Puszczę chronić czy wycinać? Spór trwa

Anita Karwowska
10.01.2016 15:54
Puszcza Białowieska

Puszcza Białowieska (J. Gumowski)

Zaostrza się konflikt między ekologami a leśnikami o wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Czy będzie z tego druga Rospuda?

- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by ochronić Puszczę Białowieską i nie dopuścić do przerobienia jej na deski - zapowiadają wspólnie ekolodzy z Greenpeace Polska, WWF i Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Protestuje też Komitet Ochrony Przyrody PAN oraz Państwowa Rada Ochrony Przyrody. - W naszym kraju przeoranym przez wojny i komunizm nie ma nic cenniejszego niż przyroda - napisał w obronie puszczy dziennikarz i przyrodnik Adam Wajrak. W niedzielę 17 stycznia przy Agrykoli w Warszawie o godz. 12 wyruszy marsz Partii Zielonych w obronie Puszczy Białowieskiej.

Dyskusja o Puszczy wybuchła na nowo, kiedy do konsultacji społecznych trafił aneks do Planu Urządzania Lasu (PUL) w nadleśnictwie Białowieża, który przewiduje zwiększenie wycinki.

W ubiegłym roku Puszcza Białowieska w całości została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To jedyny przyrodniczy obiekt w kraju znajdujący się w tym prestiżowym spisie. UNESCO doceniło, że to ostatni naturalny las w Europie, który bezwzględnie trzeba chronić. Jednak zaledwie jedna piąta terenu puszczy wchodzi w skład parku narodowego i podlega ochronie. Resztą zarządzają Lasy Państwowe i to one decydują o skali prowadzonej w puszczy wycinki.

Ciąć, bo kornik atakuje

Według Lasów Państwowych szeroko zakrojona wycinka uzasadniona jest m.in. walką z kornikiem drukarzem atakującym białowieskie świerki. - Od kilku lat mamy w Puszczy ogromną gradację kornika drukarza, która zagraża dalszemu istnieniu drzewostanów świerkowych, których mamy w Puszczy 32 proc. Jedyną znaną naukom leśnym i skuteczną metodą walki z kornikiem jest usuwanie drzew zasiedlonych, by minimalizować ryzyko, że kornik przerzuci się na zdrowe jeszcze drzewostany - mówi szef Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Leśnicy przekonują ponadto, że wycięcie martwych świerków umożliwi wprowadzenie odnowień, dzięki którym za ok. sto lat po ataku kornika nie będzie śladu. Ich zdaniem bez pomocy człowieka odnawianie puszczy może trwać setki lat.

- Tam, gdzie będzie to możliwe, leśnicy chcą inicjować odnowienia naturalne, np. odpowiednio przygotowując glebę. Gdzie indziej posadzą sadzonki pochodzące z nasion uzyskanych ze specjalnie wyselekcjonowanych drzew Puszczy Białowieskiej - mówi szef LP.

Leśnicy ważniejsi od ekologów

Według ekologów argumentacja leśników jest nie do przyjęcia. - Uzasadnianie wycinki w Puszczy Białowieskiej troską o nią to zwykła hipokryzja i okłamywanie ludzi. Stoją za tym wyłącznie pobudki ekonomiczne, a dziedzictwa narodowego nie można przeliczać na złotówki - mówi Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

Ekolodzy podkreślają, że w oficjalnych dokumentach jedynie część planowanej wycinki to świerki, a las potrafi obronić się bez ingerencji człowieka.

Dokument czeka teraz na akceptację ministra środowiska Jana Szyszki. Jak wynika z informacji PAP, do ministerstwa nie wpłynął jednak jeszcze wniosek o zatwierdzenie aneksu do PUL dla Nadleśnictwa Białowieża. Akceptacja wycinki będzie jednak zapewne formalnością, bo Szyszko znany jest z troski o interesy Lasów Państwowych. Jedną z pierwszych decyzji po objęciu stanowiska była dymisja dotychczasowego dyrektora Białowieskiego Parku Narodowego Mirosława Stepaniuka. Według nieoficjalnych informacji minister ocenił, że dyrektor niewystarczająco dobrze współpracował z Lasami Państwowymi. Opinia zdumiewa ekologów, którzy Stepaniuka postrzegali jako spolegliwego wobec leśników oraz sprzyjających wycince samorządów.

Zobacz także
  • Podziel się