Włamanie do domu Joanny Racewicz. Dziennikarka publikuje zdjęcia i prosi o pomoc

pas
20.09.2016 15:59

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl

14 września do mieszkania dziennikarki Joanny Racewicz włamali się złodzieje i ukradli cenną biżuterię. - Najgorsze, porażające i paraliżujące do szpiku kości jest to, że widział ich mój syn - podkreśla Racewicz oraz prosi internautów w odnalezieniu rabusiów.

Joanna Racewicz zamieściła zdjęcia złodziei i opis ich działania dopiero we wtorek 20 września, choć zdarzenie miało miejsce kilka dni wcześniej. Dziennikarka najwyraźniej jest już zniecierpliwiona przedłużającymi się działaniami policji, bo jak pisze „ma w nosie przepisy o ochronie wizerunku”. Dodaje również, że „policja szuka i wciąż nie wie, kto to, więc może Facebook pomoże?”
Racewicz opisuje, że złodzieje weszli 14 września ok. godz. 19.40 do budynku na Wilanowie, w którym mieszka. „Jest ich dwóch. Wchodzą do budynku, jak do siebie, mają kod (od kogo?). Potem kilka kroków przez garaż, bezczelne spojrzenie w kamerę i schodami pożarowymi na dach. Łom pewnie w rękawie” – czytamy we wpisie.

Prowadząca „Pytanie na śniadanie” w TVP 2 zdradza, że złodzieje ukradli bezcenną dla niej obrączkę oraz „sto innych rzeczy”. Nie to jest jednak dla niej najważniejsze i nie to zrobiło największe wrażenie. „Najgorsze, porażające i paraliżujące do szpiku kości - widział ich mój Syn... Bo wrócił z nianią z zajęć, kilka minut wcześniej. Widział ich!!! Potem tłum ludzi, policja, odciski palców, strach, zanim Go przytuliłam. Nie, nie chcę opisywać, co teraz czuje ośmioletni chłopiec i jak bardzo jest przerażony. Chcę Mu powiedzieć: Synku, jesteś bezpieczny, już nie wrócą.” – w dramatyczny sposób opisuje Joanna Racewicz.

Na koniec zwraca się do internautów z apelem o pomoc w odnalezieniu złodziei.

 

Zobacz także
  • Podziel się