania i lunche. Egipski foul z suszonego bobu czy pochodząca z Izraela szakszuka z jajkiem przepiórczym to ciekawy wybór na pierwszy posiłek dnia. SAM poleca też swoje pieczywo z firmowej piekarni.

Benihana to nowa odsłona wielkiej sieci lokali, których na świecie jest już ponad sto. Uświadamia, że kuchnia japońska to nie tylko sushi. To również teppanyaki, czyli smażenie jedzenia na rozgrzanym metalowym stole. Benihana urzeka klientów nie tylko jedzeniem, ale i teatralnością. Kucharz występuje przed gośćmi, których zabawia rozmową, żartami, a nawet podrzucaniem nożami.

Poza tym w budynku znajdują się dwa bardzo dopasowane do siebie sklepy: z winami i serami. Wybór ogromny.

Bajka dla wybranych

Cosmopolitan Tower jest pierwszym ukończonym wieżowcem apartamentowcem w Warszawie. W rozmowie ze mną Agnieszka Śliwa, dyrektorka ds. komunikacji firmy deweloperskiej Tacit Investment, do której należy Twarda 2/4, podkreślała, jak duże jest to osiągnięcie. - Nasz największy konkurent, Złota 44, jeszcze nawet nie skończyła budowy.

Początkowo działka, na której powstał budynek Cosmopolitan, należała do Fundacji Shalom, ta jednak szybko wycofała się z inwestycji z powodu braku pieniędzy. Dopiero Tacit Investment udało doprowadzić projekt do końca.

Wieżowiec zaprojektował znany architekt Helmut Jahn. Mimo ogromnych cen - najmniejsze, 55-metrowe mieszkanie kosztuje ok. 1,5 mln zł - już połowa mieszkań jest sprzedana.

Każde mieszkanie wycenione jest indywidualnie, nie ma cen za metr kwadratowy. - My nie sprzedajemy metrów - powiedziała mi Agnieszka Śliwa. - My sprzedajemy apartamenty.

Cosmopolitan Tower ma 42 piętra i wyraźnie góruje nad pobliskimi budynkami. Z okien rozciąga się wyjątkowy widok na Pałac Kultury i Nauki i całe centrum Warszawy. Często ten właśnie widok ostatecznie przekonuje nabywców. - Wszyscy na ten Pałac narzekają, ale potem chcą go mieć tuż za oknem - mówi Śliwa. Poza tym marmury w lobby i przeszklona cała jedna ściana budynku.

Mieszkańcy apartamentowca mogą cieszyć się wieloma luksusami. Kwiaty dla budynku układa Marta Gessler. Do dyspozycji są ogromna siłownia z sauną, salą do fitnessu oraz klatką do crossfitu. Przez cały dzień dla mieszkańców dostępny jest trener osobisty.

Budynek zapewnia usługi konsjerża. - To taki ogólny pomocnik mieszkańców, który załatwi wszystko - od odebrania ubrań z pralni po załatwienie biletów na wyprzedany spektakl kończąc. Ma odciążyć naszych mieszkańców od żmudnych, codziennych drobiazgów - mówi Agnieszka Śliwa.

Lokatorzy mają też dostęp do ekskluzywnej galerii sztuki na 42. piętrze budynku. Na razie można tam oglądać prywatną kolekcję Grzegorza Jankilewicza, jednego z właścicieli Tacit Investment. - Naszym mieszkańcom bardzo podoba się, że można tam zobaczyć obrazy niedostępne dla ogółu ludności - powiedziała mi Śliwa. Dodała, że w sierpniu w czasie festiwalu Warszawa Singera na 42. piętrze odbył się zamknięty, dostępny tylko dla mieszkańców Cosmopolitan Tower koncert znanego muzyka Joshuy Nelsona. Jednak już niedługo ten apartament - drobnych 655 metrów kwadratowych i zabudowany taras - wejdzie na rynek.

Grzybowski dla ludzi

Plac Grzybowski na wiele lat zatracił swój urok. Mimo długiej i pięknej historii jako placu targowego i centrum kultury żydowskiej po II wojnie światowej stracił na znaczeniu. Zabudowany blokami zamarł, stał się szary i nieciekawy.

Odnowienie przyszło wraz z Dotleniaczem, legendarną instalacją Joanny Rajkowskiej. Sztuczny staw stał się miejscem spotkań i relaksu mieszkańców. Przyciągał miejscowych i przyjezdnych, starszych i młodszych. Dziś po Dotleniaczu nie ma już śladu, a plac nabrał bardziej elitarnego charakteru. Kamienice przy ulicy Próżnej odrestaurowano i znajdują się tam teraz biurowce, nazwane snobistycznie Le Palais Office.

W zachodnich metropoliach, np. w Nowym Jorku, deweloperzy - stawiając luksusowy budynek dla wybranych - mają obowiązek zainwestować część pieniędzy w mieszkania dla osób normalnie zarabiających. Warszawa od lat zmaga się z niedoborem mieszkań, zwłaszcza tych tańszych. Władze miasta nigdy jednak nawet nie wspomniały o takim projekcie właścicielom Cosmopolitan Tower. Co na to deweloper? - W Polsce nie ma takiej praktyki - usłyszałam.

Za rogiem, z dala od szumu eleganckiego otwarcia, spotkałam pracownika jednej z knajpek z apartamentowca, który wyszedł na ulicę na papierosa. Pokazałam mu butelkę wina, które dostawał każdy dziennikarz obecny na konferencji prasowej z okazji otwarcia. W internecie sprawdziliśmy, że warte jest ok. 70 zł. - Siedem godzin mojej pracy - powiedział pracownik. Bez złości, raczej z rozbawieniem.- To nie jest zła praca. Ludzie są mili i mogę nabrać doświadczenia w eleganckim miejscu. Tylko czasem, jak ktoś przyjdzie i na posiłek dla jednej osoby wyda całą moją dniówkę, to robi się głupio.

Zobacz także
  • Podziel się