"Śmieci, chwasty, brudna tablica". Polski podróżnik odwiedził miejsce katastrofy smoleńskiej

olasup
19.08.2016 13:32
Sprawa katastrofy smoleńskiej to jeden z głównych tematów PiS. Walczą o stawianie pomników upamiętniających, produkują filmy i chcą ponownej ekshumacji. A tymczasem zapominają o miejscach pamięci, które już istnieją.

Okazuje się jednak, że nie potrafią zadbać o to co już stworzyli. Wcześniej pisaliśmy już o pomniku Tupolewa, który stoi we wsi Kałkowo koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Po zaledwie 4 latach od odkrycia TU-154M, prawie nikt już o nim nie pamięta. Jest zaniedbany, brudny i zjada go rdza.

Wydawać by się mogło, że z miejsce, w którym doszło w 2010 roku do tragedii jest godnie zadbane. Niestety, zdaje się, że jest zupełnie inaczej.

Smoleńsk - 6 lat później

"Zwykły podróżnik", jak sam o sobie pisze, postanowił podczas podróży po Rosji odwiedzić również Smoleńsk. Jak sam mówi, chciał oddać hołd osobom, które zginęły w wypadku. Nie mógł uwierzyć w to, co tam zastał.

Mężczyzna chciał pozostać anonimowy, ale podzielił się swoją relacją i zdjęciami m.in. z Gazetą.pl. "To, co tam zastałem wręcz powaliło mnie z nóg" - pisze.

Z relacji mężczyzny wynika, że miejsce wygląda fatalnie. Jest zarośnięte chaszczami, płot okalający teren jest powyginany.

- Kamień upamiętniający śmierć Polaków zafajdany farbą i zwykłym gównem, po całym terenie walają się śmieci, wygląda to ohydnie, bluźnierczo, wręcz okropnie - czytamy.

Dodaje, że nie rozumie dysproporcji między tym co zobaczył w Smoleńsku i "z miesięcznicami pisowskimi, całym tym ubolewaniem, uświęceniem, odpustową fetą, przemówieniami i populistycznym zakłamanym zachowaniem".

Pyta dlaczego żaden dygnitarz nie interesuje się tym miejscem. Sprzątnięcie śmieci i skoszenie trawy to koszt kilku rubli.

- Niestety, nie pierwszy raz wstydziłem się za polski rząd, ale pierwszy raz ten wstyd połączony był z ogromną złością, wręcz furią na obłudę i ogromne zakłamanie partii PiS... To są źli ludzie, pozbawieni ludzkiej empatii. A to, co robią, robią tylko i wyłącznie dla partyjnych, partykularnych korzyści - kończy swoją wypowiedź.

Podróżnik powiedział również, że próbował trochę uprzątnąć miejsce. Tablicy nie udało mu się jednak oczyścić.

Dlaczego nikt się nie interesuje?

Gazeta.pl postanowiła poprosić Ministerstwo Spraw Zagranicznych o komentarz dotyczący sprawy.

Dyrektor biura prasowego MSZ - Rafał Sobczak - powiedział, że Przedstawiciel polskiej Agencji Konsularnej w Smoleńsku stale odwiedza miejsce katastrofy. Dodał, że był tam zarówno 15 sierpnia (w dniu, kiedy był tam "podróżnik"), jak i dziś i nie zauważył, żeby tablica była brudna, a miejsce zaśmiecone.

Dodał, że opisana tablica nie jest oficjalnym miejscem pamięci. Polskie delegacje składają hołd gdzie indziej.

- Wspomniana tablica została umieszczona na kamieniu przez stronę rosyjską w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej w miejsce tablicy ustanowionej wcześniej przez przedstawicieli rodzin smoleńskich - powiedział.

Teren ten jest teraz pod opieką strony rosyjskiej i to ona za nie odpowiada. Po tym jak polscy archeolodzy i specjaliści przeszukali miejsce, przekazali je pod pieczę Rosjanom. Jedynie znajdujące się tam płot i kontener na śmieci były polską inicjatywą - miały zapobiec ingerencjom zewnętrznym i pomóc zachować porządek.

Zobacz także
  • Podziel się