Wcześniej biało-czerwona kokarda, teraz tradycyjny kotylion. Duda chce być jak Komorowski?

Szymon Kruś
04.05.2016 13:26
Andrzej Duda na obchodach rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja

Andrzej Duda na obchodach rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja (Fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Prezydent Duda na początku swojej kadencji zerwał z tradycją swojego poprzednika i podczas ważnych uroczystości państwowych nie przypinał do marynarki kotylionu. Teraz najwyraźniej coś się zmieniło, bo Andrzej Duda dumnie prezentował się z biało-czerwoną ozdobą w czasie 3-majowych uroczystości

Tradycje wpinania kotylionów, zapoczątkowaną na przełomie XVIII/XIX wieku, starał się kontynuować prezydent Bronisław Komorowski. Za jego prezydentury szczególnie popularne były one 3 maja w czasie uroczystości upamiętniających uchwalenie pierwszej konstytucji w Europie i drugiej na świecie.

Narodowe kokardy były również widoczne 11 listopada, kiedy Polacy obchodzili rocznicę odzyskania niepodległości. Co roku, w przeddzień narodowego święta, para prezydencka organizowała spotkanie w Pałacu Prezydenckim, na którym zaproszeni goście (głównie dzieci i młodzież) przygotowywali biało-czerwone kotyliony. Na stronie internetowej Prezydent.pl dostępna była szczegółowa instrukcja wykonania narodowej kokardy, a głowa państwa wielokrotnie apelowała do uczniów, ich rodziców i nauczycieli, aby wspólnie obchodzili to wyjątkowe święto i razem przygotowywali biało-czerwone ozdoby.

- Święto Niepodległości to wielkie święto. Warto je obchodzić w sposób radosny i widoczny, żeby cały świat widział, że cieszymy się na biało-czerwono - mówił w 2014 roku Bronisław Komorowski.

Zerwanie z tradycją

Temat kotylionów niespodziewanie pojawił się także w kampanii prezydenckiej w 2015 roku, kiedy Beata Szydło, ówczesna szefowa sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, zarzuciła urzędującemu prezydentowi wykorzystywanie biało-czerwonego znaku w spotach wyborczych. Jej zdaniem Bronisław Komorowski przejął zwyczaj wykorzystywania kotylionów od nieżyjącego Lecha Kaczyńskiego.

- Nie trzeba przypominać, że Lech Kaczyński bardzo cenił ideę patriotyzmu i pamięć historyczną. Prezydent Komorowski po prostu je przejął i ani słowem nie wspomniał o swoim poprzedniku - tłumaczyła Szydło.

Po tym, jak już Andrzej Duda został głową państwa, z oficjalnej strony internetowej prezydenta zniknęła instrukcja wykonania kotylionu, a nowy prezydent wystąpił na uroczystościach 11 listopada 2015 roku z przypiętą biało-czerwoną wstążką związaną w kokardkę.

Co prawda, nowa ozdoba nie dorobiła się jeszcze swojej oficjalnej nazwy, ale internauci zaproponowali m.in. "wstążkę narodową" czy "supełek niepodległości".

Kotyliony jednak wracają?

Charakterystyczną kokardę narodową mogliśmy ponownie obserwować w klapie głowy państwa podczas uroczystości z okazji uchwalenia konstytucji 3 maja. Prezydent Duda, podobnie jak całe kierownictwo Kancelarii i członkowie rządu Beaty Szydło, miał wpięty w klapę kotylion.

Podobny patriotyczny symbol widać było u prezydenta dzień wcześniej, podczas wystąpienia Andrzeja Dudy w Dniu Flagi Narodowej i Dniu Polonii i Polaków za Granicą.

- Cieszę się, że mogę gościć moich rodaków przybywających z najdalszych zakątków świata właśnie dziś, tu w Warszawie, w Belwederze pod tą biało-czerwoną flagą, którą przed chwilą podnieśliśmy na maszt - mówił prezydent podczas uroczystości.

Poprosiliśmy telefonicznie Kancelarię Prezydenta o odpowiedź na pytanie, dlaczego prezydent Duda zdecydował się powrócić do tradycyjnych kotylionów w klapie marynarki. W Biurze Prasowym dowiedzieliśmy się, że nikt nie skomentuje tej sprawy.

Duda jak Komorowski?

Bardziej rozmowny okazał się były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz, który pochwalił postawę Andrzeja Dudy i dopatrzył się pewnych zachowań, które przejął od swojego poprzednika.

- W zachowaniu Andrzeja Dudy widzę kontynuację działań Bronisława Komorowskiego. Jestem przekonany, że prezydent Duda uległ nie tyle Bronisławowi Komorowskiemu, co wielu tysiącom Polaków, którzy sami przypinają kokardy narodowe. To bardzo dobrze, że głowa państwa postępuje, jak jego rodacy, a nie jak torpedowała pisowska akcja, która chciała podważyć każde zachowanie - ocenił prof. Nałęcz.

Podkreślił, że w kategoriach narodowych czy patriotycznych, jest to bardzo naturalne zachowanie. Zaznaczył jednak, że w tej konkretnie sytuacji, gdzie do tej pory Prawo i Sprawiedliwość starało się krytykować wszystko, co normalne, warto to odnotować, jako gest polityczny.

- Nie przeceniałbym tego. Myślę, że jak Jarosław Kaczyński tupnie nogą, to zawsze będzie tak, jak on będzie chciał - powiedział prof. Tomasz Nałęcz.

Zobacz także
  • Podziel się