24-letni Bruno zaginął w Indiach. Poszukiwania wkraczają w nowy etap

Marcin Kozłowski
27.01.2016 18:24
Bliscy nie rezygnują z poszukiwań 24-letniego Bruna Muschalika. W ciągu najbliższych tygodni akcję w Indiach rozpocznie profesjonalna ekipa z Izraela

24-letni Bruno skończył ekonomię w Katowicach, od września miał zacząć pracę w jednej z renomowanych firm audytorskich w Krakowie. Przed rozpoczęciem dorosłego życia zaplanował trzytygodniowe wakacje w Indiach. Wyleciał 31 lipca, cały czas pozostając w kontakcie z bliskimi.

Zapadła cisza

W nocy z 8 na 9 sierpnia spędził noc w hostelu w Manali, potem zamierzał wybrać się do doliny Parvati. Rano wysłał wiadomość do swojej dziewczyny. Potem zapadła cisza. Bruno nie stawił się też na samolot powrotny do Polski 22 sierpnia. - Bruno to odpowiedzialny człowiek. Gdy wpadł na pomysł wyjazdu, powiedziałem, że zmienię swoje plany i z nim pojadę. Zaprotestował mówiąc, że przecież jest już dorosły i w Indiach na pewno nic mu nie grozi. Nie mogłem przecież zabronić 24-letniemu facetowi wyjazdu na wakacje. Trudno mu się dziwić, chciał pokazać swoją samodzielność. Codziennie nas uspokajał, że jest bezpiecznie i ma wokół siebie miłych ludzi - mówi Piotr Muschalik, ojciec chłopaka.

Kto widział Bruna?

Pan Piotr poszukując syna był w Indiach dwukrotnie, spędził tam łącznie dwa i pół miesiąca, objeżdżając miejsca, w których mógł pojawić się Bruno. Zaalarmował władze, mieszkańców i turystów, pojawiły się plakaty z wizerunkiem zaginionego. Udało się odnaleźć ludzi, którzy najprawdopodobniej widzieli Bruna, informacje nie posunęły jednak poszukiwań naprzód. - Usłyszeliśmy wiarygodne opisy Bruna, brakuje jednak twardych dowodów na to, gdzie tak naprawdę był i co się z nim stało - mówi Piotr Muschalik.

Ślepa uliczka

Trzech niezależnych świadków pamiętało, że widziało chłopaka przypominającego Bruna w towarzystwie dwóch dziewczyn z Izraela. Trop okazał się jednak ślepą uliczką, dziewczyn nie udało się odnaleźć mimo wyjazdu bliskich Bruna do Izraela i nagłośnienia sprawy w tamtejszych mediach. - Biorę pod uwagę to, że Bruno mógł stracić z nami kontakt, bo uległ wpływom sekty lub religijnej grupy, chociaż to zupełnie do niego nie pasuje. Owszem, interesował się religią sikhów, hinduistów, ale tak jak każdy z nas - zastanawia się pan Piotr.

Rodzina zatrudni specjalną firmę

Rodzina Bruna poprosiła o pomoc firmę poszukiwawczą z Izraela, wyspecjalizowaną w poszukiwaniach ludzi w rejonie, gdzie zniknął 24-latek. Akcję mają zacząć w lutym. To spory koszt, dlatego rodzina zbiera pieniądze. Na facebookowym fanpage'u Poszukiwany BRUNO Muschalik LOST w najbliższych dniach rozpoczną się aukcje dzieł sztuki, pieniądze z ich sprzedaży zostaną przekazane na sfinansowanie akcji poszukiwawczej. Wkrótce będzie można przekazywać także na ten cel 1 procent podatku.

Zobacz także
  • Podziel się