Mężczyźni w ciąży? Tak promuje się niemiecki browar

Patryk Skrzat
30.06.2016 12:57
Pierwsze co przychodzi na myśl na hasło „miłośnik piwa”? Facet z brzuszkiem. Tym tropem poszli właściciele jednego z niemieckich browarów. To, co przypadło do gustu specjalistom od reklamy, niekoniecznie podoba się lekarzom.

Telewizja, internet i uliczne bilbordy atakują nas idealnymi ciałami modelek i modeli. Co mogą zrobić specjaliści od reklamy, aby się na tym tle wyróżnić? Mogą pójść pod prąd i pokazać ludzkie niedoskonałości. Niemieckie piwo Bergedorfer Bier reklamują więc panowie z pokaźnymi brzuchami.

Za kampanię odpowiada agencja Jung von Matt. Miłośnicy piwa zostali sportretowani w sposób, w jaki często pozują gwiazdy będące w ciąży. Czule obejmują swoje brzuchy i zasłaniają „piersi”. Całości dopełnia slogan „warzone z miłością”. Kampania stała się hitem internetu i jej popularność już przekroczyła granicę Niemiec. Większość komentarzy internautów jest pozytywnych. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że to promowanie niezdrowego trybu życia i zaszkodzi marce.

Kampania odniosła skutek

Specjaliści od reklamy doceniają inwencję kolegów po fachu. – Zupełnie nie zgadzam się z komentarzami, że ta kampania może zaszkodzić browarowi. Jest zgodna z ogólnoświatowym trendem promowania naturalności, a poza tym każdy wie, jakie mogą być skutki picia piwa – mówi Szymon Sikorski, prezes zarządu agencji Publicon. – Trzeba podkreślić, że zdjęcia są świetnie zrobione. Uważam, że rezygnacja z kultu „sześciopaka” jest bardzo dobrym pomysłem. Przecież tak właśnie wygląda wielu mężczyzn, którzy np. pracują w biurach i nie mają wiele czasu na sport.

Sikorski zwraca również uwagę, że kampania już odniosła skutek. – Wystarczy spojrzeć statystyki odsłon w sieci na popularnych portalach. Podoba mi się ten projekt – dodaje.

Iwona Kubicz z Procontent Communication przyznaje, że „Kampania Warzone z miłością” może wzbudzać kontrowersje. - Z pewnością łamie wszelkie zasady, tzn. w ciąży się nie pije, hodowanie piwnego brzuszka jest niezdrowe, mężczyźni nie zachodzą w ciążę. Jeśli potraktujemy ją poważnie, to jest katastrofą dla wieloletnich działań edukacyjnych skierowanych do mężczyzn w profilaktyce prozdrowotnej. Traktowanie z czułością piwnego brzuszka, a tym samym hodowanie otyłości brzusznej może prowadzić do wszystkich chorób cywilizacyjnych: cukrzycy, problemów z sercem, a w końcu do udaru lub zawału – komentuje Iwona Kubicz. - Jednak na tę kampanię chyba warto patrzeć z przymrużeniem oka, jako jednorazowy mocny „strzał social mediowy”. Chapeau bas przed twórcą, który złamał wszystkie zasady, bo tego właśnie oczekuje od nas świat mediów społecznościowych.

Brzuch produkuje żeńskie hormony

To, co chwalą specjaliści od reklamy, nie podoba się lekarzom. – Niestety, jako lekarz chorób męskich, takie brzuchy widzę codziennie – mówi dr Ewa Kempisty-Jeznach, autorka „Książki tylko dla mężczyzn”, która na co dzień pracuje w klinice Medicover. – W swojej książce piszę o tym, że takie brzuchy powstają najczęściej nie na skutek picia piwa, a stresu. Kortyzol, czyli hormon stresu sprawia, że brzuch staje się odstający, jak u kobiety w ciąży. I ten brzuch zamienia testosteron w estragon, czyli zamienia nam powoli panów w panie. Na zdjęciach z tej kampanii tego jeszcze nie widać, ale z czasem mężczyznom zaczynają też rosnąć piersi. Stają się też płaczliwi – przestrzega lekarka.

Dr Kempisty-Jeznach dodaje, że skoro za taki kształt brzucha odpowiada stres, a nie piwo, to nie znaczy, że „złoty trunek” można pić do woli. – Każdy alkohol zawiera węglowodany, a to one odpowiadają za odkładanie się tłuszczu, więc od piwa też przybiera się w pasie. Duży brzuch ma natomiast wpływ na większe ryzyko zachorowania na zawał, chorobę wieńcową i udar – wyjaśnia.

Jak mężczyźni mogą pozbyć się zbędnego balastu? – Sport jest jedynym antidotum i na otyłość, i na stres – mówi stanowczo dr Ewa Kempisy-Jeznach.

 

Zobacz także
  • Podziel się