Scenarzystka "To właśnie miłość" zdradziła sekrety bohaterów. Ich historie jednak nie były takie piękne

Agata Piasecka
16.12.2015 10:12
Hugh Grant

Hugh Grant (Screen "Love actually")

Dwanaście lat po premierze słynnego świątecznego hitu "To właśnie miłość" scenarzystka Emma Freud odpowiedziała na Twitterze na najbardziej nękające fanów pytania. Niektóre odpowiedzi bardzo zasmucają

Freud, która prywatnie jest partnerką reżysera filmu Richarda Curtisa zdradziła między innymi, że członkowie jej rodziny grali epizodyczne role w filmie. Gosposia witająca nowego premiera (Hugh Grant) to mama Freud. A chłopiec z buzią pomalowaną na Spidermana grający w jasełkach to jej syn.

 

Scenarzystka ujawniła też, dlaczego postać pisarza granego przez Colina Firtha nazwa się Jamie. To imię nosi brat reżysera. Curtis bardzo chciał, aby czekające na wujka dzieci wypowiedziały kwestię "Nienawidzę wujka Jamiego!", gdy ten zrezygnował ze wspólnych świąt na rzecz odszukania ukochanej. Freud dodała też, że pocałunek Jamiego i Aurelii (Lucia Moniz) był od początku do końca jej pomysłem.

Jeśli chodzi o Martina Freemana, który wcielił się w Johna, dublera scen erotycznych, to nie ma się co doszukiwać na ekranie intymnych części jego ciała. Aktor cały czas miał na sobie skarpetkę.

Z kolei niezbyt znana przed dwunastu laty January Jones napisała większość swoich dialogów do sceny w amerykańskim barze.

W oryginalnej wersji filmu Sam (Thomas Brodie-Sangster) w pogoni za ukochaną Joanną wykonywał parcourowe akrobacje. Niestety scena nie weszła do filmu. Freud obaliła też internetową teorię o tym, że Daniel (Liam Neeson) jest tak naprawdę zakochany w swojej przyjaciółce Karen (Emma Thompson). Kiedy w końcu poznaje kobietę wyglądającą jak Claudia Schiffer mówi do niej Karen. Scenarzystka stwierdziła, że Richard Curtis nie ma pamięci do imion i prawdopodobnie zapomniał o tym, że postać grana przez Thompson nazywa się Karen.

Prawdą jest natomiast to, co większość fanów podejrzewało. Postać grana przez Rowana Atkinsona jest aniołem stróżem bohaterów. Dlatego tak guzdrze się z pakowaniem naszyjnika dla Harry'ego (Alan Rickman), mając nadzieje, że ten jednak go nie kupi. Freud dodała, że początkowo Atkinson miał grać dosłownie anioła, ale na szczęście porzucono ten pomysł.

Niestety scenarzystka zdradziła też kilka smutnych faktów. Jej zdaniem opiekująca się chorym bratem Sarah (Laura Linney) nie miała szans na szczęśliwe zakończenie i nigdy nie spotkała już przystojnego grafika Karla.

Historia Harry'ego i Karen także była gorzka. W jednej ze scen Karen po znalezieniu naszyjnika przeznaczonego dla sekretarki męża pyta go, czy chodziło o sam "naszyjnik, naszyjnik i seks czy, co byłoby najgorsze, naszyjnik i miłość". Odpowiedź na ekranie nigdy nie pada. Emma Freud nie pozostawia złudzeń, mimo iż błagała Curtisa by zmienił zdanie, w domyśle Harry zdradził Karen i chodziło o "naszyjnik i seks". To, że pod koniec filmu widzimy małżeństwo razem oznacza, że nie rozstali się, ale nigdy nie byli już tak szczęśliwi jak kiedyś.

Zobacz także
  • Podziel się