Wolontariusz w schronisku to zobowiązanie. Psa "z ulicy" nie dostaniesz

Marcin Kozłowski
25.01.2016 19:00
Pies ze schroniska w Milanówku

Pies ze schroniska w Milanówku (Archiwum schroniska w Milanówku)

Chcesz wyprowadzać psy na spacer w wolnych chwilach? To nie takie proste. Do opieki nad zwierzętami potrzebne są osoby sumienne, systematyczne i odpowiedzialne

Wolontariat w schronisku dla zwierząt to poważne zobowiązanie, często poświadczone umową.

Na dzień dobry

Nabory na wolontariuszy w schroniskach nie są zbyt częste - w niektórych miejscach odbywają się co kilka miesięcy lub tylko dwa razy w roku. - Spotkanie połączone jest ze szkoleniem, mówimy chętnym osobom, z czym związana jest ta praca, co należy do ich obowiązków - mówi Aleksandra Cukier ze schroniska dla zwierząt we Wrocławiu.

Pracownik schroniska odpowiedzialny za wolontariat pyta o motywy i oczekiwania. Odpadają na wstępie osoby np. bardzo nerwowe. Wolontariusze podpisują umowy, mają w schronisku swoje kartoteki, dostają identyfikatory.

Lista obowiązków

Do głównych obowiązków wolontariuszy należy wyprowadzanie zwierząt na spacer, czasem czesanie. Zajmują się tylko łagodnymi psami. Dostają psa na smyczy do ręki. Z boksu wyprowadza zwierzęta pracownik schroniska. Sprzątaniem w klatkach, karmieniem również głównie zajmują się pielęgniarze, ze względu na niebezpieczeństwo kontaktu z groźniejszymi psami.

- Wolontariusz może ewentualnie zmienić posłanie w budzie, dołożyć słomy, włożyć kołdrę - mówi Bożenna Rajczak ze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Józefowie. - Może pracować w kociarni, bo ze strony kotów nic opiekunowi nie grozi - podkreśla Aleksandra Cukier. Wolontariusz może nie tylko sprzątać, wyprowadzać psy ale także im... czytać. - Chodzi o to, by kot słyszał ludzki głos. To element procesu socjalizacji zwierzęcia. Gdy zwierzę zostanie adoptowane, będzie słyszało ludzki głos codziennie, lepiej więc, by miał z nim do czynienia jak najczęściej - tłumaczy Izabella Szolginia, dyrektor schroniska dla zwierząt w Bydgoszczy. Wolontariusz pomaga również prowadzić zwierzęta do weterynarzy. Można być także wolontariuszem zdalnym - schroniska chętnie współpracują z osobami, które za pośrednictwem internetu, portali z ogłoszeniami, szukają psom i kotom nowych domów.

Wizyta od czasu do czasu? Nie, dziękujemy

Wiele schronisk oczekuje od wolontariusza, że określi dokładnie, kiedy będzie się pojawiał - np. raz w tygodniu od 8 do 12. - Sporadyczny, nieregularny wolontariat to krzywda dla zwierzęcia, bo zwierzak przyzwyczaja się do ludzi, do spacerów z konkretnymi osobami. Nie ma jednak minimum liczby godzin. które powinno się im poświęcić - mówi Bożenna Rajczak.

We Wrocławiu praktyka jest zupełnie inna. - Nie mamy żadnych wytycznych, wolontariusz przychodzi wtedy, kiedy ma czas. Lepiej, by były to godziny poranne, przedpołudniowe - mówi Aleksandra Cukier z wrocławskiego schroniska. Podobnie w Bydgoszczy. - Na początku wolimy, by wolontariusz pracował w dni robocze, gdy jest więcej pielęgniarzy, którzy mogą go wprowadzić. Później może już działać w dowolne dni, nawet w święta i weekendy - mówi Izabella Szolginia. W krakowskim schronisku obowiązuje niepisana zasada obecności 20 godzin w miesiącu. - Z góry informujemy też, że zależy nam na pomocy od poniedziałku do piątku. Weekendy są już obstawione przez wolontariuszy. A to może niektórych zniechęcać już na starcie, bo ludzie przecież pracują, uczą się, mają sporo własnych obowiązków i woleliby pomagać właśnie w soboty i niedziele - mówi Szymon Ziemka ze schroniska dla bezdomnych zwierząt prowadzonego przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.

Wiek gra rolę

Schroniska najczęściej preferują osoby powyżej osiemnastego roku życia. Są jednak od tego wyjątki - np. schronisko w Józefowie akceptuje 17-latków, a Krakowie - 16-latków, pod warunkiem, że mają zgodę rodziców lub opiekunów. W bydgoskim schronisku za zgodą rodziców pracować mogą już 14-latkowie. - Praca w schronisku nie powinna odbijać się na ich wynikach w nauce. Dobrze by było, by wolontariusze mieli średnią w wynikach nauczania przynajmniej 3,5, ale oczywiście wierzymy na słowo - tłumaczy Izabella Szolginia.

Słomiany zapał

- Najczęściej ludzie sami rezygnują orientując się, że nie wygląda to tak, jak sobie wyobrażali. Jeden spacer z psem trwa nawet godzinę. Zimą ze względu na temperatury spacery mogą być mniej przyjemne niż latem - mówi Bożenna Rajczak. - Często się zdarza, że ktoś pojawia się na chwilę, a potem znika - mówi Aleksandra Cukier. - Jeśli ktoś nie pojawia się przez rok, usuwamy go z listy wolontariuszy - mówi Izabella Szolginia.

"Z ulicy" nie wszędzie weźmiesz zwierzaka

W bydgoskim schronisku można przyjść w godzinach pracy, pokazać dowód osobisty, zaadoptować psa na godzinę lub dwie i wziąć zwierzę na spacer - codziennie pojawiają się chętne osoby. Nie wszystkie schroniska stosują jednak taką praktykę - zazwyczaj na spacery może wychodzić z psem tylko współpracujący ze schroniskiem na stałe zaufany wolontariusz. - Jesteśmy bardzo ostrożni, bo pies może przecież ugryźć przechodnia. Teren schroniska jest dość spory, więc można spacerować w jego obrębie. Jeśli chodzi o wychodzenie na zewnątrz, pozwalamy na to sprawdzonym i doświadczonym w różnych sytuacjach osobom - tłumaczy Szymon Ziemka.

Zobacz także
  • Podziel się