Świąteczny sezon wystartował zbyt wcześnie? Większość Polaków zniesmaczona "jesiennym Bożym Narodzeniem"

Magda Kłodecka
13.12.2015 17:00

SWResearch

Mikołaje i gwiazdki pomieszane ze zniczami i maskami przedstawiającymi krwawe kreatury to standardowa oferta sklepowa. Czy Polacy godzą się na taki misz masz?

Dzień po otwarciu 22 października nowego stołecznego centrum handlowego Plac Vogla w jednym z tamtejszych sklepów ekspedientki układały na regałach towary - na jednym znicze i inne cmentarne akcesoria, a tuż obok świąteczne lampki, mikołaje, gwiazdki. Okazuje się, że Polakom niespecjalnie to przeszkadza, a sporo osób wręcz cieszy się, że świąteczny sezon w sklepach wystartował tak wcześnie - wynika z badań agencji badawczej SW Research.

Są za, są i przeciw

Nieznaczna większość, czyli 43,5 proc., jest zniesmaczona tym, że Boże Narodzenie zaczyna się w sklepach jesienią. Jednak prawie 40 proc. uważa, że to dobry pomysł i spore udogodnienie. W tej drugiej grupie znajdują się przede wszystkim kobiety, młodzi ludzie poniżej 24. roku życia, mieszkańcy terenów podmiejskich. Dlaczego? Dobrze jest mieć dużo czasu, móc wszystko zaplanować, a przede wszystkim rozłożyć potężne wydatki na cały kwartał roku. Do tej grupy dołączają też Polacy zarabiający od 1 tys. do 2 tys. zł i mający dzieci.

Mężczyźni, mieszkańcy małych i największych miast - w sumie co czwarty internauta - wyrażają umiarkowane zadowolenie z tego, że cala ta machina rusza tak wcześnie. No bo czy to nie psuje "magii świąt"?

Ile można się zachwycać ustawioną w sklepie choinką? Przecież nie ponad dwa miesiąca przed, a później jeszcze długo po Bożym Narodzeniu - uważa 22 proc. ankietowanych, głównie osoby w średnim wieku, z wyższym wykształceniem, ze wsi i bezdzietne, zarabiające sporo, bo 3-5 tys. zł miesięcznie. Naprzeciwko nich stają osoby do 24. roku życia, ze średnim wykształceniem, kobiety, zarabiające 3-5 tys. - ta grupa stoi na stanowisku, że więcej czasu to spokojniejsze przygotowania i tak jest dobrze. Takie "powolne" zarządzanie finansami odpowiada też ludziom, którzy deklarują całkowity brak dochodów oraz z małych miast i wsi.

Większość tylko węszy

Ci, którzy już miesiąc temu zaczęli sprawdzać świąteczną ofertę, liczą też na wcześniejsze przeceny świątecznych ozdób (35 proc.) oraz na walkę między firmami, która przyniesie oszczędności klientom (26 proc.).

Święta w sklepach sobie, a klienci sobie. Co czwarty na razie chodzi i ogląda. Bo większość (dwie trzecie) zacznie jednak przygotowania dopiero w grudniu. Grudzień kojarzy się już z Bożym Narodzeniem, dlatego 41 proc. tych osób podejmie konkretne działania zaraz, kiedy tylko przewróci kartkę w kalendarzu; w tej grupie znajdą się przede wszystkim panie i osoby powyżej 50. lat. Kolejne 27 proc. poczeka jeszcze dwa tygodnie i dopiero w połowie grudnia ruszy do działania. Co dziesiąta osoba (zwłaszcza "dzieciaci" i mieszkańcy wsi) już się nie może doczekać albo liczy na brak tłumów, albo racjonalnie rozplanowuje działania i wydatki i po trochu przygotowuje święta.

Tylko lub aż 2,8 proc. Polaków nie obchodzi Bożego Narodzenia.

* Badanie przeprowadziła online agencja SW Research, w listopadzie 2015, wśród 800 internautów w wieku 16-64 lata.

Zobacz także
  • Podziel się