"Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy". My już widzieliśmy i...

Maja Staniszewska
16.12.2015 15:10

"Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy"

...Moc jest silna w tym filmie. Koniecznie idźcie do kina!

J.J. Abramsowi udało się ożywić ducha opowieści, która od premiery w 1977 roku rządzi masową wyobraźnią. Jego film to bezpośrednia kontynuacja "Powrotu Jedi". Bez midichlorianów i bez Jar Jar Binksa. Za to z nowymi planetami, świetlnymi mieczami, kosmicznymi pościgami, ciętymi ripostami, silną Mocą i zestawem świetnych postaci. Są tu starzy znajomi Hana Solo i księżniczka, przepraszam - generał Leia. I nowi, którzy na pewno przypadną wam do gustu: Finn, uciekinier z szeregów szturmowców służących po upadku Imperium Najwyższemu Porządkowi, Poe Dameron, pilot nowej Rebelii, Rey, zbieraczka złomu i Kylo Ren, człowiek w masce stojący po Ciemnej Stronie. A także droid BB-8, który zapewnia filmowi po pierwsze sporą dawkę humoru, a po drugie miłość dzieciaków.

Ale na "Gwiezdnych wojnach: Przebudzeniu Mocy" świetnie bawić się będą nie tylko one. Także zagorzali fani sagi. Wiem, co mówię - jestem jednym z nich. I bałam się nowego filmu. Do dziś pamiętam oczekiwanie na "Mroczne widmo" i uczucie niedowierzania, jakie towarzyszyło mi po wyjściu z seansu. Tym razem wyszłam z pokazu uśmiechnięta od ucha do ucha. I już się cieszę, że w sobotę zobaczę film jeszcze raz, tym razem z całą rodziną. Nie mogę się doczekać wyrazu twarzy dzieciaków, które dostaną tak fantastyczny galaktyczny cukierek.

Premiera "Gwiezdnych wojen: Przebudzenia Mocy" już w piątek 18 grudnia.

 
Zobacz także
  • Podziel się