Księża dystrybuują lek, który ukoi ból po stracie dziecka. Eksperci: trzeba być ostrożnym

Szymon Kruś
14.04.2016 13:05

Materiały reklamowe

W jednym ze sklepów internetowych pojawił się lek antydepresyjny, który jest duchowym wsparciem dla rodziców zmagających się z traumą po utracie dziecka. "Consolatyna" nie jest na receptę i można sięgać po nią o każdej porze dnia i nocy. Jej pomysłodawcą jest duchowny z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie.

Wbrew pozorom lek nie ma nic wspólnego z farmakologią. To tak naprawdę lek duchowy, ale przede wszystkim narzędzie, dzięki któremu księża starają się przeznaczyć wsparcie w walce z depresją rodzicom, którzy utracili swoje dziecko.

Jak czytamy we "wskazaniach do stosowania" "Consolatyny", lek jest polecany jest w walce m.in. z poczuciem winy po utracie dziecka, lękiem i syndromem poaborcyjnym. Nie ulega on przeterminowaniu, ani nie można go przedawkować. Jego głównymi składnikami są modlitewnik i ikona matki boskiej.

Sama nazwa leku pochodzi od łacińskiego consolatio, co oznacza pocieszenie. "Consolatynę" można kupić na stronie internetowej Wydawnictwa św. Stanisława. Kosztuje 9,99 zł.

Nie tylko dla kobiet

Ks. Andrzej Muszala z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, który jest pomysłodawcą leku duchowego przyznaje, że "Consolatyna" powstała z potrzeb kobiet, które się zgłaszały do niego po pomoc. Nie oznacza to jednak, że dedykowany jest wyłącznie dla nich. Z duchowego leku mogą korzystać również mężczyźni, którzy na swój sposób przeżywają utratę nienarodzonego dziecka.

- Dziecko można stracić w wyniku poronienia albo aborcji. W każdym z tych przypadków jest to ogromna trauma dla obojga rodziców, którzy bardzo często nie są w stanie sobie z tym poradzić. Dla mnie najistotniejsze jest to, że pomysł leku, albo raczej duchowej terapii, wyszedł od samych kobiet, które do mnie przychodziły po pomoc - przyznał ks. Muszala.

Ksiądz zwraca również szczególną uwagę na zawartość "Consolastyny". W opakowaniu znajduje się m.in. modlitewnik dla ojca i matki, który podzielony jest na dwie wersję. Pierwsza dotyczy poronienia naturalnego, wersja druga - aborcji.

- Modlitewnik ma pomóc obojgu rodzicom w pojednaniu się z Bogiem, utraconym dzieckiem oraz wyjściu z traumatycznego przeżycia. Duża jego część skierowana jest do kobiet przeżywających "syndrom poaborcyjny", przejawiający się w głębokim poczuciem winy i niemożności wybaczenia sobie popełnionego czynu - tłumaczy ks. Muszala.

Oprócz modlitewnika w zestawie dołączona jest również ikona Matki Bożej bez dzieciątka, której autorką jest krakowska ikonopisarka Paulina Krajewska.

Psychologowie sceptyczni

Do stosowania tego leku bardzo sceptycznie podchodzą psychologowie. Psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Zofia Milska-Wrzosińska uważa, że z psychologicznego punktu widzenia "Consolacyna" jest nieszkodliwa, ale bardzo trzeba na nią uważać.

- Ludzka psychika potrafi się sama zregenerować. Jeżeli znajdą się osoby, którym taka forma terapii odpowiada, to nie można mieć do nich pretensji. Jednak należy pamiętać, że po tak głębokiej traumie, jaką jest utrata dziecka, takie osoby bardzo często potrzebują specjalistycznej pomocy - stwierdziła psycholog.

Milska-Wrzosińska zaznaczyła również, że stosowanie "Consolatyny" nie jest niebezpieczne. Jednak należy podejść do tego bardzo ostrożnie.

- Jeżeli ktoś codziennie się modli i wierzy, że w ten sposób oddaje się pod opiekę Boga, to może się poczuć lepiej psychicznie. Ale czy to wyleczy człowieka z traumy? Trudno powiedzieć. Równie dobrze, jak ktoś zobaczy, że czarny kot przebiegł mu drogę i nie pójdzie tą drogą, to też się może poczuć lepiej, bo stwierdzi, że zapobiegł nieszczęściu - tłumaczyła Zofia Milska-Wrzosińska.

 

  • Podziel się