Życie poza One Direction. Czy Zayn Malik ma szansę na zawrotną karierę?

Konrad Wojciechowski
12.04.2016 21:00
Zayn Malik i Gigi Hadid

Zayn Malik i Gigi Hadid (Screen z YT.com)

Kiedy Zayn Malik opuszczał One Direction, internet pogrążył się w żałobie. Sieć obiegło zdjęcie jednej z fanek, która z szafki nocnej zbudowała ołtarzyk Malika i przy zapalonych świeczkach wznosiła modły do prasowych zdjęć ulubionego gwiazdora. Nastoletni sympatycy zespołu nie dowierzali, że popularny piosenkarz odważył się na taki krok

Zbiorową histerię można by porównać - choć to były bez porównania inne czasy - do atmosfery przygnębienia, która towarzyszyła dwadzieścia lat temu rozpadowi innej chłopięcej grupy, Take That. Konflikty w zespole doprowadziły ostatecznie do odejścia Robbiego Williamsa. Piosenkarz z powodzeniem kontynuował później solową karierę, podczas gdy pozostali koledzy właściwie przepadli bez wieści.

Czy Malik też pójdzie tą drogą? Zdania są podzielone. Na razie ma ułatwione zadanie, ponieważ cała uwaga skupia się tylko na nim. Byli koledzy z zespołu ogłosili, że tym roku One Direction robi sobie przerwę - nie koncertuje i nie nagrywa nowych piosenek. Malik przeszedł więc do kontrofensywy.

Nowy album "Mind Of Mine" promuje piosenką "Pillowtalk". Singel radzi sobie naprawdę dobrze, o czym świadczą imponujące wyniki sprzedaży - w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi piosenkarz, rozszedł się w liczbie prawie pół miliona egzemplarzy, a w Stanach przekroczył granicę 700 tysięcy sprzedanych kopii. Gorzej ze sprzedażą dużej płyty.

W pierwszym tygodniu udało się zbyć zaledwie 20 tysięcy egzemplarzy, co nie rokuje najlepiej.

Z takiego wyniku pewnie ucieszyłby się każdy artysta w Polsce, ale na rynku brytyjskim podobny wyczyn to powód do wstydu, a nie zadowolenia. One Direction wyprzedawali swoje krążki na pniu.

Debiutancki "Up All Night" w analogicznym czasie doczekał się sprzedaży na poziomie 138 tysięcy, a kolejny - "Take Me Home" - wyśrubował tę statystykę do 155 tysięcy.

Malik ma więc o czym myśleć. Na razie ima się wszelkich chwytów marketingowych.

Wykupił nawet specjalną strefę na trybunach stadionu klubu piłkarskiego Bradford City, którą mają za darmo zajmować dzieci z rodzin najgorzej sytuowanych. 22-letni piosenkarz niby charytatywnie pomaga, ale przy okazji kupuje głosy. Na razie dużo większy popyt na jego twórczość odnotowano w Ameryce niż w Wielkiej Brytanii.

Młody artysta nie odkrywa Ameryki na "Mind Of Mine". Najbezpieczniej czuje się w świecie szeroko pojętego popu, który był naturalnym środowiskiem dla macierzystej kapeli One Direction. Tu mamy do czynienia z piosenkami na styku r'n'b, folku czy soulu. Singlowe "Pillowtalk" wskazuje na downtempo, a "Fool For You" ma wyraźnie beatlesowskie korzenie, czego Malik zresztą nie próbował dementować, bo przy pisaniu tej ballady korzystał ze starej dobrej szkoły Johna Lennona.

 

Niby płyta jest zbiorem muzycznych rozmaitości, ale nie zapowiada rewolucji. "Drunk" to ukłon w stronę muzyki elektronicznej z lat 90., "Truth" dowodzi zainteresowaniom piosenkarza w kierunku dub, natomiast w "Blue" jest - to akurat ciekawostka - cytowany fragment twórczości Jana Sebastiana Bacha.

Malik robi wszystko, aby wypaść możliwie jak najoryginalniej. I nie narazić się na opinie, że jedynym jego zajęciem jest odcinanie kuponów od sławy, która spłynęła na niego, kiedy jeszcze śpiewał w One Direction.

Zobacz także
  • Podziel się